Uwaga, utwór może zawierać treści przeznaczone tylko dla osób pełnoletnich!

Serce nie sługa cz.6

Było to bardzo wytworne przyjęcie dla gości hotelowych. Miałem mało czasu, nic więc dziwnego, że przygotowania zacząłem od razu. Przeczesałem włosy, użyłem wody kolońskiej i przystąpiłem do poszukiwania pasującego do okazji stroju. Wybór padł na stare dżinsy, które dodatkowo chaotycznie pociąłem i świeżo co zakupioną koszulę, bardziej przypominającą szmatę, niż jakąkolwiek inną część garderoby. Wizerunku dopełniły eleganckie skarpetki w paski, oraz czarne półbuty. W usta wetknąłem dwie gumy miętowe.

Efekt był piorunujący! Kiedy obejrzałem się w lustrze, o mało sam nie padłem trupem na swój widok. Przybrałem jeszcze odpowiednio zalotny wyraz twarzy i wypuściwszy potężnego balona, udałem się na przyjęcie.

Nielicznie napotkani przeze mnie goście hotelowi, czmychali na boki. Kiedy zszedłem na dolny taras, wziąłem kieliszek z tacy osłupiałej kelnerki i pewnym krokiem skierowałem się w środek dyskretnie imprezującego tłumu. Dokładnie w stronę odwróconej plecami do wejścia Mai.

- Witaj kochanie! - wrzasnąłem radośnie, rzucając jej się na szyję. Jej brwi podniosły się w górę, niemal dochodząc do pozycji pionowej. Prowadzone w pobliżu konwersacje umilkły. Teraz już wszyscy wpatrywali się we mnie ze zgrozą i obrzydzeniem. Wycisnąłem na policzku osłupiałej kobiety potężnego całusa, i chwyciwszy butelkę wina ze stołu obok, pociągnąłem łyka. Potem czknąłem i szczodrze napełniłem pusty kieliszek Mai. Wziąłem jednak zbyt duży zamach i część wylądowała na jej nieskazitelnie białej sukience.

- Za naszą owocną znajomość. - Puściłem do niej oczko i stuknąłem szyjką butelki w kieliszek. Powoli wyraz jej twarzy ulegał zmianie, a zdumienie zastępowała wściekłość.

- Zatańczymy? - spytałem kokieteryjnie. - Czy może chcesz teraz uprawiać seks?

Tym ostatnim chyba przegiąłem, bo stanowczym ruchem chwyciła mnie za łokieć i pociągnęła za sobą. Nie protestowałem, bo czułem że i tak za chwilę wybuchnę śmiechem. Po drodze zdążyłem jeszcze rzucić butelką w jakąś grubą i wytwornie ubraną kobietę, po czym bez oporów dałem się zaprowadzić do naszego apartamentu.

Z wściekłością zatrzasnęła za nami drzwi, aż zadrżały szyby w oknach. Potem chwyciła mnie za ramiona i potrząsnęła z taką siłą, że poczułem się niczym szmaciana kukiełka.

- Ty!... - Zabrakło jej słów, więc zacisnąwszy dłoń na przegubie mojej ręki, zaciągnęła mnie do łazienki. Tam pomimo moich protestów, zafundowała lodowaty prysznic, nie zważając na dzikie wrzaski i wyzwiska pod swoim adresem. Wszelkie próby wyswobodzenia się spełzały na niczym, równie dobrze mógłbym forsować betonowy mur. Dopiero, kiedy już oboje byliśmy całkiem przemoczeni, odważyłem się spojrzeć jej w oczy. Woda ściekała po jej twarzy, a po jej wytwornej fryzurze pozostało tylko wspomnienie. Absurdalnie, poczułem że zasycha mi w ustach.

Wciąż przyciskała mnie do ściany, unieruchomiwszy nadgarstki, ale ze spojrzenie znikła cała uprzednia wściekłość. W zamian za to pojawiło się mroczne pożądanie. Lekko pochyliła się w moim kierunku i poprzez szum wody usłyszałem cicho wypowiedziane słowa:

- Teraz już chcę uprawiać seks...

Nie czekając na odpowiedź łapczywie przylgnęła do moich ust, a ja z zaskoczeniem odnotowałem, że nie było w tym nic udawanego. Zanim zdążyłem zatracić się w narastającym lawinowo pożądaniu, podjąłem ostatnią, desperacką próbę wyswobodzenia się. Bezskutecznie...

Pocałunek stawał się coraz bardziej szalony; intymny splot naszych ciał i gwałtowne ruchy, tylko potęgowały podniecenie. Ścisnęła moje pośladki i lekko uniosła ku górze, a wtedy objąłem ją nogami. Dłonie wplotłem w mokre włosy i pozwoliłem by ustami pieściła szyję. Cichutko jęczałem, odchylając głowę do tyłu i jeszcze mocniej wpasowując się w jego ciało. To było niezwykłe - porzucić wszelkie swoje zasady i zahamowania, całkowicie oddając się namiętności.

I gdyby nie ostry dźwięk telefonu, który nagle wwiercił się w nasze uszy, wyrywając z oszołomienia, bardzo szybko dotarlibyśmy do finału. Maja uniosła głowę i nieprzytomnym wzrokiem wpatrzyła się w moją twarz. Jej uścisk zelżał, a po chwili całkiem się odsunęła, unikając mego spojrzenia.

- Dzwoni Michał. Muszę odebrać.

Nie odpowiedziałem, nawet nie próbowałem jej zatrzymać, choć dziś już wiem, że wystarczyłby drobny gest z mojej strony. Bez słowa wyślizgnąłem się z jej objęć, po drodze chwytając ręcznik. Owinąwszy się nim wyszedłem na taras i w milczeniu wpatrywałem się w smoliście czarne morze. Za wszelką cenę usiłowałem uspokoić nierówno bijące serce i drżące dłonie. Kiedy już odzyskałem odrobinę równowagi, usłyszałem jak do mnie podchodzi.

- Przepraszam. Nie chciałam. To nie powinno było się zdarzyć. Nie z tobą...

Poczułem jak z upokorzenia ciemnieją mi policzki. Odtrąciłem jej dłoń, która miała mnie zatrzymać i pędem wpadłszy do sypialni, zatrzasnąłem drzwi i przekręciłem klucz w zamku. Mało mnie obchodziło w tej chwili, czy kanapa jest wystarczająco wygodna, a jakiekolwiek tłumaczenia mogły tylko bardziej rozzłościć.

Minęło kilka minut. Zdjąłem z siebie mokre ubranie i owinięty ręcznikiem usiadłem na łóżku.

Nawet nie zapukała.

Za drzwiami było cicho, tylko zza otwartego okna dochodził szum morza, który w końcu ukołysał do snu moją zranioną duszę.

Średnia ocena: 5.0  Głosów: 1

Zaloguj się, aby ocenić

    Napisz komentarz

    Zaloguj się, aby mieć możliwość komentowania