Z tobą, życie ma sens - Rozdział 13

Rozdział 13

 

 

Po dwudziestu minutach byłam już w domu. Moje myśli cały czas krążyły wokół Pauliny i jej wyjazdu. Ciągle nie mogłam sobie wyobrazić, jak to będzie wyglądało. Jak często będziemy się ze sobą widywać. Ten wyjazd wydaje mi się jakąś cholerną pomyłką. Czymś, co nie powinno się zdarzyć i się nie wydarzy. Ale niestety! Nie ja o tym decyduje, a szkoda, bo gdyby do mnie należała decyzja, to pozwoliłabym się jej wyprowadzić, ale chyba do mnie do domu.

Rzuciłam w kąt plecak i przebrałam się w luźne dresy. Rodziców znowu nie było, co zresztą zdarza się ostatnio dość często, więc obiad zjadłam w samotności. I tak nie miałam nic lepszego do roboty, toteż rozłożyłam się wygodnie na swoim łóżku z książką do matematyki i chociaż chciałam się uczyć to po prostu nie dałam rady! Moje myśli całkowicie odbiegały od nauki. Chciałabym w tym momencie być z Pauliną i spędzać z nią jak najwięcej czasu zanim wyjedzie. Ale ona teraz spędza czas z Michałem i muszę to uszanować. Oni też chcą ze sobą pobyć jak najdłużej.

Patryk: Cześć, bardzo tęsknie. Może spotkamy się za godzinkę? :* - przeczytałam SMS-a, który wyrwał mnie z wiru rozmyśleń.

Ja: Okej, gdzie? – odpisałam bez zastanowienia.

Patryk: U mnie :D – odczytałam i nie odpisałam nic więcej. Wstałam i pognałam szybko do łazienki. Chciałam ładnie wyglądać, więc zrobiłam mocny makijaż i ubrałam obcisłe, czarne jeansy, gładką, białą bokserkę, a na to narzuciłam koszulę w kratkę. Rozpuściłam włosy, ubrałam biały Conversy i byłam gotowa. Za dziesięć minut miałam autobus, więc rzuciłam ostatnie spojrzenie na lustro i wyszłam z domu szybkim krokiem. W drodze na przystanek zadzwoniła do mnie Paulina.

- Hej Gabi, spotkaliśmy po drodze Matiego z Zuzką.

- Hej i co, siedzicie razem?

- Tak, jesteśmy w tym barze co ostatnio, przyjdziesz? – zapytała z entuzjazmem w głosie. Byłam umówiona już z Patrykiem, ale może on też da się zaprosić.

- Wiesz… idę właśnie do Patryka, ale może wpadnę z nim?

- Okej, to daj znać – odpowiedziała. W tle usłyszałam głośny śmiech, zapewne Michała i Matiego. Na pewno się dobrze bawią, więc mam nadzieję, że dołączymy do nich. W sumie jeszcze się nigdy nie zdarzyło odkąd jestem z Patrykiem, żebyśmy byli wszyscy razem w jednym miejscu.

- Okej, pa – odpowiedziałam i rozłączyłam się, bo właśnie przyjechał autobus.

 

Po piętnastu minutach stałam pod drzwiami chłopaka, który od razu wpuścił mnie do środka. Przywitałam się z nim pocałunkiem w usta, a po tym zaprosił mnie do swojego pokoju. Okazało się, że jego rodziców nie ma, więc byliśmy sami. Usiadłam na łóżku, a on obok mnie.

- Czemu cię dzisiaj nie było? – rozpoczęłam rozmowę.

- Wiesz… może nie gadajmy o tym. – odpowiedział i objął mnie ramieniem.

- Okej, jak chcesz – rzuciłam krótko. Kiedy miałam już wypowiedzieć kolejne słowa, jego usta przylgnęły do moich. Byłam zaskoczona pocałunkiem, ale nie opierałam się niemu. Poczułam przyjemne motylki w brzuchu kiedy coraz bardziej przywierał do mnie lekko popychając mnie na łóżko. Blondyn całował mnie zachłannie, a jego ręka po chwili powędrowała pod moją bluzkę.

