Prima Aprilis cz. 10

NIGDY W ŻYCIU

 

Nie. Życie to nie film z Danutą Stenką „Nigdy w życiu”. Życie to nie bajka. Nie ma tak łatwo. Rozwód, nowy facet, nowa chata, nad jeziorem i sielana. Dzieci, które od razu lubia nowego faceta mamusi. Tak nie jest, o nie. Na łatwiznę to tylko w kinie. A życie. Powiem Wam jakie jest życie.

Jest 25 maja. Wigilia dnia matki, taki ważny dzień w życiu każdej kobiety, która ma dzieci, a dla mnie? Sobota, po prostu sobota, dzień imprezy w Disco Place. No i rozmowy z Michałem, która skończyła się kolejnymi wyzwiskami. Muszę odreagować. Mam trochę wrażenie, że żyję w równoległych światach. Świat rozwodu i negocjacji z Michałem i świat sobotnich wyjść.

 

Wychodzę z Nati i z Klarą. Wciąż biorę prochy więc się nie upiję, ale poimprezuję, popalę fajki, poderwę jakiegoś gościa może, dowartościuję się ...

Wychodzę. Tzn. Najpierw Nati i Klara przychodzą na bifora na NOWO i pijemy, tzn. Natka pije bezalkoholowe i udaje, że ma szmera, Klara łoi konkretniejsze trunki, a ja pomiędzy, Radlerek – niby nic, ale jednak jakiś procent jest. Z tabletkami przeciwlękowymi działa zajebiście, ale wtedy nie zdawałam sobie z tego sprawy. Rozmawiamy o terapiach małżeńskich. Dostaję lekkiej schizy, gdy Nati stwierdza, że może powinnam była iść na terapię z Michałem, a ja jednak podjęłam inną decyzję. Niby taką męską, bo taka zajebista przecież jestem, że nie będę się upokarzać, i na terapię ze zdradzającym mężem chodzić. Ale czy jednak to byla dobra decyzja? Nie wiem. On przecież ma tylko kryzys wieku średniego, a 12 lat które razem spędziliśmy? A dwójka dzieci? Czy dla nich nie warto się postarać? Schować dumę do tylnej kieszeni dżinsów i powalczyć?

Wtedy uważałam, że nie.

W końcu wyszłyśmy. Do Disco Place oczywiście. To niesamowite jak fajnie możemy się bawić same, bez facetów. Małe piwka w łapkach, zajebiste ciuchy, piękne i młode, w centrum uwagi.

Jest bosko. Coś przerywa tę sielankę. To telefon wibruje w torebce. Kuba?

- Halo !!!

- dfjkgfkjsgfshgl

- Nic nie słyszę! Halo!!!! Jestem w Disco Place !!!!! Z Nati i Klarą!!!! Idziesz tu? Myślałam, że z Michałem jesteś.

- hjsdhfkjsdfg

- ☺ ok, nic nie rozumiem.

Odkładam słuchawkę i tańczę dalej z Nat i Klarą.

Za jakiś czas pojawia się Kuba. Niby nispodziewanie, ale wiedziałam, że przyjdzie, choć niczego się nie oczekiwałąm. Wygląda bardzo męsko i przystojnie ...

Kupuje drinki. Rozmawiamy przy barze o tym, co lubimy u płci przeciwnej.

On, że stopy i tylek.

O kurwa, myślę, ja mam stopy tragiczne a tyłek, po dwóch porodach też niekoniecznie.

Ale oczywiście nieświadomie prężę się i wypinam niby totalnie nie zdając sobie z tego sprawy.

Głodnieję i namawiam Kubę i Nati na kebap. Idziemy. Kuba niespodziewanie zaklada mi swoją kurtkę, by nie było mi zimno. Jestem zaskoczona, nie byłam przyzwyczajona do tego zupełnie za kadencji Michała.

Mowię mu o tym. Wydaje się być zadowolony, że tak mnie łatwo zadowlił, tzn., nie chodzi o to, że tak łatwo, ale przyjemnie mu, że sprawił mi radość, widzę to na jego twarzy i mi to też sprawia radość.

Idziemy do kebapowni na Sienkiewicza. Jemy wielkie i soczyste hamburgery.

I nagle ni stąd ni zowąd, nie wiem, kto na to wpada pierwszy, powstaje pomysł, by zrobić Michałowi na złość i spać u Kuby, bo akurat ma chatę wolną, Kornelia, jego córka śpi u babci. Moja twarz i oczy uśmiechają się do tego pomysłu jak szalone, jakby wiedziały coś więcej niż mój mózg. Michał nie powiedział mi, gdzie spal poprzedniej nocy, więc ja też chyba mogę tak zrobić. A co!

