Uniwersum Metro 2033: Czarne Diabły cz.13

- Teraz się zabawimy... - powiedział Szrama.

Włożył nóż za pas. Podszedł do związanych. Chwycił dłońmi filtry masek przeciwgazowych i energicznym ruchem ściągnął je.

- Ki diabeł! - wrzasnął Szrama oraz odskoczył jak oparzony.

- Orzesz kurwa... - powiedział pobladły Spryciarz - Wszędzie rozpoznam te pyski!

Skołowany zachowaniem towarzyszy Tropiciel zapytał:

- Kto to jest do jasnej cholery?!

- Nikołaj Iwanowicz, dowódca specjalnego oddziału armii rosyjskiej, a ten drugi Wiktor Makarov...

***

-Dwóch na drugiej. Zdejmij tego z lewej.

- Przyjąłem.

Nastąpiły dwa krótkie kliknięcia. Obaj przeciwnicy zwalili się na zimie.

- Dostali. Ruchy Szrama.

Było około północy. Księżyc oświetlał bladym światłem afrykańską sawannę. Misja była prosta przechwycić dostawę broni dla jednego z watażków. Wyznaczono do niej drużynę GROM-u złożoną z Kuriera, Tygrysa, Szramy, Spryciarza, Wilka, Gryfa.

- Daleko jeszcze?

- Niedaleko. To już na tym wzgórzu.

Szrama i Spryciarz dotarli szybko na jego szczyt. Tam rozstawili karabin wyborowy Barreta. Położyli się w dość wysokiej trawie. Czekali teraz na znak od reszty. Wokół nich panowała niezmącona cisza. Księżyc schował się chwilowo za chmurami. Zaczął wiać lekki wiatr. Poruszał on delikatnie wysoką zieloną trawą. Jedynym dobrze widocznym miejscem była teraz wioska leżąca około trzech kilometrów od ich stanowiska.

-Brak ruchu na drodze. Dali znak?

-Nie.

-Coś jest nie tak.

-Wioska.

Spryciarz skierował celownik we wskazanym kierunku. To, co ujrzał, zmroziło mu krew w żyłach.

- Wpadli - wyszeptał.

Na środku palcu klęczeli przywiązani do słupków ich koledzy. Cały teren pilnowali czarnoskórzy bojownicy. Sama wioska była niewielka. Znajdowało się w niej zaledwie kilkanaście budynków. Do miejscowości prowadziła tylko jedna droga. Domy były zrobione z pordzewiałych blach. Zabudowania stały tuż przy drodze, która w pewnym momencie się kończyła, tworząc plac.

-Co robimy?

- Nie mam pojęcia. Musimy ich uwolnić jakoś. Czekaj coś się dzieje...

Na plac weszło trzech ludzi. Dwóch białych i czarnych.

- Poznaje tych dwóch.

- Iwanowicz i Makarov we własnych osobach...

Zaledwie dwa tygodnie przed rozpoczęciem misji dowiedzieli się o zbrodniach, które popełnił oddział Iwanowicza, a także tych przez oddziały specjalne NATO podczas wojen w Afryce oraz na bliskim wschodzie. Oficjalnie żadne z państw nie udzielały pomocy walczącym stronom, a nie oficjalnie wysłały broń, amunicje i swoich ludzi. Podeszli oni do przywiązanych.

- Ruch na północ od wioski.

Spryciarz skierował lunetę Barreta we wskazanym kierunku.

- Orzesz kurwa... Kilka dobrze uzbrojonych pojazdów. Ruchy Szrama! Musimy dostać się do wioski!

Nagle na niebie pojawiły się samoloty, które gdy tylko znalazły się nad miejscowością, zrzuciły swój śmiercionośny ładunek. Cała okolica stanęła w ogniu. Pożar zaczął rozjaśniać afrykańską noc.

- Co to było?!

- Napalm...

-,, Kurwa skąd tu Amerykanie!??! Może z ruskimi się już za łby chwycili?!?" - zadawał sobie w głowie pytania Spryciarz.

Zaczęli pochyleni biec szybko w kierunku wioski. Dym oraz łuna pożaru niósł się na wiele kilometrów. Przyjaciele trudno łapali oddech. Gdy byli w połowie drogi Spryciarz upadł.

- Szrama to nie był zwykły napalm... To coś...- zemdlał.