- Nie- odpowiedziałam krótko i stanowczo od razu wracając do przerwanego pocałunku. Chłopak na chwilę się wycofał, ale znów jego ręka zaczęła odkrywać moją bluzkę.

- Nie Patryk! – prawie krzyknęłam i odskoczyłam on niego gwałtownie. Nie podobało mi się to, że nie szanuje mojego zdania.

- No przestań, to nic takiego – powiedział oschle.

- Nic takiego? – byłam zirytowana jego odpowiedzią.

- Dobra, już nic nie mówię – po jego minie widać było niezadowolenie z tego, że nie udało mu się dopiąć swego, ale postanowiłam na to nie zareagować. Usiadłam znowu obok niego i zaczęłam rozmowę.

- Dawno nie gadaliśmy. Mam ci trochę do opowiedzenia – odpowiedziałam, ciesząc się, że będę mogła mu się zwierzyć z moich problemów.

- Słucham – odpowiedział i lekko się uśmiechnął. Następnie rozłożył się wygodnie na łóżku i zwrócił swój wzrok na mnie. Zaczęłam mu opowiadać o ostatnich ważnych wydarzeniach w moim życiu. Wyraziłam swoje uczucia i poglądy, po prostu otwarłam się przed nim. Jednak ta rozmowa nie potoczyła się tak jak bym chciała. Chłopak sprawiał wrażenie znudzonego. Tylko od czasu do czasu potakiwał lub rzucał krótkie „aha”. Nie spodobało mi się to, ale nie chciałam robić mu wyrzutów. Z jednej strony chyba o to właśnie chodzi w byciu razem. Żeby sobie pomagać, żeby spędzać razem chwile, wysłuchać drugą osobę. Postanowiłam, że kiedyś z nim o tym porozmawiam, wyjawię mu, że czasami czuje się w jego towarzystwie jak piąte koło u wozu. Chociaż sama nie wiem, czy powinnam, jesteśmy od niedawna parą, może potrzebujemy jeszcze czasu, żeby się lepiej poznać?

- Może wyskoczymy na miasto? – zaproponowałam, chcąc zakończyć już moje opowieści, których blondyn i tak nie słuchał.

- Jestem za – zeskoczył uradowany z łóżka. Wyglądało to zupełnie tak, jakbym go wybawiła od dalszego słuchania mojego monologu. W przeciągu piętnastu minut chłopak przygotował się do wyjścia, a ja opowiedziałam mu o zaplanowanym spotkaniu z moją paczką przyjaciół. No chyba, żeby pominąć Zuzę, ona raczej nie góruje w grupie osób, za którymi najbardziej przepadam.

Szliśmy średnim tempem. Mało ze sobą rozmawialiśmy co nie za bardzo mi odpowiadało, ale gdy tylko próbowałam rozpocząć temat w odpowiedzi dostawałam tylko krótkie: „tak” lub „nie”. Natomiast jeśli chodzi o pocałunki, to nie miałam na co narzekać. Chłopak co chwilę mnie nimi obdarowywał, tak jakby sprawiało mu to największą przyjemność, podczas spędzania czasu ze mną. W pewnym sensie wynagradzało mi to czasami niezręczną ciszę.

Po dwudziestu minutach byliśmy już na miejscu. Chłopcy i dziewczyny siedzieli przy dużym stoliku, gdzie bez problemu znalazło się miejsce dla nas. Przedstawiłam Patryka Michałowi i Zuzce. Jeszcze nie mieli okazji się poznać. Nie zamawialiśmy już pizzy bo sporo zostało jeszcze na talerzach. Widać było, że wszyscy są w wyśmienitych humorach. Pomimo tego, że była to impreza pożegnalna, każdy chciał o tym zapomnieć i po prostu spędzić miło czas. Pech sprawił, że musiałam usiąść naprzeciwko Mateusza i jego dziewczyny, która od razu jak się tego spodziewałam zaczęła odnowa uświadamiać mi, że to ona jest jego dziewczyną. Chyba nie bardzo pocieszył ją fakt, że przyszłam ze swoim chłopakiem, co mogłoby oznaczać, iż wcale nie mam zamiaru dobierać się do Matiego. Tak właśnie było, przecież obok mnie był Patryk i nie chciałam, żeby wyciągnął jakieś pochopne wnioski. Zuza co chwilę składała namiętne pocałunki na ustach swojego chłopaka i chociaż irytowało mnie, że robi to tylko po to, aby mi dopiec, zauważyłam pewien fakt. Wcześniej nie zwróciłam na to uwagi, ale dziś zauważyłam jak wielkim uczuciem go darzy. Wydawało mi się, że pomimo dobrego humoru ona cały czas ma w oczach strach. Zupełnie tak jakby bała się, że Mateusz ją zostawi, że w najbliższej przyszłości przyjdzie moment, w którym on wyzna jej brak miłości. Pomyślałam sobie, że ona na pewno musi go bardzo kochać i darzy go naprawdę wielkim uczuciem.

