Nowy wróg część 6. Star Wars

Z urządzenia położonego na otwartej dłoni patrzyły na nią dwie postacie: mistrz Obi-Wan Kenobi oraz mistrz Ki-Adi-Mundi. Asaro przyglądała się dwóm hologramom pozostając pod osłoną kaptura.

— Widzieliśmy co się stało — odpowiedział Obi-Wan na jej komunikat o zakończonych działaniach. — Łączymy się z tobą w mocy.

— To wydarzenie to dla nas wszystkich ogromny cios — odezwał się Ki-Adi-Mundi.

Asaro milczała pozostając w cieniu swojej szaty. Zdawała sobie sprawę, że mistrzowie zapewne wyczuli śmierć pojmanych przez Terian Jedi. To ona była jednak odpowiedzialna za ich uratowanie i to ona zawiodła. Zawiodła, bo dała się wciągnąć w zaplanowaną przez wroga grę i jak laleczka pociągana za sznurki tańczyła w rytm granej jej przez przeciwnika muzyki.

— Rozumiem, że mocno przeżywasz teraz te chwilę — przerwał milczenie Obi-Wan — ale musimy jak najszybciej otrząsnąć się z szoku i działać dalej.

— Jakie dalsze polecenia? — spytała kompletnie odizolowanym od emocji głosem.

— Początkowo zakładaliśmy wasz powrót na Curuscant, jednak sprawy zaczynają się komplikować. Terianie nie są tak małym zagrożeniem jak wstępnie zakładaliśmy. Rada zdecydowała, że lepiej będzie jeśli twoja flota pozostanie w tamtym rejonie galaktyki i będzie chronić sąsiednich układów przed potencjalnymi atakami. Nowe informacje pokazują, że to z czym przyszło wam się mierzyć w układzie He’V było tylko początkiem.

— Zakładamy obecnie — dołączył się drugi z mistrzów — że Terianie mogą dostać znacznie większe wsparcie ze strony separatystów.

— Dlatego właśnie potrzebujemy, żeby twoja flota pozostała w tamtym rejonie galaktyki.

Asaro znów nie wiedziała co odpowiedzieć. Niepokoił ją fakt, że niewielki konflikt zapoczątkowany pewnymi prowokacyjnymi wydarzeniami mającymi miejsce w senacie, eskalował teraz do rangi kolejnej wojny, kładącej swój cień na nowy obszar galaktyki. Schemat był ten sam. Zjednoczone siły separatystów i jakiejś innej nacji przeciwko republice i jej sojusznikom. I jeśli ten konflikt faktycznie niewiele się różnił od wszystkich pozostałych, Obi-Wan mógł mieć rację; to dopiero początek.

— Dobrze, zrozumiałam.

— Niech moc będzie z tobą.

Dwie postacie zniknęły a Asaro zacisnęła dłoń na holoprzekaźniku. Przez ułamek sekundy miała ochotę cisnąć urządzeniem o ścianę. Poczuła napływający do niej gniew i siłę z nim związaną. Czuła potęgę jaką mogłaby dysponować gdyby tylko przestała się tak kontrolować; choć na moment pozbyć się żelaznych zasad i dać się ponieść nieograniczonej niczym potędze.

Opanowała się jednak. Przywiesiła urządzenie do paska spodni i głośno wypuściła powietrze. Musi wrócić na mostek i powiedzieć o postanowieniach Rady. Zastanawiała się, czy admirał Tarkin również dostał podobne polecenia. Decyzja z rąk Zakonu nie była dla niego solidnym argumentem i jedyne czym mogłaby ją podeprzeć to fakt, iż Jedi byli obecnie generałami. Westchnęła cicho i skierowała swoje kroki na mostek.

 

*

 

— Jak samopoczucie, dowódco? — postać w białym pancerzu podeszła do młodego Jedi.

— Jak pewnie się domyślasz, nie jest świetnie… Bywało jednak gorzej.

— Doskonale rozumiem co pan czuje.

— Naprawdę? — Głos Treeke zabrzmiał trochę bardziej agresywnie niż planował.

— Ja również traciłem wielu braci na wojennych frontach. Pułapki, dynamiczne zmiany sytuacji, to wszystko nie pomaga w łatwym powodzeniu misji.

— No tak ale wiesz jak to jest? My mamy… — zakłopotał się Padawan. — W sensie nie chcę żeby to brzmiało jakoś dziwnie czy coś ale… my mamy… chodzi o moc. Jedi połączeni są mocą a wy…

— Jesteście tylko klonami? — Treeke niemalże podskoczył na głos admirała Tarkina a stojący obok Pike natychmiast się wyprostował. Mężczyzna nie był wyższy od chłopaka ale młokos czuł jak przygniata go sama osoba jednego z najlepszych dowódców armii republiki.

— Nie chciałem tego tak powiedzieć.

— Jednak uważa pan, że połączenie z mistyczną siłą czyni pana lepszym od innych.

— Wcale tak nie uważam!

— To co miałeś zamiar powiedzieć naszemu kapitanowi? Oprócz tych Jedi w samej kapsule siedziało jeszcze paru innych ludzi, a w wybuchu zginęła cała załoga lekkiego krążownika. Mało brakowało a dryfujące w kosmosie odłamki zabiłyby kogoś z naszej załogi. Ich też pan żałuje?

— Oczywiście że tak! — niemalże wykrzyczał Treeke.

