Śladami 4.
Więc to tak. Przed zarazą byłam arką, ale wpłynęłam na bagna (na szczęście to jeszcze nie dno). Człowiek połamał deski, podarł żagle, choć one już od dawna ledwo się trzymały. Zaczepiły bowiem o gałęzie, na których siedziały wrony. Nie umiałam krakać tak jak one.
Przyszedł rybak i zabrał parę desek. Chciał zrobić kołyskę dla swojego dziecka dziewczynki. Później dziecko tylko płakało, może słyszało szum morza podczas sztormu, a może słyszało jeszcze więcej, nie wiem.
Jeszcze słyszę ten szum fal, gdzie jako arka płynęłam raz w górę raz w dół. Po bagnie pojawił się człowiek w rękawicach i masce, bezsilny. W tej bezsilności pozbierał resztę rozsypanych desek. Rozpalił ognisko.
Tamta dziewczynka od kołyski powraca w snach. Wiem, że ma wszystko podane na tacy, zapewniony dobry start. Jej mama nie pozwala na kontakty z tatą.
Mój syn jest bardzo empatyczny, oprócz nauki, sprząta, czyści sam piec co tydzień, a nawet jak mu się zachce to upiecze ciasto, bez moich próśb i pomocy. Gdy miał dziesięć lat pod okiem taty przecinał rury w piwnicy. Jestem z niego dumna.
Kwiecień 04, 2020 11:36
Po arce została kołyska. Może ukołyszę swoje lęki i ból. O! Albo poszukam tamtego rybaka. Odnajdziemy się w milczeniu, bo między słowami jest podobno walka o ciszę.
Nie wiem czemu taka jestem, jaka jestem. Podaję ludziom dłoń, wyciągam z największych dołów. Gdy są na powierzchni, odwracają się. Nie chcą znać. Ale cieszy fakt, że wlałam w ich życie kilka kropli światła. Znajomy powiedział:
– Jesteś jak Vivien Leigh z „Tramwaju zwanym pożądaniem”, światełkiem w tunelu dla prymitywnych ludzi.
Trochę to pisanie pomaga, a czasem boli. Katharsis musi boleć. Trudno.
Kwiecień 04, 2020 20:31
Dziś przez szybę w akwarium zobaczyłam rybę piłę, samca. Sama ją w ostatnich miesiącach karmiłam. Zrobiło mi się żal, bo żona ją opuściła. Przestał być potrzebny. Spełnił rolę. Zapłodnił i tyle. Biedna ta jego żona, chociaż nie wiem do końca, jak to między takimi piłami jest. Dziś ryba zaczęła szczerzyć ząbki. Z piły sypały się iskry.
Piorunujące to zjawisko! Byłam zaskoczona i nagle usłyszałam drwiący śmiech i krzyk. To piła krzyczała:
MY MAMY ŁADNIEJSZE UBRANKA! MY JESTEŚMY LEPSI! MY JESTEŚMY WYBITNI! MAMY LEPSZE UBRANKA! MAMY LEPSZE UBRANKA! MAMY LEPSZE UBRANKA! MAMY LEPSZĄ BIŻUTERIĘ! LEPSZE UBRANKA!
Wyjęłam ścierwo i wrzuciłam do sedesu
Kwiecień 04, 2020 20:45
- Mama, chodź, poćwiczymy – powiedział mój syn. – Zaraz humor ci się poprawi. O... widzisz, już się uśmiechasz.
Kwiecień 05, 2020 11:53
Mówię „dobremu” koledze, że przez koronawirusa ludziom fiksuje się w głowach. On odpowiada: to nie przez korona, trochę mnie zna, wie, na co cierpię, i ta przypadłość jest ciężka do zniesienia zarówno dla mnie, jak i bliskich. Ale wielu ludzi to nie obchodzi i bywają bezlitośni. To egoizm, chęć poczucia się lepszym.