Wracamy do Disco Place. Nati z Klarą wymiękają. Wracają do domu. Opracowujemy plan z Nati, że jak Michał ją zapyta (bo niby ja go jeszcze interesuje ;)), to ona powie, że jak wychodziła, to ja rozmawiałam z jakimiś znajomymi i dobrze się bawiłam i nic więcej nie wie.

Zajebisty plan!

Kuba trochę zdziwiony, ale nie zaprzecza. Poddaje się, choć do końca nie wie, co go czeka. Ja już tak. Rozmawiamy przy tym barze, o tym, że on lubi stopy i tyłek. Ja się prężę i zastanawiam, czy moje stopy są akurat zadbane i pachną. Kurcze. Trzeba będzie je umyć u niego w łazience jak tylko wejdziemy do jego mieszkania.

Ponieważ na głównej sali robi się pusto idziemy do chill outu i tam kontynuujemy rozmowę o życiu, kobietach, facetach etc. Dj zagaduje mnie, pyta, gdzie jest Michał. Odpowiadam zdawkowo, że nie wiem. Bo właściwie nie wiem, ale trochę napawam sie tym „nie wiem”. Sprawia mi to jakąś nieprzyzwoitą przyjemność, to „nie wiem”. Ostentacyjnie chcę zamanifestować moją obojętność wobec Michała, ale jak już wcześniej pisałam obojętności nie można udawać, obojętnym się poprostu jest, a ja na pewno tej nocy nie byłam.

W końcu nie wytrzymuję i mówie do Kuby, jedźmy już, bo nie wytrzymam dłużej w tym chilloucie.

Kuba znowu jakby zaskoczony, ale zgadza się. Idziemy na taxi. Wsiadamy do pierwszej wolnej i jedziemy do niego. Ja czuję już to, co będzie się działo, on niby nie.

Wchodzimy do jego mieszkania. Jest skromne, ale przytulne. Robi łóżko w salonie i w pokoju córki. Pyta mnie, gdzie będę spać. Uśmiecham się, bo nie zamierzam w ogóle spać. Pragnę zanurzyć się w nim i zapomnieć o całym świecie, choć nie jest to tak mocno uświadomione i urealnione jak teraz sądzicie.

Oczywiście poszłam do łazienki umyć te cholerne stopy. Śmiałam się do siebie w lustrze, gdy to robiłam. Kuba zapytał, czy chcę t-shirt. Oczywiście, że chcę, choć na długo się nie przyda. Jednak grzecznie zakładam. Wchodzę do łóżka. On robi drinki, choć ja już nie chcę pić. Siedzę i czekam na niego. W pokoju jest ciemno. Niewiele widać. Nawet jego ledwo dostrzegam. Noc jest wyjątkowo upalna. Drzwi od balkonu są otwarte. Za nimi rośnie drzewo, które przecudnie szumi. Mariusz zbliża się do łóżka, w którym czekam na niego. Czy myślał, że pośpi? Nie wiem. Ale nawet nie próbuje się położyć. Może widzi to moje czekanie i w końcu zrozumiał, po co przyszłam. W drodze do łóżka zdejmuje bokserki, ja już majtek nie mam. I wchodzi, nie do łóżka, a we mnie. Ot tak. Bez żadnej gry wstępnej. Ale tej nocy nie była ona nam już potrzebna. Miałam wrażenie, że grą wstępną był cały miesiąc naszych rozmów, niezliczone ich godziny. Wchodzi we mnie i jednocześnie zaczynamy się całować. Już jest mi dobrze. Jest ciemno, widzimy tylko kontury swoich ciał. Mnie ten widok powala. Jego męskie ciało przykrywa moje niczym ciepły koc. Nie przestajemy się całować. Tak to pamiętam. Jest we mnie i nade mną. Robi to powoli. W przerwach od całowania patrzymy sobie w oczy. I uśmiechamy się do siebie. W oddali akompaniuje nam szum drzewa i muzyka z mojego iphona. Do dzisiaj czuję zapach jego skóry, smak ust, i gładkie ciało. Ma niesamowicie gładkie ciało. Bardzo owłosione, co mnie bardzo podnieca, ale też niesamowicie gładkie jak na mężczyznę. I to męskie ciało, cokolwiek to znaczy, jednak dla mnie w danym momencie cholernie męskie, przylega do mojego kobiecego wyjątkowo tej nocy ciałka. Kochamy się powoli, delektujemy każdym ruchem i odczuciem. Mam wrazenie, że nie uprawiamy seksu, lecz przytulamy się i kochamy. Dziwne, bo przecież nic do siebie nie czujemy. Jesteśmy kumplami, ktorzy dużo ostatnio ze sobą rozmawiali i byli razem na imprezie. Ten seks nie powiniene być aż tak czuły. Dlaczego jest? Czy tak bardzo każdy z nas potrzebowal tej czułości, że teraz zamiast osiągnąć szybko orgazm i zasnąć kochamy się, kochamy się i kochamy się? Oplatam go nogami, jestem pod nim, taka mała kobietka pod takim dużym mężczyzną. Boże jak mi dobrze. Jak tego potrzebowałam. Czuję, że ze wzruszenia zaraz popłyną mi łzy, ale zamiast tego uśmiecham się i patrzę na niego. Cudowne uczucie, takiej bliskości i dopełnienia. Z nikim, nigdy nie kochałam się w ten sposób. On twierdzi, że też nie. Zapomniał już, że seks może być tak cudowny. Zgadzam się z nim zupełnie. Co prawda jeszcze niedawno uprawiałam seks z mężem, mimo że był już z Kinią. I ten seks był bardzo podniecający, ale nie miał nic z czułości. Kuba długo nie dochodził, ale to właśnie było najpiękniejsze, bo dzięki temu tak długo to trwało i tak magicznie to czuliśmy. W końcu jednak zaczął. Nagle otrzeźwiałam, ale nie po alkoholu. Zdałam sobie sprawę, że zaraz skończy we mnie, a nie jesteśmy w ogóle zabiezpieczeni. Prosiłam go kilkakrotnie, by założył gumkę, ale nie chciał. W końcu wyjął ją z portfela. Samiec jeden. Ale co się dziwić, 38 letniemu facetowi, że nosi gumkę. Przezorny i odpowiedzialny. Tylko dlaczego jej nie wkłada, kiedy trzeba? Założył, ale nie czuł się z nią dobrze i zaraz zdjął. Skończył na mnie, ale nie byłam pewna, czy część tego nie została jednak w środku. Całkowicie spocona poszłam zapalić na balkon w jego bokserkach i koszulce. Wróciłam do łóżka, by wtulić się i w końcu zasnąć. Głupio mi było, że śmierdzę papierosami, ale trudno. I tak mnie mocno przytulił, tak jak chciałam. Zasnęliśmy. Nie na długo, ale jednak. Obudziliśmy się po 2 lub 3 godzinach. Zmęczeni i nienasyceni. Kuba chciał jeszcze, ale nie umył się od ostatniego razu, a ja bałam się, że coś dostanie się do środka. Ja także bardzo chciałam jeszcze, ale nad ranem rozsądek był już silniejszy niż pożądanie.