Przyglądałam się też zachowaniu Matiego i nie za wiele mogłam wywnioskować. Nie umiałam stwierdzić czy on tak samo mocno odwzajemnia jej uczucie Chwilami wydawało mi, że tak właśnie jest, ale chwilami nawet nie zwracał uwagi na jej zaloty.

Na zewnątrz było już ciemno, a w pubie zaczęła lecieć muzyka typu disco polo. Najnowsze i najlepsze hity dudniły z głośników, a na parkiecie pojawiło się kilka zakochanych par, które świetnie bawiły się, stawiając kroki w rytm dynamicznej muzyki. Po chwili dołączyli do nich Michał i Paulina. Z małego i skromnego baru zrobiła się niezła dyskoteka. Wszyscy nieźle się bawili, a Zuzka po chwili również zaciągnęła Matiego na parkiet. Ja i blondyn zostaliśmy przy stoliku jak zwykle niewiele rozmawiając. Miałam też ochotę poszaleć trochę i potańczyć, ale jak najwyraźniej Patryk w ogóle tego nie zauważał. Oczywiście nie powiedziałam tego na głos, bo nie chciałam się narzucać. Kiedy Patryk zaczął pisać z kimś na telefonie, ja zaczęłam przyglądać się wariacjom jakie Michał wymyślał. Brunet cały czas się wygłupiał, powodując śmiech u Pauliny. Cieszyłam się, że wszyscy mamy teraz trochę czasu, żeby się rozerwać. Na mojej twarzy pojawił się szczery uśmiech kiedy zobaczyłam Michała, leżącego na ziemi chwilę po tym jak próbował zrobić jakieś amatorskie akrobacje. Wszyscy na parkiecie się z niego nabijali, ale właśnie o to chodziło! O to żeby się dobrze bawić! Pod wpływem impulsu stwierdziłam, że też chcę jednak trochę potańczyć. Postanowiłam przejąć inicjatywę.

- Może my też zatańczymy? – zapytałam w końcu. Blondyn oderwał wzrok od komórki i popatrzył na mnie zmieszany. Chyba nie wiedział co mi odpowiedzieć, bo gapił się na mnie, nic nie mówiąc dobre dwie minuty. Po dłuższym czasie oczekiwania, w końcu dostałam odpowiedź w postaci pocałunku. Jego miękkie usta połączyły się wraz z moim. Takiego obrotu sprawy się nie spodziewałam, ale byłam zadowolona. Kiedy się ode mnie odsunął, uśmiechnął się lekko i powiedział:

- Wiesz Gabi, strasznie mi przykro, ale będę musiał już uciekać. – patrzył na mnie, oczekując tym razem na moją odpowiedź. Byłam zaskoczona. Spodziewałam się raczej „pewnie, chodźmy zatańczyć” a w zamian za to on mówi mi, że musi już iść. Nie chciałam zostawać bez niego.

- Przecież jesteśmy dopiero godzinę. – skwitowałam.