A może moja choroba polega na tym, że karmię własnego potwora w innych. Gdy potwór się rozrasta, wyskakuje ukradkiem, wchodzi w mroczne zakamarki ulicy.
To jak w filmie Pogorzelisko.
Urodziłam potwora i zerżnął mnie.
Tak. To jest moja choroba. Moja walka ze światem. Problem leży w moim potworze. A kim jest potwór? Brakiem asertywności, kompleksami, może niezbyt wysokim IQ? Nie wiem... Może dowiem się jeszcze dziś, może jutro? Kiedyś?
Komentarze (20)
Dobry tekst, do przeczytania kilka razy.
Dziękuję ślicznie :) Lotos:)
Powiem tak. Są fajne momenty, po których wplatasz chaos, zdania oderwane od poprzednich.
Piszesz o dziewczynce i jej lalce w kolysce, zaraz potem, że jej mama zażądała rozwodu. Z lalka, dziewczynką?
Bo o ojcu jest dopiero dalej i nie wiedzieć czemu, od razu psychiatryk, bez nakreslenia oznak choroby. Zresztą ten psychiatryk cały czas jest obecny, jakby żyć bez niego nie można było.
Główna bohaterka psychiatryk, ojciec psychiatryk. Dla mnie za dużo tego. Tylko patrzeć, kiedy synowi w tym wariactwie będzie też potrzebny psychiatryk.
Takie moje zdanie, z którym absolutnie nie musisz się zgadzać.
Pozdrawiam.
No może i jest trochę chaosu nie mniej jednak dziękuję Lauro za Twoje uwagi. Przemyślę. Może bohaterka ma takie szczęście do chorych psychicznie. Taki los...
Podobno wszyscy cos maja tylko nie wszyscy zdiagnozowani :)
A z kim mozna zażądac rozwodu czy z lalką? No nie przesadzajmy z ta lalką:)
Możliwe, nie śledzę tego zagadnienia, bo po co? Są w życiu fajniejsze rzeczy od myślenia, kto i na co jest chory.
Przeczytaj uważnie jak to brzmi. Nawet akapitu nie zrobiłaś. Zlalo się w opis dziewczynki. I takich kwiatków masz dużo.
Poproszę o kwiatki:)
Jestem w pracy. Sorry. Poszukaj sama albo udawaj, że nie widzisz. Twój wybór.
Ok :) miłego dnia:)
Lauro dziekuje Ci slicznie poprawilam ten watek z dziewczynką :) Dzięki Ci:)
Teraz znacznie lepiej, przejrzyściej. Widzisz jak ładnie teraz wyglada i logicznie, i wizualnie.
Piateczka.?
No i lepiej... znacznie lepiej. Daję pięć (pierwsze) za pracę nad tekstem :)
Lauro, Akvadar dzięki Wam wielkie :))))
Zapraszam też nieśmiało pod mój tekst: spotkania z ojcem. :)
Nieśmiało podążę ;)
:)
Akwadar będę Ci wdzięczna za sugestie
Żałuję, że nie widziałam tekstu przed zmianami... Coś mi mówi, że ugrzecznianie niekoniecznie jest dla niego dobre.
I cholera dopiero zajarzyłam kogo czytam, choć styl był mi dziwnie znajomy... Jestem bystra jak woda w klozecie.
Pamiętam Twój staary tekst (chyba z początków mojego portalowania, a to już ponad dekada). Pewnie wiesz jaki. Długi, wciągający, wariujący czytelnika na maksa. Mało jest utworów, które zapamiętuję, a tamten we mnie wciąż siedzi. Absolutny top wszystkiego co czytałam na portalach. Odjechana prozopoezja, nie mylić z nielubianą przeze mnie prozą poetycką w wydaniu popularnoportalowym...
Idę spać, wrócę do lektury pewnie jutro wieczorem.
Tjeri bardzo dziekuje. Cieszy mnie niezmiernie taki czytelnik :)
Napisz komentarz
Zaloguj się, aby mieć możliwość komentowania