Garath Mroczna Kraina-CZĘŚĆ 11

Po podjęciu decyzji, wędruję wraz z Xenią w celu wydobycia magicznego kryształu Morgathu. Wydaje mi się, że jesteśmy dosyć blisko celu. Zbliżyliśmy się już do gór. Wystarczy teraz tylko poszukać jaskini, co wcale może nie być takie łatwe. Przecież to góry... Jaskiń jest na pewno tu pełno.

- Xenia, powiedz mi, czy wiesz w ogóle, jak wygląda jaskinia, której szukamy?

- Nie wiem dokładnie, ale na pewno się ona wyróżnia. W końcu spoczywa w niej serce Morgathu. Do tego będziemy musieli tam bardzo uważać. Jest tam bardzo dużo ognia.

- Wiem o tym. - Prawda... niby o tym wiem, ale jednak trochę się tym stresuję. Wszędzie będzie pełno tego ognia, nie wiem czy sobie poradzę... Bardziej mnie jednak martwi inna rzecz. Co się stanie, jak zabiorę ten kryształ? W końcu on utrzymuję tę krainę przy życiu...

- Zobacz, Zico! To prawdopodobnie ta jaskinia! - Spoglądam w miejsce, które wskazuje mi Xenia. Rzeczywiście, od tej jaskini czuć zdecydowanie inną aurę. Czuję takie niezwykłe, przeszywające mnie, ciepło. W środku na pewno musi być ten kryształ.

- Xenia, to co? Wchodzimy?

- Widzę, że jesteś dziś pewny siebie. To dobrze. Właśnie takiego ciebie lubię. Oczywiście, że wchodzimy! - Zdecydowanym krokiem wraz z Xenią, wchodzimy do ognistej jaskini.

 

 

Środek jaskini jest jednocześnie piękny i przerażający. Prawie całą jej powierzchnię zajmuje lawa. Dookoła niej są oczywiście przejścia i tunele, jednak teraz, to na nic mi się nie przyda. Widzę go, widzę kryształ, który muszę zdobyć. Znajduje się na samym środku lawy, na wysokiej, cienkiej skale. Tylko teraz, jak tam się dostać?

- Xenia, czy ty też go widzisz?

- Tak... Jest dość wysoko. Jak zamierzasz się tam dostać?

- Nie mam pojęcia... - Oboje stoimy zamyśleni i patrzymy na kryształ. Jest naprawdę piękny.

- Posłuchaj, Zico. Mam pomysł. Wykorzystaj swoją moc!

- Moc? No nie wiem... Nie znam jeszcze wyników badań, do tego ciągle nie wiem, czy uda mi się ją wydobyć...

- Musi się udać. Skup swoją całą siłę na rękach, wtedy przy użyciu swojej mocy będziesz mógł wzbić się w powietrze. Tylko pamiętaj, musisz do tego użyć całej swojej siły... - Patrzę na swoje dłonie i zastanawiam się, czy wykonanie tego, jest w ogóle możliwe. Ale tym razem naprawdę nie mam wyboru... Muszę zdobyć ten kryształ.

- Uwierz w siebie. Od tamtego zdarzenia minęło sporo czasu. Twój organizm na pewno się już zregenerował. Ja wierzę w ciebie z całego serce. Dasz radę! - Odwracam się w stronę kryształu i skupiam... Xenia ma rację, muszę to zrobić dla dobra tego świata. Po chwili na moich rękach pojawiają się płomienie. Wzbijam się w powietrze. To naprawdę genialne uczucie. Lecę w kierunku kryształu, niosąc ze sobą marzenia wszystkich ludzi o lepszym świecie. Teraz czuję, że może mi się wszystko udać. Pewny siebie, zbliżam się do kryształu i pomału ląduję. Z bliska kryształ wygląda jeszcze piękniej a jego aurę czuć o wiele mocniej. Ostrożnie łapię za niego i próbuję wrócić do Xenii. Nagle, zanim wzbijam się w powietrze, zaczyna się dziać coś dziwnego. Ziemia zaczyna się trząść, a lawa wypluwa w moim kierunku ogień...

Średnia ocena: 5.0  Głosów: 2

Zaloguj się, aby ocenić opowiadanie

Komentarze

  • Oia 13.07.2017
    Skończyć w takim momencie... ;) Akcja leci, lubię te klimaty i wgl. 5 i czekam na więcej aktywności z twojej strony :D
  • Emi Ayo 13.07.2017
    Lubię tak kończyć hehe ;) Cieszę się, że przeczytałaś :D I bardzo dziękuję za 5 :)
  • Tanaris 13.07.2017
    "Po podjęciu decyzji, wędruję wraz z Xenią w celu wydobycia magicznego kryształu Morgathu. Wydaje mi się, że jesteśmy dosyć blisko celu." – za drugim razem bym już nie powtarzała słowa "celu", a może zamieniła je na inne.
    "– Nie wiem dokładnie, ale na pewno się ona wyróżnia. W końcu spoczywa w niej serce Morgathu. Do tego będziemy musieli tam bardzo uważać. Jest tam bardzo dużo ognia." – powtarza się bardzo, a niepotrzebnie.
    "- Widzę, że jesteś dziś pewny siebie. To dobrze. Właśnie takiego ciebie lubię. Oczywiście, że wchodzimy! - Zdecydowanym krokiem wraz z Xenią, wchodzimy do ognistej jaskini." – "wchodzimy" zamieniłabym na inne słowo.
    Pokazałam ci w tekście tylko trzy przykłady tego, że powtarzasz niepotrzebnie słowa, a można je zamieniać na inne, aby opowiadanie było barwniejsze.
    "- Nie mam pojęcia... - Oboje stoimy zamyśleni i patrzymy na kryształ. Jest naprawdę piękny." – Ostatnie zdanie, cóż, może pokusiłabym się o dokładniejszy opis.
    Całościowo brakuje mi czegoś. Nie twórz coś na kształt słodkości, bo jest w tym tego troszkę za dużo. Starałabym się bardziej rozbudowywać zdania. Takie moje rady, oczywiście to od ciebie zależy, co z nimi zrobisz.
    Przeczytaj na spokojnie jeszcze raz ten tekst i wczuj się w niego tak, jakbyś to ty stała przed wyborem "wielkim" i musiała wzmóc się na wyżyny swoich umiejętności. Pokaż lęki nie w stylu, że coś jest niewykonalne i się boisz, ale opisz przykłady, zaangażuj się.
    Będę dalej śledzić twoje dzieła, obiecuję. A opko idzie naprawdę w dobrym kierunku. Dziś bez oceny, ale wierzę, że kolejna część mnie zaskoczy. <3

Napisz komentarz

Zaloguj się, aby mieć możliwość komentowania