Jego kolega ruszył mu pomóc. Podniósł go i zaczął odciągać z powrotem w kierunku stanowiska karabinu wyborowego. Od strony wioski dobiegły odgłosy pierwszych wystrzałów oraz warkot pojazdów. Na drodze pojawiła się ciężarówka. Jej światła oślepiły Szramę. Upuścił broń. Zasłonił on oczy dłońmi. Nie był, w stanie określić kto to, więc krzyknął na wszelki wypadek po angielsku:

- Nie strzelać!

- Co z nimi zrobić? - spytał ktoś po rosyjsku.

- Na pakę. Przydadzą się...

***

Nie wiadomo ile czasu, minęło od tej feralnej misji. Przetrzymywano całą szóstkę w kompleksie leżącym na jakimś zadupiu zapomnianym przez Boga. Pomieszczenie było bardzo niewielkie. Miało zaledwie dwa metry szerokości i trzy długości. Znajdował się tu tylko wentylator oraz jedna licha żarówka. Co chwila zza drzwi dochodziły głosy po rosyjsku. Na początku próbowano ich przesłuchiwać. Śledczymi okazali się Iwanowicz i Makarov. Obydwaj czerpali niebywałą przyjemność z zadawania bólu. Przesłuchiwani przez nich często umierali albo zostawali złamani. Stosowali metody NKWD, bicie do nieprzytomności, wyrywanie paznokci oraz wiele innych. Miejscem tych kaźni był pokój o wymiarach cztery na cztery metry. Znajdowały się w nim tylko trzy krzesła oraz biurko z lampką. Ściany nie pokryto żadną farbą. Pojmanych żołnierzy budzono w nocy, wyprowadzano pojedynczo, bito, wyrywano paznokcie, miażdżono kości, przypalano papierosami. Najbardziej Iwanowicz maltretował Szramę, przez jego niewyparzoną gębę i durne żarty. Nie raz Rosjanie musieli go wnosić do celi na noszach. Podczas jednego z takich przesłuchań wściekły Iwanowicz o mało nie zmiażdżył mu jąder. Szrama wyprowadził go z równowagi powiedzeniem, że żona Rosjanina powinna pracować w burdelu, a nie być jednym z czołowych rosyjskich naukowców oraz pewnie dała dupę za posadę. Iwanowicz był cholernie czuły na punkcie swojej kobiety. Najmniejsza uwaga dotycząca Nataszy kończyła się tym, że Rosjanin wszczynał bójki. Szrama wtedy celowo chciał wyprowadzić go z równowagi. Liczył na to, że wściekły Iwanowicz zabije bezbronnego więźnia. Nie umiał już znieść bólu powodowanego przez tortury. Chciał skrócić mękę, jaką przeżywał, lecz skończyło się jeszcze większą. Nieprzytomnego Szramę zaniesiono do szpitala kompleksowego. Nie udało im się złamać Polaków. Przesłuchań zaprzestano. Leczono wszystkich wtedy miesiąc. Dawano im trzy razy dziennie jedzenie. Przeniesiono do celi, w której panowały lepsze warunki. Pomieszczenie było duże. Znajdowały tu się łóżka szpitalne. Ściany pokryto białą farbą. Całe pomieszczenie oświetlała lampa o dużej mocy. W rogach stały małe szafki. Pewnego dnia otworzyły się drzwi celi.

- Wyłazić! - wrzasnął Iwanowicz.

Więźniowie zaczęli się powoli podnosić się z podłogi. Szli w kierunku drzwi. Tam żołnierz zakładał im łańcuchy na nogi oraz wiązał ręce za plecami. Poprowadzono ich przez wiele korytarzy podziemnego kompleksu. Mijali pomieszczenia laboratoryjne, socjalne, zbrojownie. Więźniowie zastanawiali się, co oni z nimi zrobią. Zabiją czy zgotują gorszy los. Wprowadzono ich do dużego okrągłego pomieszczenia. Pod sufitem znajdował się duży pół okrągły balkon, na którym siedzieli ludzie. W ścianach były wielkie metalowe drzwi, które odgradzały cele od tego miejsca. Do jednej z nich wprowadzono więźniów.

- Miło mi powitać na pokazie Pana Biessłowa przedstawiciela rosyjskich władz, Pana pułkownika Młynariewa... - zabrzmiał głos w megafonie.

