Poprzednie części: Na Międzynarodowy Dzień Seksu
Na Dzień Edukacji Narodowej
(Ministrowie też składają życzenia...)
.
Dzień Nauczyciela...
- Oby nie ginęli
w drogowych wypadkach -
pis-minister Schreiber
przekazał życzenia.
(Ministrowie też składają życzenia...)
.
Dzień Nauczyciela...
- Oby nie ginęli
w drogowych wypadkach -
pis-minister Schreiber
przekazał życzenia.
Komentarze (62)
A więc prowokacja.
Prawda.
Prowokacja to ten (nie)rząd
Niestety. A lekarze są leniwi i nie chce im się leczyć, jak rzekł drugi prominentny rządowiec, niejaki S.
Zdzisław B.
S. wyzwał lekarzy od wałkoni? A to wałki, hehehehe, teleporady wałki wymyśliły, kasiora się kręci za blablabla ?
Oczywiście, że leniwi, i tchórze niewarci miana lekarza. Ostatnio stałem pod szpitalem i nic nie załatwiłem. Cholerna banda tchórzy.
Może przeczytali, co o nich myślisz, to nic nie załatwiłeś? ;)
SwanSong miałem zlecenie na pobranie krwi, ludzie kłębili się przed ambulatorium szpitala i w wąskim korytarzu, dantejskie sceny, kłótnie, inni stali pokornie i czekali na zmiłowanie, drogę do wnętrza zagradzały jakieś dwa grube babska w czepkach pielęgniarskich. Przez pół godziny nikogo nie wpuścili, mimo że w tym czasie powinni załatwić co najmniej z piętnaście osób, pobranie od jednej osoby trwa góra cztery, pięć minut. Jakaś masakra. Oczywiści nic nie załatwiłem. Normalnie atmosfera jak w jakimś Auschwitz. A tam wewnątrz pewnie babony od pobierania krwi piły kawsko i śmiały się w kułak z głupich. Jak ktoś opowiada bzdury o jakimś rzekomym poświęcaniu się lekarzy, to opowiada po prostu bzdury, bo pewnie nie miał kontaktu z tą zezwierzęconą chołotą w białych kitlach, którzy traktuja ludzi jak zwierzęta, i każą wyczekiwać przed przychodniami.
Sasin ma racje, bo większość lekarzy i pielęgniarek wykorzystuje tę sytuację, żeby nic nie robić.
Jarema Mam kontakt. U mnie jest szpital, ten z wydzielonych do pandemii. Nie chciałbyś tam pracować, nawet jako "operator powierzchni płaskich".
... a w przychodniach to, co się dzieje, to podziękuj Szumowskiemu. Te zaś bzdury o "piją kawę a ludzie się tłoczą w kolejce" opowiadaj dzieciom. Może uwierzą.
Zdzisław B. no to życzę kontaktu ze służbą zdrowia. Pozamykali się w przychodniach i unikają pacjentów. Takie są fakty. Jak tacy zestrachani niech wyjadą za granicę, tam ich nauczą roboty. Fakty są takie, jak powiedział Sasin. Nieliczni się poświęcają i się nie boja, a reszta drży ze strachu przed wirusem, który przechodzi się najczęściej bezobjawowo, a w najgorszym wypadku traci się węch. Rozumiem, że nie można później trafić do barku z alkoholem, no ale pozostaje jeszcze wzrok i dotyk.
Jarema od kilkunastu lat czepki są wycofane i pielęgniarki ich nie noszą, więc perfidnie kłamiesz.
Jarema
Połowica miała kilka dni temu kontakt w przychodni, wpierw umówiony telefoniczny, potem osobisty. Na określoną godzinę. Bez czekania i bez tych "kłębiących się ludzi", jak napisałeś.
pasja
Zdziwiłem się, więc sprawdziłem te "czepki pielęgniarskie", które niby widział Jarema u "dwóch grubych babsk zagradzających wejście do wnętrza".
Jarema - nie bawię się w polityczne poprawności, więc piszę prosto - jesteś zwykłym kłamcą, który dla "uzasadnienia" swoich bzdur napisze wszystko, co tylko ślina na język przyniesie. W tym przypadku - "czepki pielęgniarskie na grubych babskach". Te czepki zostały wycofane równo 30 lat temu. Słownie TRZYDZIEŚCI LAT TEMU.
