Poprzednie części:  Stara kamienica cz 6

Stara kamienica rozdział 19 epilog

Epilog

 

Miesiąc później o godzinie jedenastej w Sądzie Rejonowym, w Wydziale Karnym, odbywa się rozprawa przeciwko Karolowi Sumerowi.

Oskarżycielami posiłkowymi są Irena, Marian i Tadeusz.

Ela tego dnia wstaje jako pierwsza. Po przeciągnięciu się podchodzi do okna i odsłania zasłony, wpuszczając do środka pierwsze promienie słońca.

Na dworze jest piękna pogoda. Wysoko na niebie świeci słońce, a w oddali ćwierka ptaszek.

Podchodzi do szafy i ją otwiera, po czym wyjmuje czarną sukienkę.

Po założeniu jej siada przed toaletką i robi sobie makijaż. Po skończeniu malowania się opuszcza sypialnię.

Po wyjściu na korytarz podchodzi do drzwi pokoju dziecięcego.

Po wejściu do środka zbliża się do łóżeczek I staje między jednym a drugim.

— Dzień dobry, córeczko.

Potem bierze ją, kładzie na przewijaku i przewija, a na koniec ubiera. Tą samą czynność robi z synem.

Następnie bierze bliźnięta na ręce i wychodzi na korytarz. Po zejściu z nimi na dół wkłada do wózka.

Marian z Tadeuszem siedzą przy stole. Dziewczyna wsypuje do butelek mleko w proszku, zalewa je wodą i siada obok brata.

Pani Irena stawia na stole chleb, masło i kiełbasę, po czym zajmuje naprzeciwko męża miejsce. Po śniadaniu dziewczyna wstaje.

— Poczekam na was na dworze — mówi.

— Dobrze.

— Pójdę z tobą, siostrzyczko.

Marian podchodź do niej i razem wychodzą z domu. Po wyjściu na dwór mężczyzna wchodzi do garażu, a po chwili wyjeżdża srebrnym Volvo i zatrzymuje się na podjeździe. Ela z wózkiem podchodzi do niego.

Kobieta umieszcza bliźnięta w foteliku samochodowym i siada obok nich na tylnym siedzeniu. Pięć minut później zjawia się Tadeusz i zajmuje miejsce obok kierowcy, a po chwili wsiada Irena.

Czterdzieści minut później auto dociera na miejsce i zatrzymuje się przey Sądem Rejonowym I Wydział Cywilny przy ulicy Plac Generała Henryka Dąbrowskiego 5.

Wszyscy wysiadają z auta , a Marian z bagażnika wyjmuje wózek. Ela wsadza do niego dzieci i wchodzą do budynku.

Po wejściu do Sądu siadają na drewnianej ławce, która stoi naprzeciwko sali rozpraw. Marian i Tadeusz chodzą nerwowo w tę i z powrotem, a Irena z Elą pozostają na ławce.

W pewnej chwili na korytarzu pojawia się Karol Sumer zakuty w kajdanki w towarzystwie dwóch policjantów.

— Do twarzy ci w tej czerni — mówi. — Spróbuj tylko zeznawać na moją niekorzyść, a pożałujesz tego

— Nie zwracaj na niego uwagi.

Godzinę później wszyscy wchodzą na salę rozpraw. Marian, Tadeusz, Irena i Ela z dziećmi zajmują miejsca na widowni, a oskarżony na ławie oskarżonych.

Po chwili na salę wchodzi sędzia, który ma na sobie czarną togę.

— Na świadka wzywam Tadeusza Sumera, czy jest na sali?

— Tak.

— Proszę podejść do barierki.

Tadeusz wstaje i podchodzi do wskazanego przez sędziego miejsca

— Proszę podać imię i nazwisko.

— Nazywam się Tadeusz Sumer.

— Ile ma pan lat?— pyta sędzia.

— Siedemdziesiąt.

— Jakie jest pana wykształcenie?

— Ślusarz.

— Czy pracuje pan w swoim zawodzie?

— Obecnie, jestem na emeryturze.

— Czy jest pan spokrewniony oskarżonym?

— Tak to jest mój wnuk.

— Przysługuje panu odmowa złożenia zeznań, czy skorzysta pan z tego?

— Chcę zeznawać.

— To proszę powiedzieć, co pan wie o przestępczej działalności oskarżonego?

— Ja do tej pory myślałem, że mój wnuk Karol to jest dobry i uczciwy chłopak.

— Czyli pan nie wiedział, że oskarżony prowadzi grupę przestępczą, która włamuje się do mieszkań samotnych starszych ludzi?

— Nie.

— A kiedy pan się dowiedział, że oskarżony handluje kobietami?

— Po kupieniu domu pewnego dnia zauważyłem, że brakuje moich kluczy. Od razu domyśliłem się, że za tym może stać mój wnuk. Wściekły pojechałem do niego i zażądałem zwrotu kluczy oraz wyprowadzki.

— Jak oskarżony na to zareagował?

— Odmówił, śmiejąc mi się w twarz.

— Co pan na to?

— Wprowadziłem się do domu mimo jego protestów i z ukrycia dokumentowałem każde przywiezienie młodej kobiety.

Karol z kamiennym wyrazem twarzy słucha zeznań dziadka. Nagle zaczyna głośno krzyczeć:

— Staruchu, już jesteś martwy! A zanim umrzesz, będziesz konał w wielkich męczarniach, błagając o śmierć — krzyczy Karol.

Sędzia wali młotkiem w blat.

— Proszę o spokój! Czy chce pan coś jeszcze dodać w tej sprawie?

— Nie.

— W takim razie świadek jest wolny i może opuścić budynek sądu.

Tadeusz opuszcza salę, a po chwili wstaje Ela.

— Ela, co ty robisz?— pyta brat.

— Przepraszam, Marian, ale nie mogę zeznawać.

Dziewczyna po tych słowach wychodzi z wózkiem. Na sali zostaje tylko pani Irena i Marian.

Potem sędzia wzywa na świadka panią Irenę, a ta podchodzi do barierki. Starsza kobieta po złożeniu zeznań wraca na swoje miejsce. Później przychodzi kolej na Mariana, który szczegółowo opowiada o działalności Karola. Sędzia po zakończeniu przesłuchania mężczyzny ogłasza godzinną przerwę. Irena z Marianem opuszczają salę rozpraw.

Godzinę później wszyscy wracają na salę i zajmują swoje miejsca, a Karol ponownie siada na ławie oskarżonych, cały czas się uśmiechając.

— Po zapoznaniu się z obszernym materiałem dowodowym, obejrzeniu nagrań wideo i wysłuchaniu zeznań świadków, w imieniu III Rzeczypospolitej skazuję Karola Sumera na dożywotnie pozbawienie wolności. Wydałem taki, a nie inny wyrok, dlatego że pan nie szanuje kobiet i ma za nic ludzkie życie. Na dzisiejszej rozprawie pokazał pan, na co pana stać, rzucając groźby karalne pod adresem świadka. Rozprawę uważam za zakończoną.

Sędzia po tych słowach wychodzi z sali rozpraw. Zaraz po nim Ela z wózkiem, bo bliźnięta zaczynają płakać, a za nią idą Marian, Tadeusz z żoną.

Po opuszczeniu budynku sądu wsiadają do auta I ruszają w drogę powrotną. Po dotarciu do domu wchodzą do środka i świętują.

Średnia ocena: 0.0  Głosów: 0

Zaloguj się, aby ocenić

    Napisz komentarz

    Zaloguj się, aby mieć możliwość komentowania