Poprzednie częściMilicjant Milicjant (2) Milicjant (3)

Uwaga, utwór może zawierać treści przeznaczone tylko dla osób pełnoletnich!

Milicjant (7)

Dom rodziny von Mittstach stanął w płomieniach. Sąsiedzi natychmiast wezwali straż pożarną, przed małym domkiem zebrała się duża grupa przerażonych ludzi.

Milicjant Hans cieszył się w Wiedniu ogromnym szacunkiem, wszyscy go lubili. Nic dziwnego. Był bardzo miłym, sympatycznym, wesołym panem. Zawsze znajdował chwilę, żeby z kimś porozmawiać, dla każdego miał dobre słowo. Nie wliczając w to większości przestępców, z którymi miał do czynienia.

- Tato, stąd się nie da wyjść - wydyszał Gabriel, zatrzaskując drzwi sypialni - Wszystkie przejścia są zablokowane, wszędzie jest ogień!

Hans na początku został sparaliżowany przez strach, nie mógł się ruszyć ani wykrztusić z siebie ani słowa. Wreszcie jednak odzyskał zimną krew i zaczął intensywnie myśleć.

- Spokojnie, zawsze jest jakieś wyjście - poklepał Gabriela po ramieniu - Nawet stąd.

- Hej!

Hans podbiegł do okna i otworzył je na oścież. Na zewnątrz stał jego sąsiad i najlepszy przyjaciel, Karl. Staruszek zawzięcie wymachiwał rękoma.

- Wyjdźcie tędy! Tylko musicie wyskoczyć przez okno! - zawołał.

Hans pomachał mu i odwrócił się w stronę synów.

- Dzieci, musimy wyskoczyć przez okno - powiedział.

- Co?! - wrzasnął Gabriel - Ja na pewno stąd nie wyskoczę!

- Nie masz wyjścia, skarbie - Hans pogłaskał go po głowie - Ale jeżeli ty nie skoczysz, to my też nie.

Chłopak popatrzył na ojca, potem na braci. Westchnął.

- Dobra! Tata otwiera okno!

Pierwszy wyskoczył Johan. Był jeszcze trochę osłabiony po zatruciu, ale nagły przypływ adrenaliny ułatwił mu zadanie.

Chłopak złapał małego Friedricha i podał go Karlowi. Gabriel, mimo przerażenia, zszedł na ziemię (z ogromną pomocą taty i starszych braci). Carl zeskoczył z okna szybko i sprawnie, wyglądało to trochę tak, jakby schodził z konia. Uwielbiał na nich jeździć, robił to regularnie.

Największy problem był z Gabrielem, ale on również w końcu wylądował na ziemi. Nieco się poobijał, jednak nie stało się nic poważnego.

Przyszła kolej na Hansa. Mężczyzna był całkowicie pewien, że zeskoczenie z pierwszego piętra domu nie stanowi dla milicjanta żadnego problemu. W końcu - czy dla funkcjonariusza pilnującego porządku publicznego są rzeczy niemożliwe do zrealizowania?

Okazało się, że są.

Hans z trudem wdrapał się na parapet, słysząc przy tym głośne trzaski w kościach. Od dawna nie robił takich rzeczy. Sądził, że dalej pójdzie łatwo.

Ledwo zmieścił się w oknie, po czym z impetem runął na ziemię.

- Wszystko w porządku? - spytał Johan.

- Aaa... - jęknął Hans - Moje plecy...

- Nie martw się - uśmiechnął się Karl - Jesteś jak czołg, nic cię nie zniszczy, nawet upływ czasu.

Johan pomógł tacie wstać. Mężczyzna jęczał, masując obolałe plecy.

- Chryste... Starość nie radość, niestety.

- Nikomu nic się nie stało, Bogu dzięki - Karl poklepał przyjaciela po ramieniu - Chodźcie.

Pożar na szczęście był już prawie ugaszony. Hans rozejrzał się dookoła. Nigdzie nie widział Elizy ani Elsy.

Podszedł do nich szef straży pożarnej.

- Witam! Milicjancie, pożar już prawie ugaszony, wasz dom w nawet niezłym stanie. Jakoś to przetrzymał! Będzie dobrze.

- Bardzo wam dziękuję - uśmiechnął się Hans - Przepraszam, ale czy nie widzieliście gdzieś w pobliżu dwóch bardzo podobnych do siebie pań? Obie mają długie, proste, bardzo jasne włosy i są wysokie.

Strażak zamyślił się.

- Nie, chyba nie widziałem nikogo takiego - powiedział - Zaraz zapytam resztę, może oni coś widzieli.

Wrócił chwilę później.

- Nie, nikt ich nie widział. Nie ma ich też w domu. A kto to był?

- Żona i córka. Ale skoro ich tu nie ma, to raczej nic im nie jest.

- Miejmy nadzieję.

Strażak poszedł do kolegów. Karl odciągnął Hansa na bok.

- Hans! Ale gdzie są te twoje panny?