Takie są i twoje inne "argumenta".
Jeżeli zaś je widziałeś, to jest jedyne wyjaśnienie - w 1990 zostałeś zamrożony i dopiero teraz odmrożony. Zostały ci w pamięci te czepki pielęgniarskie, kiedy pielęgniarki przygotowywały cię do zamrożenia.
PS. Jedyny problem to taki, że jeszcze nie wymyślono sposobu odmrażania ludzi. Ludzie to nie żaby...
Zdzisław B. jeszcze lepiej... czyli kilkadziesiąt lat temu. Jak to można doskonale się niezdrowo nakręcać i pisać bajki. Prawda!
Pozdrawiam
pasja jasne, życzę nagłej wizyty w szpitalu, a nie wcześniej umówionej z powodu kataru, wtedy się przekonacie jak to wygląda. Babska były nieuprzejme. A ty pewnie z branży pasja, to bronisz szczypawic. Poza tym miałem drugą taką sytuację w centrum medycznym, z powodu bólu zęba. Prywatnie owszem, bo w państwowej to stałem godzinę na mrozie, owszem wpuszczali wcześniej umówionych, po pięć osób co piętnaście minut. Tym razem bramkarzem był jakiś obleśny ochroniarz. Trochę się ze Zdzichem zapętliliście, bo skoro mi obydwoje udowadniacie, jak to świetnie funkcjonuje służba zdrowia, to chyba nie ma powodu narzekania na pis, czyli wasza ulubiona opozycja kłamie.
Jarema nie wywijaj kota ogonem, tylko napisz o tych czepkach które widziałeś. heheheh
i jeszcze jedno tam są ludzie dobrzy, a nie warunki, które władza funduje.
Jarema
Nikt nie pisze o "świetnym funkcjonowaniu służby zdrowia".Zwłaszcza przy takich ministrach zdrowia,jak teraz, którzy odpowiadają za organizację oraz przepisy i regulaminy.
Natomiast ty lubisz nakręcać "dyskusję" niestworzonymi banialukami.
To jak to jest z tymi czepkami pielęgniarskimi, które widziałeś "na grubych babskach", do tego "zagradzających wejście"? Teraz wymyśliłeś "obleśnego ochroniarza jako bramkarza"? Muszę sprawdzić w pobliskiej przychodni, czy też zatrudniają ochroniarzy; do tego "obleśnych". Czyżby ten ochroniarz ciebie obmacywał? Hmm... nie będę wnikał głębiej, to twoja sprawa.
Ale o te "grube babska w czepkach pielęgniarskich" też się spytam.
Zdzisław B. To że nie są obowiązkowe to nie znaczy że są zakazane, niektóre mają, pewnie te staruchy z czasów komuny. Nigdy im nie zapomnę tego potraktowania. Tamte nie były młode.
Zdzisław B. i jeszcze mróz był siarczysty?
Pasja, Zdzisław hahaha, zostawcie już biedaka... bo się spocił od plątania w zeznaniach. :D
pasja to było w marcu gdy liczba bezpbjawowych zachorowań sparaliżowała całą „służbę zdrowia”.
pasja W 1990 roku? Pewnie był. Ten siarczysty mróz. Nie to, co teraz ;)
Tjeri Jarema byłby biedakiem, gdybyśmy go bezmyślnie o coś obwiniali.
Natomiast, jak się okazało, jest zwykłym kłamcą i dalej w to brnie. Były "czepki", potem "obleśny ochroniarz"... co jeszcze wymyśli?
Zdzisław B. Wolę nawet nie zgadywać. Na pewne rzeczy ani lekarstwa ani rady nie ma...
Tjeri
To nie zgadujmy. Pewnie i tak byśmy nie trafili.
Ile ludzi przez brak opieki i leczenia już zeszło.
A koronawirus mniej groźny od grypy. A panika jakby dżuma albo tyfus. Chorzy bezobjawowi, to dobry żart.
Sasin miał rację.
Zgodnie z danymi Narodowego Instytutu Zdrowia Publicznego na grypę umarło w 2020 roku 62 osoby. Na covid "nieco" więcej...
Panika związana z koroną jest na pewno rozdmuchana, ale wirus jest groźny, bo nasze organizmy nie miały z nim jeszcze styczności. We wszystkim należy zachować rozsądek - nie panikować, ale i nie bagatelizować.
