Opowii *** Słowa
Biała wigilia. Śnieg chrupie pod butami, niestabilnie kołysząc. Tkwię na leśnej polanie. Nade mną okrągła przestrzeń. I tylko jedna gwiazdka. Z lekka się rozmazuje. Najchętniej bym na nią wskoczył i odleciał w dupę kosmosu.
W jednej ręce trzymam sznur, a w drugiej gwintowane naczynie z ostatnim łykiem… o cholera… to butelka ciepłego mleka. A niby skąd? I niezamarznięte.
A to co? Niemowlę w paśniku na skrzyżowanych, zakrwawionych gałęziach. Mówi, że spragnione. Co mi tam. Karmię chwiejnie dzieciaka.
Słyszę, że się dla mnie narodził, ale umrze, bym ja ożył, gdy umrę, pod warunkiem, że nie teraz. Mam jeszcze tyle do zrobienia.
Komentarze (10)
Jak będę chwalił to zaraz pewna osoba weźmie to za podlizywanie...xD
Ale.
Ale.
No inaczej się tu nie da. Szlif słów i ich zestawianie to poziom expert tu. Moim zdaniem. 5
JagVetInte–Dzięki–Szczególnie za owe tajemne – "ale ale"–Pozdrawiam:)
Dekaos, świetnie i oryginalnie przedstawione narodziny Jezusa i ten wtręt o samobójcy ze sznurem. Super! :)
Szpilko–Dzięki–Skoro tak twierdzisz, to nie zaprzeczę:)–Pozdrawiam:)
Można i tak. Strasznie dekaośne, ale fajne.
Marian–Dzięki za "dekaośne" Polubiłem to słowo:)–Pozdrawiam:)
Twoje teksty w moim mniemaniu są tak cholernie Twoje i mają smak, którego nie potrafię nazwać. Dlatego nazywam je "dekaośne".
Marian–Dzięki:)–To dla mnie bardzo pozytywne, skoro tak uważasz:)–Pozdrawiam:)
Ten jest ciekawy, choć zachowałbym się inaczej, bo znam przyszłość.
il cuore–Dzięki–Też by się zachował, bo nie znam przyszłości:)–Pozdrawiam:)
Napisz komentarz
Zaloguj się, aby mieć możliwość komentowania