- Nie mam pojęcia, pewnie uciekły - mężczyzna uśmiechnął się lekko - Kto wie? Może już nigdy ich nie zobaczę?

- Uciekły, czy coś im zrobiłeś? - powoli spytał Karl.

- Co?

- No wiesz...

- Czy ty oszalałeś?! Ja mam dzieci! Zresztą, morderstwo to potworny grzech.

- Racja! To jest najgorsza rzecz, którą może człowiek zrobić swojemu bratu. Oprócz radości z jego cierpienia.

- Prawda?

Karl spojrzał na dymiący dom przyjaciela. Podrapał się po brodzie.

- Wiesz co? Może byś razem z dziećmi zatrzymał się na kilka dni u mnie, co? U was trzeba będzie zrobić mały remont po tym wypadku.

- Nie będziemy ci przeszkadzać? - spytał zdumiony Hans - Nie obraź się, ale masz swoje lata, a ja mam małe dziecko...

- Takie to nasze życie jest - stwierdził Karl - Ja mam swoje lata, a sam mieszkam. Synowie już dorośli, swoje rodziny zakładają. Ty masz swoje lata, a czwórkę dzieci wychowujesz, i jeszcze teraz sam najwyraźniej zostałeś z tym wszystkim na głowie. Tu dzieci, tam praca. Ja twój najlepszy przyjaciel, od dziecka się znamy. Pomóc ci w kłopotach - obowiązek!

- Nie wiem, jak mam ci dziękować - powiedział wzruszony Hans.

- Nie dziękuj mi, bo to moje braterskie zobowiązanie. Pamiętasz, jak w zeszłym roku zmogło mnie ciężkie przeziębienie? Kto się mną opiekował?

- No, ale przecież nie zostawiłbym przyjaciela w potrzebie...

- A no właśnie! Jak ty komu, tak on tobie. Na mnie możesz liczyć.

- Dziękuję!

Hans uściskał przyjaciela. Obaj wrócili do dzieci, śmiejąc się i przypominając dawne czasy.

Pożar został ugaszony. Strażacy ciepło pożegnali się z von Mittstachem i odjechali. Rodzina weszła do domu, żeby się spakować.

Niektóre części domu zostały niemal kompletnie zniszczone. Najbardziej ucierpiały pomieszczenia na parterze.

Milicjanta coś tknęło. Ostrożnie wszedł do pokoju Elizy i Elsy.

Dziewczyn tam nie było. Von Mittstach usłyszał słodką, przerażającą melodię, wydobywającą się z pozytywki córki. Mała, biała tancerka obracała się. Hansa przeszły dreszcze.

Do pokoju weszły dzieci. Każde, oprócz małego Friedricha, coś sobie przypomniało.

Średnia ocena: 4.8  Głosów: 4

Zaloguj się, aby ocenić

Komentarze (13)

  • Dobry rozdział, ale ZA KRÓTKI! No jestem ciekaw co sobie wszyscy przypomnieli na końcu... Pewnie coś nieprzyjemnego. I gdzie są te piromanki? Daję 4 :)
  • Klaudunia rok temu
    Wielkie dzięki : )
    Znowu za krótki rozdział! Ale następny powinien być dłuższy, postaram się
    Dzięki, że wpadłeś
  • Klaudunia Jak mógłbym nie wpaść poczytać czegoś tak intrygującego? :D Also, Szczęśliwego Nowego Roku i zapraszam do siebie na nowy rozdział :)
  • Klaudunia rok temu
    TheRebelliousOne O, bardzo chętnie, poprzedni bardzo mnie zaciekawił.
    Szczęśliwego Nowego Roku!
  • Klaudunia rok temu
    Ale to wcale nie jest koniec
  • Klaudunia Ja wiem, że nie, czekam na więcej :D (Jeśli mówisz o swoim "Milicjancie")
  • Klaudunia rok temu
    TheRebelliousOne Oczywiście : )
  • Klaudunia rok temu
    TheRebelliousOne Mówię, że następny rozdział nie będzie ostatnim
  • Klaudunia Bo jeśli chodzi o moją twórczość, uspokajam: NIE, niedawno opublikowany rozdział nie jest ostatni, planuję CO NAJMNIEJ 20 :D Pozdrawiam i przepraszam za spam, ale tak to jest jak strona nie ma możliwości prywatnej korespondencji...
  • Klaudunia rok temu
    TheRebelliousOne Nie przejmuj się, im więcej rozdziałów, tym lepiej : )
  • Dekaos Dondi rok temu
    Klauduniu→Tak szczerze to przeczytałem z zaciekawieniem.
    Kolejny raz, urwałaś ciekawie.... A to bardzo istotne:)→Pozdrawiam:)→5
  • Klaudunia rok temu
    Dziękuję : )
    Lubię urywać w takich miejscach, tworzyć tajemniczą atmosferę
  • Marian rok temu
    Czekam, czekam na cd.
    Wszystkiego dobrego w nowym roku.

Napisz komentarz

Zaloguj się, aby mieć możliwość komentowania