Poprzednie częściMilicjant Milicjant (2)

Uwaga, utwór może zawierać treści przeznaczone tylko dla osób pełnoletnich!

Milicjant (3)

Szafirowe oczy Johana rozszerzyły się z przerażenia.

- Jak to pozbyć się? - zapytał słabym głosem.

- Normalnie - Hans wzruszył ramionami.

- Ale to nienajlepszy pomysł.

- Jaki pomysł?

Johan nachylił się w kierunku taty i szepnął:

- Morderstwo.

Hans odskoczył od syna jak oparzony.

- Co?! - pisnął - Co ty pieprzysz?! Jakie morderstwo?! Czy ty do reszty zwariowałeś?

- Myślałem, że o to chodzi - wyjąkał Johan - Tata mówił, że chce się pozbyć mamy...

- Ale nie tak! Jesteś nienormalny?! Na mózg ci padło?! Przecież ja mam dzieci - mężczyzna wycelował w syna palcem - No kto jak kto, ale ty najlepiej powinieneś o tym wiedzieć. Moje własne dziecko mówi o mnie takie rzeczy! Czy ja wyglądam, jakbym mógł kogoś zabić?

- No nie. Chyba...

- No dobra, może czasami mam ochotę zatłuc twoją matkę, ale czy to jest powód, żeby nazywać mnie mordercą?!

- Nie, przecież ja tak nie mówię. Tata wie, jak tatę kocham.

Johan uśmiechnął się szeroko. Hans pogłaskał go po gęstych lokach w kolorze starego złota.

- Ja też cię kocham.

- Kolacja!

- Nie mogę w to uwierzyć - mruknął milicjant.

Eliza mimo całego zajścia z mężem promieniała radością. Zachowywała się tak, jakby wszystko to nigdy nie miało miejsca. Hans był przerażony.

- Proszę bardzo!

Kobieta przygotowała pyszną kolację. Jej mąż nie miał pojęcia, kiedy zdążyła to zrobić. Na stole w jadalni stał półmisek z pieczoną kaczką i ziemniakami, po obu jego stronach Eliza ustawiła miski z sałatką z ugotowanych warzyw. Przyniosła też herbatę i kawę.

- Smacznego - uśmiechnęła się radośnie.

Dzieci spojrzały na ojca. Mężczyzna westchnął zrezygnowany i pozwolił pociechom usiąść przy stole. Przyjrzał się mu i stwierdził, że czegoś brakuje.

- Masz coś dla Friedricha?

Eliza na chwilę spoważniała.

- Może zjeść to, co my - powiedziała - Jest już duży.

Hans poczerwieniał na twarzy. Miał chęć ponownie uderzyć żonę, ale się opanował. Przecież w jadalni były dzieci.

- Carl, synu, nałóż Friedrichowi trochę ugotowanych warzyw. Są miękkie, na pewno będą mu smakowały.

Chłopak od razu się za to zabrał. Johan rozejrzał się po pomieszczeniu.

- Gdzie jest Gabriel? - spytał.

- Pójdę po niego - Hans rzucił wściekłe spojrzenie Elizie i wyszedł z jadalni.

Delikatnie uchylił drzwi do sypialni dzieci. Gabriel siedział na swoim łóżku, odwrócony do niego plecami.

- Co robisz, synku?

Chłopak zerknął na tatę, uśmiechając się nieśmiało.

- Nic, nic, tato. Tak sobie... myślę.

Hans usiadł obok niego, obejmując go ramieniem.

- A o czym, jeśli wolno wiedzieć?

Gabriel popatrzył ojcu w oczy. Wyglądał, jakby właśnie podjął jedną z najważniejszych życiowych decyzji.

- Tato, długo się nad tym zastanawiałem i muszę cię o coś spytać - powiedział.

- O co?

- Czy uważasz, że w przyszłości mogę robić wszystko, co zechcę?

Hans zmierzwił mu włosy.

- No oczywiście! Jeśli bardzo czegoś chcesz, to na pewno uda ci się to osiągnąć. A kim konkretnie chciałbyś zostać?

- Tata się nie pogniewa?

- No co ty! - uśmiechnął się milicjant - Czy ja się na ciebie kiedyś bardzo pogniewałem?

- No nie.

- No właśnie! Kim chcesz zostać, jak dorośniesz?

