cykl o Annie... w bezczasie
do tamtych drzwi wciąż biegnie ścieżka
porośnięta ciepłymi daliami
dziś kiedy przymykam powieki widzę złote światło bijące z okna
i postać stojacą przy krzywej balustradzie
nieruchomą jak czający się w sieci pająk
zatrzymuję bieg by zaczęrpnąć garść powietrza
z uchylonych drzwi rozkwita świetlisty kobierzec
a z wnętrza unosi się woń suszonych ziół
dobiega turkot starej maszyny do szycia
i zaśpiew Anny ścisza zaklęcia
pukam w drzwi popycham nie trzeszczą
tylko naoliwiona cisza w której nikt nie mieszka
nie hurgoczą o ganek targane przez wiatr stare gałęzie szklanki
i nie skrzypi szara reneta
odeszło wszystko z Anną
Komentarze (10)
Urodziwy tekst. I ma moją ulubioną cechę - żywe emocje. Dzięki za podzielenie się nim. Pozdrawiam :)
Dzięki za ciekawe spojrzenie ujęte w żywych emocjach.
Milego wieczoru
anny brak
ło żesz fak
czasem tak
Osobliwie jest w tym miejscu. Przyjemnie choć smutno.
Dzięki za osobliwość i przyjemność ze smutkiem.
Pozdrawiam serdecznie
Bardzo mi się podoba, ładny klimat stworzyłaś.
Dziękuję i miłego wieczoru życzę
Szare i złote renety to moje ulubione jabłka.
A jeśli chodzi o utwór to też smakowity :)
Pozdrawiam:)
Pięknie dziękuję za jabłka i pozdrawiam serdecznie
Napisz komentarz
Zaloguj się, aby mieć możliwość komentowania