Poprzednie części: Terapia grupowa część 1
Terapia grupowa część 4
Za kulisami
Pokój był niewielki.
Całość w Zeszycie piątym mojej książki Opowiadania z zakładką :)
Za kulisami
Pokój był niewielki.
Całość w Zeszycie piątym mojej książki Opowiadania z zakładką :)
Komentarze (17)
Doczytałem. Cóż powiedzieć? Masz zacięcie powieściowe. Chciałbym tak umieć; stonowane emocje, szeroki i uporządkowany strumień... spokój niosący czytającego niby nurt rzeki... za całość 5! ;))
Cieszę się, że przepłynąłeś, dziękuję :)
"Cieszyło go tylko to, że kiedy bardziej się rozmacha, oberwie ta lekko pyzata laska w bluzeczce tak ciasnej, że przy każdym chichocie miał wrażenie, iż jeden z pękatych guziczków podbije mu oko." - chyba wiem do czego nawiazywałaś z eksplodującymi guzikami w moim TW.
Kurde. Tu już nie mam pytań. Wykurwista opowieść. Popłynąłem
Tak (chodzi o guzik), już nic nie zmieniałam, choćby ktoś miał pomyśleć, że powieliłam
Fajnie, że kontynuujesz, jestem hepi :)
KarolaKorman kontynuuję i pamiętam szczegóły ;)
A w ogóle, pewnie z dupy myśl, ale napisane jest tak, jakby... było w jakimś ułamku retrospekcyjne.
Canulas, powiem ci w sekrecie, że w jakimś ułamku jest,ale ciii :)
No dobra, są takie chwile, że ciężko coś mądrego wykrztusić, mimo że ja mam tak ciągle, to teraz ten stan się u mnie pogłębił.
Tragedie innych nie dotykają nas, jeśli są to obcy nieznani ludzie, są numerami w statystyce, tutaj jeden taki "numer" nabrał ludzkich kształtów i tak naprawdę mógłby to być każdy Ciekawe głębokie opowiadanie. .
Dziękuję, Maurycy :)
Na początku wiszące pranie, czyli zapowiadało się sielsko, lecz zgrabne przejście do śmierci zmieniło radykalnie odbiór tekstu.
Trochę sielanki im się należało, a że wyszło, jak wyszło, ach...
Pozdrawiam :)
Chyba Krystkowi było to potrzebne. Wygadać, wyrzucić z siebie to co to bolało. Cały czas brakuje jemu przyjaciela i do tego jeszcze dręczy go myśl, że mógł to uratować. Niby paczka przyjaciół, a tak naprawdę nic o sobie nie wiedzieli.
W dodatku pojawiła się Jadźka, która przytuliła Krystiana.
Fajny pomysł na zwierzenia.
Czekam i miłej nocy życzę
Tobie też miłej nocy, pasjo :)
Cieszę się, że śledzisz i komentujesz. Do następnego :)
Płynie się przez tekst. Poruszające zwierzenia. Potrafisz porwać czytelnika. :)5
Pozdrawiam
Raduje mnie, że udało mi się porwać i Ciebie w nurt zwierzeń bohaterów, dziękuję i również pozdrawiam :)
Napoczęłam Terapię i nie skończyłam. Powracam więc :)
„Chwilę temu usłyszeli pukanie do drzwi, później klamka opadła, drzwi stanęły otworem, a we framudze, jak w ramie obrazu, ukazała się ona. Zaterkotały kółka walizki, zrobiła dwa kroki i nagle przestrzeń, w której sami jeszcze nie zdążyli się zadomowić, już została naruszona” – ładny opis
„Krystek sposępniał, a oczy zaszły mu mgłą.
– Ale obiecajcie, że nie będziecie się śmiać i każdy z was też wyzna całą prawdę. – Pociągnął nosem” – ach te nastoletnie zabawy :)
„– Tylko dlatego, że zawsze dotrzymuję słowa, nigdy nie obiecałem ci, że spuszczę ci wpierdol, bo byś już nie żył” – o Boże! Jakie to cudne. Nieśmiałe pytanie mam. Bo... bo... bo tak by mi do Maxa pasowało, że aż podskakuję! Mogę cichaczem ukraść w przyszłości? :D
„wysyłał zdawkowego esa ,,Mam dzień wewnętrzny’’ – haha, takiego esa to bym mogła wysłać czasem do roboty o 6.00 jak mi się wstać nie chce ;)
Opowieść chłopca przedstawiłaś świetnie. Spokojny opis, spokojna narracja i nagle samobójca. Nie spodziewałam się.
„– Na pogrzebie śmiałem się podobno jak wariat.(...) Nie pamiętam też trzech kolejnych miesięcy.
– Jak to nie pamiętasz? – zapytał Kuba z niedowierzaniem.
– Znam je tylko z opowiadania matki” – degresja: znajomej zmarła matka, nagle, znajoma była wtedy za granicą. Trzy dni – od wiadomości o śmierci do powrotu do kraju i pogrzebu mówi, że nie pamięta. Mówi, ze funkcjonowała, jadła, spała, była w podróży itp, ale wszystko jej się rozmywa. Pamięta przed i po, a to jest jakby wyrwane..
„To była moja pierwsza prawdziwa rola, jaką zagrałem” to + kontekst – no powiem Ci Karolcia, ze poruszyłaś mnie tą opowieścią. Szkoda mi jednego i drugiego chłopca i matki również :(
„– Jestem pewien, że czekał tam na mnie – wypluwał z siebie pojedyncze słowa – był przekonany, że zdążę. Dlaczego właśnie on?
– Moja mama zawsze mówiła, że każdy wybiera najpiękniejsze kwiaty – odezwała się Matylda” – ja pierniczę, oczy mi się zaszkliły...
Ładne zdanie podsumowujące. Kurde, rzadko kiedy coś porusza moja skorupę. Tobie się udało. Duże pięć.
Dziękuję, Ritho :) Cieszę się, że powróciłaś i kontynuujesz, a jak jeszcze będziesz zostawiać takie komentarze, to już w ogóle bajka :D
Wierze, że twoja znajoma nic nie pamiętała z okresu, o którym wspominasz. Jak ktoś coś takiego przeżył, to wie, jak to jest, innym trudno uwierzyć.
Sprawiłaś mi radość twoją akceptacją. Jedno piórko do moich nagich skrzydełek :)
Pozdrawiam :)
A! I zapomniałam ci napisać, że możesz sobie ukraść cichaczem :)
Napisz komentarz
Zaloguj się, aby mieć możliwość komentowania