Opowii *** Człowiek Świętoprawy
Tekst można też czytać od końca,
w sensie – całości zdań
Ciężka aureola, jeszcze kilka sekund, pobujała lśnienie na falach, przyduszając go jeszcze bardziej, by sprawniej mógł utonąć. Tonący pogulgotał jeszcze deczko, pomachał rękami, pokazał środkowy palec swojej tożsamości i zaczął spływać w kierunku dna. Niestety. Pomimo wzmożonych chęci, nie dostał drugiej szansy odbicia.
Niby gdzie miał ów ratownik z dobrego serca, pobrudzić dłonie. Przecież woda przezroczysta jak kryształ, nie skłaniała ku temu. Tonący odpychał wybawiciela, ze słabnącym z każdym zachłyśnięciem, obrzydzeniem, gdyż podobno ów, był barwnie nieczysty. Chociaż zgodnie z informacją zawartą w plotce, chciał go uratować, bo w porę zauważył i popłynął z wyciągniętymi ku pomocy, rękami. Zatem nic dziwnego, iż utonięcie Świętoprawego w pobliskim jeziorze, wywołało zdziwiony szok oraz niedowierzanie.
Gdzieniegdzie ozdobiony podeptaną pychą, w której jęczały pogniecione, jedynie słuszne prawdy, był wisienką na dodającym otuchy torcie, gdzie każdy skonsumowany kawałek, stanowił nieskazitelny przykład do naśladowania. W jej lśniącym prześwitywaniu, połyskiwała szubienica z powieszoną pogardą. Wystawały z niej wyciśnięte przez pętlę – tudzież rozszarpane szponami miłości do bliźniego – strzępki sinego języczka.
Niektórzy nawet widzieli nad bezbarwną czapką, jaśniejącą aureolę. Szczególnie ściany inaczej odrapane oraz olane ciepłym moczem, przytulały wielokrotnością balsamicznych odbić. Co prawda, gdy wracał to miał problem, lecz echa kroków jego – pomimo przeciwności losu – koiły zbłąkane dusze. Stąpał ciężko, zawsze prawą stroną ulicy. Faktycznie. Mówiono o nim, że to chodzący wór cnót wszelakich
Komentarze (8)
Lubię horrory. Dobrze piszesz ale to już chyba wiesz. I tekst daje do myślenia jak w Matrixie, który oglądałam wielokrotnie aby zrozumieć i nie tylko ja. Teraz to dla mnie banał. Ale kiedyś dawał czadu w mózg. Ironia losu. Świetny tekst. Popraw wór może na wzór.
A może ma być wór też pasuje
Marzena–Dzięki:)–Mam być – wór – gdyż owe przeinaczenie, nawiązuje do treści tekstu:)
Pozdrawiam:)
Groteskowa przypowieść o pysze i fałszywej świętości „Świętoprawy” tonie we własnej aureoli, dusząc się moralnym pozorem. Tekst błyskotliwie odwraca role: cnota staje się ciężarem, a zbawienie – kpiną z samego siebie.
Marta Sadownik–Dzięki:)–Twój komentarz, współgra z przesłaniem, wynikający z tekstu:)
Pozdrawiam:)
Gęste obrazy niosą ten tekst (aureola tonąca, siny języczek), ale sarkazm zalany lukrem — ściąłbym moralitet do kości.
NinjaC–Dzięki:)–To prawda. Tekst jest w pewnym sensie - sarkastyczny:)–Pozdrawiam:)
Dekaos Dondi; wydaje się mi, że to tekst powtórkowy. Jakiś czas temu, na Opowi czytałem bardzo podobny. Jest bardzo zabawny i surrealny 😆😃
5, pozdrawiam 🍾🥳🎉
Napisz komentarz
Zaloguj się, aby mieć możliwość komentowania