Uniwersum Metro 2033: Czarne Diabły cz.7

Chwilę zajęło, zanim oczy Spryciarza i Szramy przyzwyczaiły się do światła. Gdy to już nastąpiło, zobaczyli Tropiciela oraz Goryla. Pierwszy z nich był średniego wzrostu, o normalnej posturze, twarz miał całą we wrzodach dzięki częstym wypadom w najbardziej radioaktywne rejony miasta, a drugi zaś duży i umięśniony. Miał powyżej dwóch metrów wysokości. Na jego twarzy znajdowała się ogromna blizna. Pamiątka po spotkaniu z Zielakami. Obaj mieli nie więcej niż trzydzieści siedem lat. Byli stalkerami Pograniczników. Często współpracowali z nimi.

- Co wy tu robicie? – spytał Szrama.

- Jesteśmy na randce… Tak serio to spierdalamy przed tymi kolesiami w mundurach – odparł Tropiciel.

Spryciarz otworzył usta, aby coś powiedzieć, lecz ubiegł go Goryl.

- Poplotkujecie sobie, potem drogie Panie, a teraz zmywajmy się stąd. Nie wiadomo czy nie podjęli pościgu za nami… Gdzie jest ta kryjówka i skrytka, o której mówiłeś Tropicielu?

- W tym dawnym hotelu ze spa na Uzdrowiskowej. Musimy iść na wschód.

Mówiąc to, wyjął kompas z kieszeni i poświecił latarką na niego. Musiał odczekać dłuższą chwilę aż strzałka wskaże kierunek.

Znajdowali się w miejscu, gdzie od momentu Ataku występowały zakłócenia magnetyczne. Gdy tylko kierunek został wskazany, ruszyli. Przedzierali się przez gęste pnącza sinego bluszczu. Dzięki temu, że Szrama i Spryciarz zabrali wyposażenie od eskorty, znacznie łatwiej było im się przemieszczać, przez to, że trzech strażników miało maczety. Dotarli w pewnym momencie do wyrwy w ziemi.

- Kurwa. Hades…

Hadesem przyjęło się nazywać ogromną wyrwę w ziemi biegnącą jak korytarz do samej Uzdrowiskowej. Znajdowała się w niej przerażająca anomalia. Nie jeden stalker zginął w tym miejscu lub postradał zmysły. Nagle w pewnej odległości od nich dało się słyszeć krzyki i wściekłe ujadanie.

- Nie mamy wyjścia – odparł nie mniej przerażony Tropiciel.

Zeszli ostrożnie na dno wyrwy. Nie doszli nawet do połowy, gdy zerwał się silny wiatr. Skądś równie nagle zaczęły dochodzić dźwięki jakby ludzkie szepty. Z każdą chwilą narastały. Koło nich zaczęły pojawiać się cienie przypominające ludzkie sylwetki. Głosy mówiły o tym, jak zimno, gdzie teraz są, samotni i aby zostali z nimi.

- Zatkajcie uszy i nie dajcie się dotknąć! Ruchy Panowie! – wrzasnął Spryciarz i zaczął biec przed siebie.

Trzech pozostałych stalkerów poszło w jego ślady. Biegli, potykając się o korzenie wystające z ziemi. Pokonali już trzy czwarte długości wyrwy, kiedy w pewnym momencie Szrama stanął jak wryty. Zaczął tracić orientację czasową oraz terenową. Złapało go również odrętwienie. Jego oczy wypełniła pustka. Otworzył usta i powiedział:

- Justyna??

Obok niego stał cień przypominający sylwetką jego narzeczoną, która podczas dnia Ataku, odwiedzała rodziców w Gdańsku. Spacerowała brzegiem morza, gdy ogłoszono alarm. Niestety, nie udało dobiec jej się do najbliższego domu ani studzienki kanalizacyjnej. Była jedną z miliardów ofiar atomowego ognia, który tamtego dnia spowił świat.

- Kochanie! Jak tu zimno… Proszę, przytul mnie – mówiła zjawa.

Z racji tego, że Szrama biegł jako przed ostatni, wpadł na niego zamykający Goryl. Oboje upadli.

- Posrało Cię?!?!

Jego krzyki ocuciły stalkera. Uzmysłowił sobie, gdzie aktualnie się znajdują i co się dzieje. Powrócił mu kontakt z rzeczywistością. Zanim cokolwiek zdążył powiedzieć, olbrzym podniósł go na równe nogi i pociągnął za sobą. Gdy stanęli na skraju wyrwy, dobiegły wrzaski oraz skowyt tych, którzy ich ścigali. Dobiegli do budynku dawnego spa, gdzie czekali pozostali.

***

Ciąg dalszy nstąpi

Średnia ocena: 4.0  Głosów: 3

Zaloguj się, aby ocenić opowiadanie

Komentarze

  • krajew34 4 miesiące temu
    Nawet, nawet. Jeno się rzucają powtórzenia, szczególnie imion. Znajdź jakieś synonimy.

Napisz komentarz

Zaloguj się, aby mieć możliwość komentowania