Gdy skończono przedstawiać sobie gości, rozkazano żołnierzom wyprowadzić Wilka i Gryfa z celi. Brutalnie wyciągnęli wskazanych ludzi na środek pomieszczenia. Potem skierowali się do drzwi. Gdy tylko wyszli na balkon oraz drzwi cel zjechały ogromne szyby gazoszczelne.

- Kurwa... - zaklną Kurier.

Nagle rozległo się głośnie skrzypnięcie. Szrama spojrzał na sufit pomieszczenia za szybą. Umieszczone w nim były dwie ogromne rury z podniesionymi klapami, przez które wdzierał się zielony gaz. Potem skierował wzrok na Wilka i Gryfa, na których trująca substancja zaczęła działać. Wbrew jego przypuszczeniom nie padli martwi, dostali swego rodzaju ataku szału. Rzucili się sobie do gardeł. Chwilę trwała krótka bójka, w której Gryf przegryzł krtań Wilkowi. Z rany trysnęła krew. Więzień upadł. Dostał drgawek. Oczy zaszły mu pustką. Dusza z każdą chwilą uchodziła, aż w końcu życie Wilka zgasło. Gryf zaczął uderzać głową w żelbetonową ścianę.

- Ja pierdole... Skurwiele!!! - wrzasnął Tygrys i zaczął szarpać kraty.

Rozejrzał się po pomieszczeniu, szukając ewentualnych sposobów ucieczki, niestety nie znalazł ich.

- Efekty nie są zadowalające. Trzeba przygotować nową partię. Zabrać obiekty testowe.

***

Szli długimi korytarzem, gdy jeszcze żyjący Gryf dostał kolejnego ataku. Eskortowało ich czterech żołnierzy. Rzucił się na Iwanowicza. Powalił on olbrzyma. Próbował przegryźć mu gardło. Rosjanie szybko go odciągnęli od swojego dowódcy. Postawili napastnika na równe nogi. Iwanowicz chwycił za głowę Gryfa i z dużym impetem walnął nią o ścianę. Siła uderzenia była tak duża, że czaszka pękła. W tym momencie nastąpiła silna eksplozja, która zawaliła część korytarza, odcinając czwórkę przyjaciół od Rosjan. Ogłuszeni padli na ziemię. Po chwili podniósł się obolały Tygrys.

- Ruchy Panowie! Szukajcie czegoś, co pomoże nam się uwolnić.

Szrama, podnosząc się, zaczepił przypadkiem linką o ostry kawałek metalu, który przeciął ją. Rozwiązał swoich kolegów. Spryciarz znalazł kawałek drutu, którym zdjął wszystkim łańcuchy z nóg. Ruszyli przed siebie. Wyły syreny alarmowe, a głos dobiegający z głośnika, oznajmiał, że doszło do ataku na kompleks. Po korytarzach niosły się echa wystrzałów z broni ręcznej. Doszli do rozwidlenia.

- I gdzie teraz?!?!

- W lewo ! - zakomenderował Tygrys.

Ruszyli. Nastąpiła kolejna eksplozja.

- Ja pierdole!! Co tu się odjebuje!?! - wrzasnął ogłuszony Kurier.

- Tam! Schody!- krzyknął Szrama.

Nagle rozległ się stukot podkutych butów. Po schodach zbiegło kilkunastu ludzi uzbrojonych w AK-47. Wymierzyli.

- Kurwa już po nas... - powiedział Tygrys.

Miał rację, zanim by się schowali do któregoś z pomieszczeń zostaliby zdjęci.

- Nie strzelajcie! To więźniowie! Spójrzcie na ich rzeczy. - zawołał ktoś po gruzińsku.

Rzeczywiście byli ubrani w podarte łachmany. Przed mierzących z broni wyszedł niski człowiek ubrany w rosyjską kamizelkę kuloodporną, bojówki oraz koszulę w kratę.

- Odeślijcie ich na górę.

***

Do przyjaciół uśmiechnęło się szczęście. Gruzińscy rebelianci zaatakowali bazę w celu uwolnienia jeńców. Gdy tylko wyszli z kompleksu, odstawiono do najbliższej ambasady państwa członkowskiego NATO. Tam przeczekali miesiąc i wylecieli. Trafili do Szwecji. Przetransportowano ich do Ystad, gdzie czekali na prom. Wracali w końcu do ojczyzny. Każdego z nich rozpierała radość. Nie myśleli o tym, co się wydarzyło w tym kompleksie. Zeszli na ląd w Świnoujściu. Tego samego dni kilka godzin później zawyły syreny alarmowe oznajmiające Armagedon.