A co do Sasina i Schreibera... Straszne prostaki.
Ha, ha, a różne choroby powiązane i powikłania związane z grypą, różne zawały i temu podobne to pewnie parę tysięcy, albo nawet dziesiątków tysięcy. Na samego cowida liczbę śmierci można liczyć na palcach.
Jarema gratuluję takiej ilości palców! ?
Tjeri Zastanawiam się, czy Jarema te palce liczył w populacji wsi czy już miasteczka...
Fajne. Słodko-gorzkie, ale uśmiechnąłem się
Tak, Buczyborze, słodko-gorzkie.
Jakoś trzeba to opanować, nawet w ten sposób, aby zachować trzeźwość umysłu.
Każdy nauczyciel powinien sobie powiesić nad łóżkiem i codziennie się modlić za ministra.
Pozdrawiam
Nie będę żądał odstępnego. Społecznie oddaję.
Nauczyciele mają tak dużo wolnych dni od pracy, ze mogą podróżować do woli, dlatego nie dziwią takie życzenia. Szczere.
Tak może mówić tylko ktoś, kto nie pracował w szkole. Radzę się tam zatrudnić, zobaczysz jak fajnie ;)
SwanSong czyli twierdzisz, ze nie są najbardziej uprzywilejowaną grupą zawodową w Polsce?
Jarema
Nauczyciele? Oczywiście, że nie. Wiesz, ile roboty nauczyciel musi wykonać w domu? Ile tych niby dni wolnych to tak naprawdę przygotowywanie? Mam w rodzinie trzy nauczycielki i żadna nie jest tak uprzywilejowana, jak wam się wydaje. Ponadto użeranie się z dzieciakami i rodzicami to również tragedia.
Jarema
Osobiście mam porównanie, wynikłe z wieloletniej pracy. Pracowałem fizycznie w okresie wakacji w szkole średniej, potem jako fizyczny, robotnik w fabryce, potem kilkanaście lat w zaopatrzeniu, ale dorabiałem dalej fizycznie (taka była potrzeba finansowa). Później praca z dorosłymi a następnie z młodzieżą (grupy "wybrane z tysięcy"), w kolejności praca w szkole.
W szkole "18 godzin" jest "przy tablicy". Łącznie (przy pracy na pełen etat) na rzeczy związaną z oświatą i wychowaniem poświęcałem od 30 do 50 godzin tygodniowo. Czasem więc mniej, czasem więcej. Nerwów "obyś cudze dzieci uczył" nie liczę.
Podsumowując - gdyby nie to, że mam swoje lata i mimo wszystko lubię pracować z młodzieżą (a nagrodą jest, kiedy po latach spotykają mnie lub wysyłają pozdrowienia i dziękują, że ich wyciągnąłem z różnych sytuacji i patologii), to już dawno wolałbym wrócić do pracy w fabryce czy innej firmie. Osiem godzin odpękane w robocie i głowa wolna.
Zdzisław B.
Niech ci co zazdroszczą nauczycielom, sami spróbują w szkole popracować. Od strajku w szkołach jest sporo wakatów. Szczególnie w dużych miastach. Brakuje językowców, nauczycieli zawodów, trzeba by spojrzeć w statystyki kogo jeszcze.
Skoro to łatwa, przyjemna praca i w dodatku tyle wolnego... chyba warto się przekwalifikować?
Tjeri, masz rację, to jest najgorsza praca, jaka istnieje, i nie dziwi, że nauczyciele zanim zaczną zajecia, już są zmęczeni, a po trzech, czterech godzinach, to wręcz na pysk padają. Dlatego rezygnują i idą do sklepów pracować. Tam to luzik.
laura123 i sporo poszło. A Ty sama spróbuj w szkole.
Tjeri ja nie mam cierpliwości uczyć innych, wiem i nie zawracam głowy, skoro jednak ludzie się na to decydują, to rozumiem, że znają swoje możliwości, dlaczego więc tak nad sobą rozpraszają?
Poziom coraz niższy w szkołach, jeszcze trochę dobrze jak ktoś będzie umiał czytać i.pisać.
Tjeri, poszli di sklepów? Ty niewierzaca, wierzysz w cuda? ?
rozpaczaja - korekta.
laura123
?