- Wiem i dlatego bardzo cię przepraszam – mówił i zaczął podnosić się z siedzenia – ale wypadło mi coś mega ważnego - patrzyłam jak zakłada swoją kurtkę w szybkim tempie, tak jakby chciał się jak najszybciej ulotnić – muszę spadać, pa – musnął delikatnie moje wargi i szybkim krokiem wyszedł, nawet nie żegnając się z resztą. Zrobił to wszystko tak szybko, że nawet nie miałam czasu, żeby zaprotestować. Było mi przykro, że wyszedł i zostawił mnie samą. Mógł chociaż powiedzieć dlaczego musi wyjść. Zostałam sama i już w ogóle nie miałam z kim zatańczyć. Szczerze mówiąc nawet trochę się nudziłam, siedząc w samotności przy stoliku. Na szczęście Mateusz i Zuza postanowili odpocząć i wrócili już do mnie.

- Gdzie Patryk? – pierwszy odezwał się Mati, dziwiąc się brakiem blondyna.

- Musiał już wyjść – odpowiedziałam, siląc się na uśmiech, chociaż wcale nie miałam na to ochoty. Niestety, ale wyjście Patryka po części zepsuło mój wyśmienity humor.

- Szkoda, przecież niedawno przyszliście. – odpowiedział, cały czas patrząc na mnie. W jego oczach zauważyłam gniew. Nie wiedziałam o co dokładnie się złościł, ale miałam nadzieję, że nie na mnie.

- Wypadło mu coś ważnego – rzuciłam krótko, mając nadzieję, że za chwilę zmienimy temat.

- Aha – odparł oschle, tak jakby nie miało to dla niego większego znaczenia. Jednak ja widziałam, że nie jest zadowolony ze słów, które wypłynęły z moich ust. Z wyrazu jego twarzy wynikało, że jest zły na Patryka za to, że nas opuścił. Ja też nie byłam zachwycona z tego powodu, ale przecież nie znałam powodu dla którego wyszedł. Może wypadło mu coś naprawdę ważnego?

Po chwili Paulina i Michał też wrócili z parkietu, zadając to samo pytanie. Czułam się nie zręcznie, bo miałam wrażenie, że wszyscy się nade mną litowali z niewiadomo jakiego powodu. Przecież nie zerwał ze mną tylko po prostu wyszedł.

- To co? Zamawiamy po piwie? – zaproponowałam, chcąc zmienić temat.

- Pewnie! – powiedział ochoczo Michał i od razu zawołał kelnerkę, która po niedługiej chwili przyniosła nasze zamówienia. Od razu sięgnęłam po browara, bo chciałam, żeby jak najszybciej alkohol zaczął płynąć w mojej krwi. Czasami z jego udziałem można się bawić o wiele lepiej. Oczywiście nie miałam zamiaru pić do upadłego, ale miałam nadzieję, że pozwoli mi się lepiej rozerwać. Kiedy wszyscy oprócz mnie odpoczęli od tańca i zamówiliśmy drugą kolejkę, podszedł do mnie Michał.

- Chodź Gabi, zatańczymy – brunet stanął naprzeciwko mnie z wymalowanym bananem na twarzy i złożył propozycję. Nie miałam iść, bo nie chciałam, żeby się nade mną litował.

- Nie dzięki, wiesz jakoś nie mam ochoty – odmówiłam grzecznie.

- No dawaj, nie daj się prosić – pociągnął mnie na parkiet i od razu zaczął kołysać w rytm muzyki. Chociaż odmówiłam teraz cieszyłam się, że mam z kim zatańczyć, bo świetnie się bawiłam. Miałam tylko nadzieję, że Paulina nie ma mi za złe, że porwałam jej chłopaka. Kątem oka postanowiłam kontrolować co dzieje się przy stoliku. Zdziwiłam się kiedy zobaczyłam, że nikogo tam nie ma. Tym razem zaczęłam rozglądać się po parkiecie w poszukiwaniu tańczącej grupki moich znajomych. Od razu spostrzegłam Matiego tańczącego z Pauliną. Brakowało tylko Zuzy, która poszła zapewne do toalety, albo się przewietrzyć. Z mojej twarzy w ogóle nie znikał uśmiech. Cieszyłam się, że wszyscy zapomnieliśmy dzisiaj o otaczających nas problemach, cieszyłam się, że Paulina zapomniała o tym, że musi wyjechać i świetnie się bawiła.