***

Patrzyli na nich z wielką nienawiścią. Więźniowie przerazili się na widok Szramy i Spryciarza.

- Pamiętacie nas skurwiele? Tych, których tak katowaliście?! - wrzasnął Szrama rządny rewanżu na Iwanowiczu.

- Szrama czekaj. Mam pomysł. Masz jeszcze jad Wisielca? - Spryciarz spytał się Tropiciela.

Wisielec jest jednym z najbardziej niebezpiecznych mutantów żyjących w Świnoujściu. Wyglądem przypominał białego robaka żerującego na trupach. Miał co najmniej dwa metry długości. Pokryty był cały kolcami. Jego jad gotował dosłownie ofierze wszystkie organy. Swoją nazwę zawdzięcza, można powiedzieć miejscu spotkania z człowiekiem. Pierwszy osobnik żerował na zmumifikowanych zwłokach wisielca. Początkowo myślano, że jest tylko trupojadem, ale okazał się drapieżnikiem. Ocaleni ze wszystkich enklaw natychmiast rozpoczęli jego eksterminacje. Podczas tej akcji wyszło na jaw, że Wisielce redukowały drastycznie populacje innych mutków. Liczebność ich natychmiastowo pomnożyła się kilkukrotnie. Wtedy ocaleli postanowili, zostawić Wisielce w spokoju. Zaczęto stosować jad do wykonywania kary śmierci. Aby go pozyskać, trzeba było zabić Wisielca albo zmusić do naplucia w specjalnego pojemnika.

- Mam.

- Masz strzykawki?

- Nie.

- No trudno wlejemy im to do gardeł. Chyba że odpowiedzą na nasze pytania - powiedział Spryciarz.

- Pierdolcie się polskie sabaki...- warknął łamaną polszczyzną Iwanowicz.

- Nie ładnie - powiedział Szrama, ruszając palcem - Trzeba was ukarać za takie zachowanie.

-Tropicielu pomożesz mi? Rozchyl Makarovowi usta.

Stalker zrobił to, co polecił Szrama. Po chwili do gardła Rosjanina została wlana połowa pojemnika.

-,, Ten widok powinien go złamać"- pomyślał Spryciarz.

Jad działał bardzo szybko. Skórę Makarova oblał pot. Zaczął rzucać się konwulsyjnie i krzyczał jak opętany.

- Zajebcie mnie!!! AAAAAaaaaAAA!!! Skurwiele zajebcie!!...

Spadł z kanapy i tarzał teraz się na brudnej podłodze. Źrenice niebieskich oczu malały.

- Zajebcie mnie!!! AAAAAaaaaAAA!!! Skurwiele zajebcie!!...

Zaczął uderzać głową o posadzkę.

- Zajebcie mnie!!! AAAAAaaaaAAA!!! Skurwiele zajebcie!!...

-Zatkaj mu mordę! Ściągnie zaraz całą okolice! - zakomenderował Tropiciel Szramie.

Stalker wziął kawałek brudnej szmaty leżącej na podłodze i wsadził go Rosjaninowi do ust. Jeszcze chwilę trwała agonia Makarova. Jego ciało przypominało teraz mumie. Spryciarz miał rację. Iwanowicz zaczął mówić w zamian za życie. Opowiedział wszystko. Tajemniczy ludzie okazali się członkami organizacji zwanej Czarnej Diabłami, będącej odłamem Bractwa Przybrzeżnego. Stalkerzy dowiedzieli się o ich wojnie z Republiką, dlaczego musieli opuścić domy, oraz że złapali Wojtka i gdzie go trzymają. Przybliżył również im historię organizacji na Pomorzu Zachodnim:

