Poprzednie częściCórka mroku

Córka mroku 10

Cienie Hrimgrim

 

Wanora ocknęła się w zaduchu drakkary. Każdy ruch sprawiał, że „pęta martwego żelaza” wrzynały się w jej nadgarstki i kostki, tłumiąc wampirzą siłę i pozostawiając jedynie ludzki ból. Pachniała wielorybim sadłem i krwią swoich braci – zapachem porażki.

– Hej, krwiopijca płacze! – Rechot Golduna odbił się od drewnianych burt. – Zobaczcie ją, wielka księżniczka ma mokre oczka!

Wanora zacisnęła zęby, czując na policzku słony ślad. Nienawidziła tej łzy – była dowodem jej „kundlowatego” pochodzenia, którego nie potrafiła zabić. Wyłączyła się, ignorując kopniaki i drwiny. W myślach widziała tylko padających towarzyszy. Giron... słyszała świst jego miecza, a potem nagły, nienaturalny szum skrzydeł i pisk setek małych gardeł. Czy zginął? Czy ona naprawdę została sama w rękach potwora, który okaleczył jej ojca?

Na wzgórzu ponad Hrimgrim, Eldiole i Eion obserwowali triumfalny wjazd floty Ragnara. Tłumy Vilkundów wyległy na ulice stolicy, wyjąc z uciechy na widok drakkar ciągnących za sobą trofea.

– Musimy iść, póki świętują – szepnął Gjord, gładząc Bulfira. – W moich rezerwach w jaskini nie było wszystkiego. Potrzebujemy soli, lekarstw i świeżych koni. Ja wejdę do miasta. Bulfir mnie poprowadzi. Nikt nie zakwestionuje obecności ślepego syna jarla, nawet jeśli myślą, że zginąłem.

– Jeśli cię puścimy to może być z naszej strony samobójstwem – mruknęła Eldiole. – Ale nie mamy wyjścia. Czekamy na ciebie w tej rozpadlinie.

Kiedy Gjord zniknął w mroku nocy, Eldiole usiadła pod skalnym występem, ściskając rękojeść sztyletu. Eion próbował medytować, by odzyskać siły, ale nagle zerwał się na równe nogi.

– Ktoś tu jest... – szepnął, a jego oczy rozbłysły słabym, błękitnym światłem.

Z cienia, zaledwie kilka kroków od nich, wyłoniła się postać. Wyglądała jak strzęp człowieka. Odzienie Girona było zwęglone, a jego skóra pokryta czarnymi wybroczynami – śladami po srebrnych grotach, które przeszyły go, gdy był w postaci stada. Wampir chwiał się na nogach, a z jego boku wciąż sączyła się dymiąca, ciemna posoka.

Eldiole odskoczyła, gotowa do ciosu, ale wampir uniósł dłoń w błagalnym geście.

– Aria... Ariala... – wykrztusił. – Eldiole? Ty żyjesz?

– Giron? – Królewna opuściła broń, rozpoznając strażnika swojej ciotki. – Na bogów, co ci się stało? Gdzie moja kuzynka? Gdzie Wanora?

– Wzięli ją... – wampir osunął się na kolana, plując krwią. – Ragnar... on ma ją w Hrimgrim. Chce ją złamać. Muszę... musimy...

Eion podszedł bliżej, czując bijący od Girona mrok zmieszany z potwornym bólem. Spojrzał na Eldiole. Wiedział, o czym myśli.

– Nie możemy wejść do stolicy Vilkundów, Eldiole. To pewna śmierć.

– Nie możemy pozwolić, by Ragnar miał zakładniczkę z królewskiej krwi Zakonu – ucięła Eldiole, patrząc na majaczące w dole światła Hrimgrim. – Ogień i woda, Eionie. Pamiętasz? Wanora to nasza szansa. Gironie, jeśli dasz radę stać, pomożesz nam. Gdy Gjord wróci z zapasami, odbijemy ją. Albo zginiemy, próbując.

Wampir uniósł głowę, a jego oczy na moment rozbłysły szkarłatem, znajdując w sobie resztki siły.

– Za księżniczkę... – wycharczał. – Za Zakon.

Średnia ocena: 5.0  Głosów: 2

Zaloguj się, aby ocenić

Komentarze (3)

  • Jordan Tomczyk godzinę temu

    Nie czytałam jeszcze wcześniejszych części. Kojarzy mi się to z Władcą Pierścieni bądź z legendami/podaniami przekazywanymi przez Wikingów. Sam stworzyłeś to uniwersum? Jeśli tak, to szacunek. Wydaje się bardzo rozbudowane. I te imiona też niezwykłe. Rytm zdań płynny, przyjemny w odbiorze. Dialogi doniosłe, ale to akurat pasuje do tego świata. Nie brzmią sztucznie/przerysowanie. Dramaturgia jest wyraźnie wyczuwalna. Ogółem śmiało daję 5. Nie znam Cię (jeszcze) jako autora i nie wiem jakie masz doświadczenie, ale jak dla mnie pióro - nomen omen - wysokich lotów. Z chęcią rzucę okiem w wolnej chwili na poprzednie części. Pozdrawiam serdecznie i życzę niesłabnącej weny. Czasem to dość kapryśna przyjaciółka, ale ma w sobie coś, co sprawia, że warto za nią podążać.

  • Maurycy Lesniewski godzinę temu

    Witam!
    Jeśli interesuje Cię geneza tego opowiadania „pra matka” to zajrzyj najpierw tu https://www.opowi.pl/era-zimnych-ludzi-a110122/
    Chociaż „Córkę mroku” pisałem tak aby mogła obronić się jako samodzielne opowiadanie, to w linku, który Ci podałem są pokazane dość dramatyczne chwile, które tłumaczą dlaczego niektórzy z bohaterów Córki są w tym właśnie miejscu i dlaczego zachowują się tak a nie inaczej.
    Dziękuję za pięknie rozbudowany komentarz, ocenę i za bardzo fajny odbiór mojego opowiadania.
    Pozdrawiam serdecznie!

  • Moews

    Ten utwòr kojarzy mi się raczej z sagami islandzkimi, ale również z pieśniami Eddy Poetyckiej z okresu wczesnego średniowiecza. Takie klimaty lubił islandzki laureat Nagrody Nobla Haldor Kiljan Laxness, autor wielu powieści, m.in. Dzwonu Islandii ( chybs Inslensk Klukka, wymowa: klu: chka); inne skojarzenie to cykl trzech sag: Sagi o Njalu, Egilu, Gislim. Ewentualnie zapomniane arcydzieła poezji germańskiej: anglosaski Beowulf, Pieśń o Nibelungach, ewentualnie średniowieczne teksty: Wolframa von Eschenbacha: Erekk, Iwein, Parsifal ( Parzival). Inna kategoria to " Biedny Henryk" Hartmanna von Aue.

Napisz komentarz

Zaloguj się, aby mieć możliwość komentowania