Kuba zaczął się trochę przjmować tym, co się stało.

- Kurcze, kochałem się z żoną kumpla.

- Rozwodzę się z nim i on bzyka Kinię od stycznia, więc nie masz się czym przejmować.

W pewnym momencie Nati pisze, że Kuba włączył aplikację znajdź iphone i zlokalizował mnie. Wie, że jestem u Kuby i pokazuje dzieciom na mapie, gdzie aktualnie, w dniu matki znajduje sie ich mama.

Jakoś dziwnie w ogóle się tym nie denerwuję. Wstaję, ubieram się, zapalam papierosa i wracam do domu. Nie zdaję sobie sprawy, że przez całą drogę do domu Michał pokazuje chłopcom na mapie mały punkcik, i tłumaczy, że to jest wlaśnie ich mama, która wraca od wujka Kuby.

Przypomina mi się piosenka śpiewana kiedyś przez Natalię Kukulską „a ta mała kropeczka to ja”.

Taksówka podjeżdża pod dom. Nie mam rozczochranych włosów, ale jakby nie było czuję się nieświeżo i trochę pachnę seksem. Trochę! Hi! Gdy otwieram drzwi taksówki z klatki, prosto na mnie wychodzi Michał z dziećmi.

- Kacper, mówi, zapamiętaj ten dzień, to jest dzień matki, a Twoja mama o godzinie 10 30 wraca do domu po nocy spędzonej u obcego mężczyzny.

- Michał, co Ty, zwariowałeś? Co Ty mówisz dzieciom?

- Mówię prawdę.

- To może powiesz dzieciom, gdzie byłeś podczas wczorajszej nocy?

- Kacper, powiedz mamusi, gdzie tatuś był wczoraj?

- W domu, a potem rano pojechal na zakupy.

- Michał, dobrze wiesz, że to nieprawda. Dlaczego robisz to dzieciom?

- Jedziemy do kina, a potem na cmentarz, a Ty idź się wykąp.

Co za chuj i cham. Nie wierzę.

Wchodzę do domu, Nati leży w łóżku. Kładę się obok niej. Nie mogę nic powiedzieć, nie mogę nikomu powiedzieć, co wydarzyło się u Kuby. Przynajmniej przed rozwodem. Zdenerwowania nadal nie czuję. Wręcz odwrotnie. Jestem wyjątkowo spokojna i szczęśliwa.

W końcu to dzień matki...

Następne częściPrima Aprilis cz. 11

Średnia ocena: 5.0  Głosów: 1

Zaloguj się, aby ocenić

    Napisz komentarz

    Zaloguj się, aby mieć możliwość komentowania