Po chwili okazało się, że ja z Michałem tańczymy obok drugiej dwójki, a gdy Mateusz też to spostrzegł zawołał przekrzykując muzykę:

- Odbijamy! – a my z Pauliną już po chwili zostałyśmy starannie podmienione i tańczyłyśmy już z innymi partnerami. Mateusz jedną ręką uchwycił moją, a drugą położył na moich plecach. Zwinnie obracał mnie wokół własnej osi, a potem znów przyciągał mnie do swojego ciała, aby kołysać nas w rytm muzyki. Obydwoje śmialiśmy się cały czas z naszych wygłupów. Muszę przyznać, że do tego gatunku muzyki tańczy się najlepiej, można się nieźle powygłupiać.

Po jakichś pięciu minutach spostrzegłam, że Zuza wróciła już do stolika. Nie chciałam, żeby siedziała sama, podczas gdy jej chłopak bawi się z inną dziewczyną, więc poprosiłam Matiego, żebyśmy już skończyli tańczyć. Chłopak od razu przystał na moją prośbę, jakby wyczuwając o co mi chodzi.

Dochodziła druga w nocy, a my wszyscy byliśmy już lekko wstawieni. Chociaż nikt nie chciał, aby ten wieczór się skończył, wspólnie postanowiliśmy, że czas wracać do domu. Najgorsze w tym wszystkim było to, że musieliśmy jutro iść do szkoły!

Wracałam sama autobusem. Chłopcy zachowali się jak przystało i odprowadzili swoje dziewczyny do domu. Pewnie gdyby Patryk nie wyszedł to teraz wracałbym z nim. Właśnie dlatego moje myśli krążyły wokół niego. Czułam, że z każdym spędzonym z nim dniem jestem coraz bardziej w nim zakochana. Jestem też świadoma, że jesteśmy ze sobą dopiero od około dwóch tygodni, a spędzony wspólnie czas polega głównie na całowaniu się. Zachowuję się trochę jak jakaś naiwna nastolatka, ale nie przeszkadza mi to. Cieszę się tylko, że dobrze się nam razem układa. Wiem, że może powinnam trzymać go na razie na dystans i nie zakochiwać się w człowieku, którego jednak mało znam, ale chyba już za późno. Poza tym nie ma zabawy bez ryzyka.

 

Jestem z kolejnym rozdziałem. Jak zwykle po dosyć długim czasie. Mam nadzieję na liczne komentarze :D

Średnia ocena: 4.7  Głosów: 3

Zaloguj się, aby ocenić opowiadanie

Komentarze

  • Lucy <3 08.11.2015
    Świetny rozdział :D Nie podoba mi się ten cały Patryk.. Czekam na kolejny :*
  • Neli 08.11.2015
    ,,W sumie jeszcze się nigdy nie zdarzyło się odkąd jestem z Patrykiem" - za dużo tego ,,się"
    ,,tak jakby to sprawiało mu to największą przyjemność" - za dużo tego ,,to"
    ,,Przedstawiłam Patryka Michałowi i Zuzce Jeszcze nie mieli okazji się poznać." - brakuje albo przecinka, albo kropki. Jeśli przecinka to jeszcze z małej litery :D
    że przyszłam ze swoim chłopakiem (przecinek) co mogłoby oznaczać (przecinek) iż wcale nie mam zamiaru dobierać się do Matiego.
    odwzajemnia jej uczucie (kropka) Chwilami wydawało mi (się) , że tak właśnie jest, ale chwilami nawet nie zwracał uwagi na jej zaloty.
    ,,- Choć Gabi, zatańczymy" - chodź
    Ten rozdział bardzo mi się podobał. Ciekawił, były fajne opisy. Tutaj nie zabrakło mi żadnych emocji. Dobrze napisane. Od początku nie lubiłam Patryka. Pięć :D
  • Judy 09.11.2015
    Jeśli chodzi o błędy to poprawie je. Dziekuje za mile komentarze i wysokie oceny :-)

Napisz komentarz

Zaloguj się, aby mieć możliwość komentowania