Gabriel poważnie spojrzał na tatę.

- Księdzem.

 

Hansa zamurowało. Spodziewał się wszystkiego, ale nie tego. W ich rodzinie właściwie nie było żadnych księży, jedynym, o jakim wiedział, był brat jego prapradziadka.

- Ty... mówisz poważnie? - spytał zdumiony mężczyzna.

- Chyba tak.

- Ale... nie rozumiem. Dlaczego chcesz być księdzem? Coś się stało?

- Można tak powiedzieć... To skomplikowane. Ale tata się nie gniewa?

Hans uśmiechnął się.

- Ty chyba żartujesz! Owszem, jestem w szoku, ale cóż... Masz dopiero 12 lat, jesteś jeszcze baaardzo młody, synku. Nie za szybko na podejmowanie takich decyzji?

- Nie mam pojęcia, ale może... Nieważne.

- Być może jeszcze nieraz zmienisz zdanie, kochanie. Ale dlaczego chcesz być księdzem? - dopytywał ojciec.

- Eee... No bo to ciekawe - Gabriel niepewnie spuścił głowę, wbijając wzrok w podłogę.

- No dobrze, powiesz mi, jak uznasz, że jesteś gotowy, dobrze?

- Dobrze. Dziękuję!

Chłopak wycałował ojca, jak chyba jeszcze nigdy. Mężczyzna się zaśmiał.

- W porządku, chodźmy na kolację, bo twoi bracia wszystko zjedzą.

 

W jadalni panowała grobowa cisza, przerywana tylko cichym uderzaniem sztućców o talerze. Carl powoli karmił Friedricha małymi kawałkami ugotowanych warzyw. Chłopiec wyglądał na dziwnie smutnego, co chwilę się rozglądał, jakby kogoś szukał.

- Tatuś!

Do jadalni weszli Hans i Gabriel. Mały von Mittstach natychmiast się rozpogodził. Napięta atmosfera panująca w pomieszczeniu zaczęła się rozluźniać.

- Co tam, synku? Smakuje ci?

- Tak!

Mężczyzna usiadł obok niego. Uśmiech zgasł, gdy oczy Hansa zatrzymały się na Elizie.

Kobieta spokojnie jadła kolację, tuż przy niej siedziała Elsa. Jej też trzeba będzie się jakoś stąd pozbyć...

- Johan, źle się czujesz?

Chłopak był bardzo blady, jego dłonie trzęsły się jak galareta.

- Niedobrze mi... - jęknął.

Szybko wstał i wybiegł z jadalni. Gabriel popędził za starszym bratem. Hans zauważył słodki uśmiech na twarzy Elizy.

- Co ty mu zrobiłaś? - syknął milicjant, wstając - Dzieci, nie jedzcie tego!

Mały Friedrich odsunął od siebie talerzyk z warzywami, szeroko się uśmiechając. Carl pośpiesznie wypluł kawałek pieczonej kaczki.

- Co ty zrobiłaś mojemu dziecku, pieprzona suko?! - ryknął wściekły Hans.

- Kocham cię - Eliza wstała, próbując złapać męża za rękę.

Mężczyzna brutalnie odepchnął jej dłoń.

- Carl, zabierz Friedricha i idźcie do pokoju - rozkazał.

- Tato! - zdyszany Gabriel wpadł do pomieszczenia - Tato, Johan zemdlał!

Średnia ocena: 5.0  Głosów: 3

Zaloguj się, aby ocenić

Komentarze (4)

  • No, no... ciekawie się akcja potoczyła. Czyżby matka usłyszała słowa męża i chciała przeprowadzić "Atak wyprzedzający"? A może motywy jej działań leżą gdzie indziej? No ten Gabriel... nie wiem dlaczego, ale pomyślałem, że będzie chciał zostać tancerzem (nie pytaj XD), Anyway, łap 5 i pozdrowienia, bo opowiadanie robi się coraz ciekawsze... :)
  • Klaudunia rok temu
    Bardzo dziękuję :)
    Wesołych Świąt!
  • Marian rok temu
    Jedźmy dalej!
  • Dekaos Dondi rok temu
    No... coraz ciekawiej. Znowu urwane odpowiednio:)

Napisz komentarz

Zaloguj się, aby mieć możliwość komentowania