— A czy pan wie, jak to jest kiedy zginie panu rodzina? — kolejny głos dołączył do zebranych na mostku dowódców. Kobiecy ton dobiegł do nich od ukrytej w cieniu szarej peleryny postaci. Admirał odwrócił się w stronę wchodzącej na mostek Asaro i lekko przekrzywił usta w grymasie niezadowolenia.

— Tak się składa, że straciłem — odpowiedział na zaczepkę.

— Czy w obliczu takiej sytuacji płakał pan za zamordowanymi w tym samym czasie osobami? Przecież co chwila na licznych planetach ktoś ginie, nie ważne czy z powodu choroby nazywanej nożem w brzuchu czy wirusem błękitnego cienia.

— I mówi pani, że ci… Jedi, byli aż taką rodziną?

— Każdy członek zakonu jest częścią rodziny. Proszę więc uszanować stratę, jeśli ta jest dla kogoś ważna.

— Jeśli ktoś tu nie potrafi uszanować życia to pani podopieczny, stawiając niektóre jednostki ponad innymi.

— Takie podziały zdarzają się nawet najlepszym, również tym, którzy stawiają się ponad innymi przez posiadanie wyższej rangi.

Tarkin popatrzył uważniej na Asaro a potem skrzywił wargi w coś przypominającego pobłażliwy uśmiech. Kobieta wyczuła jak w rozmówcy delikatnie zagotowała się złość. Emocje admirała przesłaniała jednak buzująca aura Treeke. Padawan miał wyraźne problemy z zapanowaniem nad trawiącymi go emocjami a złość kierowana teraz w stronę admirała wydawała się z chłopaka wylewać strumieniami. Niepokoił ją stan jej ucznia. Już miała do niego podejść i zaproponować rozmowę gdzieś na uboczu, gdy Tarkin ponownie zabrał głos.

— Dostaliśmy dodatkowe instrukcje. Czy może już pani o nich słyszała?

— Kontaktowałam się z Radą Jedi. — Asaro uważnie obserwowała wyraz twarzy rozmówcy. — Powiedzieli, że mamy być gotowi na dalsze działania.

— To samo zostało przekazane również mi.

— Czyli jak rozumiem przenosimy się do innego układu i czekamy na dalsze rozkazy?

— Tak jest. Domyślam się, że nie zostało pani przekazane gdzie się udajemy?

— Ni podano mi takiej informacji.

Admirał podszedł do holostołu i wpisał odpowiednie koordynaty. Oczom Jedi ukazała się sygnatura skalistej planety.

— Układ Marae? — przeczytała wyświetlaną pod planetą nazwę.

— Marae 3 gwoli ścisłości. Trzecia z planet w tym systemie znajdująca się tuż za granicą ekosfery swojej gwiazdy.

Asaro nigdy nie słyszała o tej planecie. Nie musiała się nawet zastanawiać dlaczego. Dane pokazywały, że glob był niezamieszkały a warunki na suchej kuli wulkanicznej skały nie nadawały się do utrzymania życia. Kiedyś służyła jako kopalnia bazaltu oraz krzemu jednak jej złoża były z reguły głęboko pod ziemią, co w połączeniu z częstą potrzebą zmiany lokacji kopalń ze względu na małą objętość tychże złóż, zwyczajnie nie przynosiło zysków.

— Jakiś konkretny powód dlaczego tam?

— Zaledwie półtorej parseka od teriańskiego systemu Luner VII — odpowiedział Tarkin. — Jest to jeden z ich światów produkcyjnych.

— Tylko tyle?

— W zasadzie tak. System Marae nie ma znaczenia strategicznego, poza tym, że będziemy blisko terytoriów wroga. Dodatkowo nasza flota znajdować się będzie blisko szlaku nadprzestrzennego prowadzącego do pobliskich układów należących do republiki.

— Jak rozumiem, pozwala nam to na błyskawiczne przybycie z pomocą?

— Tak, do niektórych systemów.

Asaro popatrzyła na wyświetlane dane. Postanowiła zaufać lepiej doświadczonemu admirałowi i nie protestowała. Jej wzrok powędrował na Treeke rozmawiającego z kapitanem Pike’iem, którzy stali przy oknach krążownika. Znów wróciła myślami do buzujących emocji jej ucznia. Czy chłopak da radę wytrzymać oplatające go napięcie? Jej samej czasem jest trudno utrzymać w ryzach swój umysł a co dopiero kogoś młodego, pełnego nadziei i siły do ratowania galaktyki.

„Pff, młodego” zakpiła z samej siebie. „Jakbym była już taka stara” zaśmiała się w duchu i skierowała kroki w stronę rozmawiających mężczyzn.

Średnia ocena: 5.0  Głosów: 4

Zaloguj się, aby ocenić

Komentarze (2)

  • TheRebelliousOne dwa lata temu
    Taki trochę wydaje mi się spokojniejszy, ale ciekawy odcinek. Znowu cieszy mnie pojawienie się znanej mi postaci, jaką jest Obi-Wan :D Swoją drogą, muszę w końcu coś udostępnić, bo miałem sobie nie robić tak dużych przerw XD

    Pozdrawiam ciepło :)
  • Pontàrú dwa lata temu
    Dzięki za wizytę. No cóż, jest to w końcu uniwersum gwiezdnych wojen więc bardziej znane postacie muszą się pojawiać ;)

Napisz komentarz

Zaloguj się, aby mieć możliwość komentowania