Zabawna jesteś. Choć to bardziej tragedia niż komedia. U nas nauczycieli brakuje, takie są fakty. Gdzie poszli - nie wiem. Wakaty się zapełnią prędzej czy później, ale będą szli coraz słabsi do tego zawodu. I to jest bardzo przykre, a dla państwa katastrofalne. Prestiż zawodu kiedyś zapewniał edukację na wysokim poziomie. Teraz jest jak jest. Efekt lat upodlania i spychania spraw edukacji.
Obrażajcie nadal lekarzy, pielęgniarki, nauczycieli. Oni w każdej chwili do sklepu mogą pójść. Tyle że w drugą stronę już nie bardzo, nie obrażając nikogo pracującego w sklepie, bo i to niełatwa praca.
Tjeri już sobie wyobrażam nauczycielki w sklepie... niech idą, po godzinie będą wracały do szkoły. Szczególnie, kiedy w soboty przyjdzie im pracować, nie mówiąc o wakacjach, feriach itd. Chcialabym to zobaczyć... ?
laura123 - a ja wolałabym nie. Choć akurat nauczyciela fizyki pracującego w biedrze - znam. Wybacz, ale masz małe pojęcie o pracy nauczycieli. Tak jak i o muzyce... ;-).
Miłej dyskusji, trzeba popracować.
Fakt, bardzo małe... ?
Wiem, jak fajnie. Ale leniom wszędzie źle, w kazdym zawodzie...
A ludzie z płytką wyobraźnią wszędzie widzą leni ;)
SwanSong nie, wszędzie widzą uciemiezenie...
laura123
Lenie idą do polityki.
SwanSong to też. ?
Resume - jaka jest skuteczna metoda utrzymywania się dyktatorków/dyktatorów przy władzy? Dzielić społeczeństwo i w ten sposób rządzić. Napuszczać jedne grupy zawodowe na inne - lekarzy na sklepikarzy, sklepikarzy na rolników, rolników na pracowników etatowych, pracowników etatowych na nauczycieli, nauczycieli na lekarzy, podsądnych na prawników, prawników na... na... na...
Tego uczą na politologii, z teorii polityki. Czy widzicie jakieś podobieństwo do obecnej sytuacji w Polsce?
Dziś to się nazywa inżynieria społeczna, czyli dziesięć sposobów na manipulację społeczeństwem według Noama Chomskiego:
https://departament.org/10-sposobow-na-manipulacje-spoleczenstwem-wedlug-noama-chomskiego-inzynieria-spoleczna/
Szpilka
Znam to. Chociaż tekst jest anonimowy, napisał to ktoś znający się na rzeczy. Tak, to jest "inżynieria społeczna" - jak utrzymać się przy władzy bez buntu i rewolucji ze strony psołęczeństwa; zwłaszcza w państwach niedemokratycznych.
To apropos dobrze funkcjonującej służby zdrowia, pracujących w pocie czoła medyków:
Mirosław Jerzy Gontarski nie żyje. Wrocławski poeta niedługo przed śmiercią zamieścił w mediach społecznościowych wstrząsający wpis.
Informację o śmierci Mirosława Jerzego Gontarskiego przekazał wczoraj Związek Literatów Polskich. Nie podano jednak przyczyny zgonu.
Media przywołują dramatyczny wpis poety, zamieszczony w mediach społecznościowych niedługo przed śmiercią. Możemy z niego wnioskować, że zmagał się z chorobą i nie otrzymał pomocy.
"Jestem chory. Nikt mi nie chce pomoc. Pogotowie nie. Przychodnie nie. Załamałem się" – napisał Mirosław Jerzy Gontarski 12 października na Facebooku. Był to jego ostatni wpis.
Mirosław Gontarski urodził się 1960 roku w Legnicy. Był absolwentem filozofii na Uniwersytecie Marii Curie-Skłodowskiej w Lublinie. Zadebiutował w 1979 roku w prasie dolnośląskiej. Na swoim koncie miał 6 tomów poezji. Był poetą, filozofem, dziennikarzem, programistą i nauczycielem. W latach 2015-2019 pełnił funkcję wiceprezesa Dolnośląskiego Oddziału Związku Literatów Polskich, Członka Zarządu Głównego Związku Literatów Polskich. Był również wiceprezesem Stowarzyszenia Jeleniogórski Klub Literacki.
Napisz komentarz
Zaloguj się, aby mieć możliwość komentowania