- Przywódcy Bractwa zdecydowali o wysłaniu ekspedycji na zachód celem założenia bazy na brzegu Atlantyku, a potem innych na terenie całej Europy. Niestety skończyły się zapasy paliwa i jedzenia niedaleko Mirosławca. Dowódca brygady major Mustafar wysłał prośbę o przysłanie ich do centrali, odmówili. Zaczęliśmy kombinować na własną rękę, aby nie zdechnąć z głodu. Polowaliśmy na mutanty. To, co upolowaliśmy, szło na handel. Padła wtedy decyzja o połączeniu z garnizonem lotniska oraz innymi lokalnymi grupami. Wysłaliśmy zwiadowców do większych miast. Kilka dni po nich pojawiały się nasze oddziały. Ludzie dołączali sami albo ich zmuszaliśmy. Dzięki tym działaniom zyskaliśmy wielu przydatnych ludzi. Lekarzy, inżynrzynierów. W międzyczasie nasz dowódca wypowiedział wierność Bractwu. Nazwał nas Czarnymi Diabłami. Spodziewaliśmy się wyprawy odwetowej, lecz nic takiego nie miało miejsca. Po jakimś czasie z naszych enklaw zaczęli znikać ludzie. Straż usypiano. Długo nie mogliśmy rozgryźć, o co chodzi. Rozwiązanie naszło przypadkiem, kiedy jeden z naszych zregenerował filtr maski przeciwgazowej inaczej. Nie zasnął. Wtedy zobaczył, jak kilku ludzi ubranych w dziwne kombinezony wchodzi i dokonuje porwań. Narobił takiego rabanu, że było go słychać w sąsiednich enklawach. Szybko przybyło wsparcie. Obezwładnili ich. Zwali siebie Czystymi. Ostre pojeby. Faszyści jebani. Uważali siebie za jedynych przedstawicieli prawdziwej ludzkości. Wyciągnięto z nich wszystkie informacje dotyczące ich kryjówek. Następnego dnia zorganizowano turniej rzutów toporami. W ciągu kilku miesięcy zdobyliśmy ich wszystkie...

- Tu Sokół za dziesięć minut będziemy u was. Szykujcie fanty, przejebaliście zakład! - zabrzmiał głos w radiu.

- Zmywamy się Panowie- powiedział Spryciarz.

-Co z nim? - powiedział Tropiciel.

- Wlej mu resztę do mordy.

- Obiecaliście... - bełkotał łamaną polszczyzną Iwanowicz.

- Ty weteran uwierzyłeś, że nic Ci nie zrobimy za to wszystko? - zaśmiał się Szrama.

***

Ciąg dalszy nastąpi

Średnia ocena: 0.0  Głosów: 0

Zaloguj się, aby ocenić opowiadanie

Komentarze

  • maritt 4 miesiące temu
    O! Moja tematyka! Zaraz wrócę ocenić, niech tylko nadrobię poprzednie części.. :D
  • slawko00 4 miesiące temu
    Czekam na ocene :D
  • sisi55 4 miesiące temu
    Czy to jest na podstawie Metro 2033? Czy tylko ta sama nazwa?
  • slawko00 4 miesiące temu
    Tak. To jest otwarty projekt pisarski właśnie pod tytułem Uniwersum Metro2033. W moich Czarnych Diabłach odnoszę się do samego Metra i do innych powieści projektu celem takiej spójności z resztą uniwersum.
  • slawko00 4 miesiące temu
    Oczywiście to jest zupełnie inna historia.
  • krajew34 4 miesiące temu
    Cóż na początku wrzuć w ortograf.pl, za mało narracji, tyle na szybko. :)
  • krajew34 4 miesiące temu
    I popatrz, jak dialog jest, wypowiedź tego samego nie od następnego akapitu itd.
  • slawko00 4 miesiące temu
    W którym momencie? Bo nie mogę wychwycić
  • krajew34 4 miesiące temu
    slawko00 tak ogółem mówię
  • slawko00 4 miesiące temu
    krajew34 okej. Pomślałem, że w tym akurat jest coś nie tak 😅 dziękuję Ci za Twoje rady bardzo dużo mi uzmysłowiły.
  • krajew34 4 miesiące temu
    O już wiem, jak krzyczy to są oddzielne akapity. A jak masz myśli to bez kreski dialogowej
  • krajew34 4 miesiące temu
    Przynajmniej bez tej pierwszej kreski
  • slawko00 4 miesiące temu
    krajew34 aaa. Poprawię wszystkie odc i te błędy w wolnej chwili. I chyba napisze wtedy tekst informacyjne, że teksty został poprawione

Napisz komentarz

Zaloguj się, aby mieć możliwość komentowania