Uniwersum Metro 2033: Czarne Diabły cz.6

Za drugim transporterem szli kolejni ludzie. Ci jednak w przeciwieństwie do idących obok pojazdów byli ubrani w poszarpane i brudne łachmany. Nie mieli na twarzach masek przeciwgazowych. Na ich twarzach malowało się przerażenie. W tłumie oprócz dorosłych dało się zauważyć również starców i dzieci. Za tym korowodem jechał kolejny Rosomak mający na celowniku ludzi przed nim. Obok transportera szło kolejnych ośmiu żołnierzy.

- Ja pierdole… To są Kanibale i Kościelni… - powiedział Szrama.

- Cicho! Słyszysz?

Z klatki schodowej dobiegł stukot podkutych żołnierskich butów.

- Kurwa… Widzieli nas… powiedział Spryciarz – Bierz lewą stronę drzwi. Jak pierwszy stanie w progu, obezwładnij go i zrób żywą tarczę z kolesia. Ja będę ubezpieczał.

W prawej dłoni Szramy szybko pojawił się nóż, który zabrał od jednego ze strażników. Stanął w miejscu, które wskazał mu jego towarzysz. Długo nie musiał czekać, aż w drzwiach pojawił się żołnierz. Chwycił lewą dłoniom jego broń i gwałtownie pociągnął do wnętrza. Zdumiony żołnierz potknął się o próg. Szrama zapiął mu chwyt na szyi, zanim zdążył paść na podłogę. Podniósł go szybko i przystawił nóż do krtani.

- Opuścicie broń skurwiele albo wasz kolega będzie miał uśmiech od ucha do ucha! – wrzasnął Szrama.

Widać było, że reszta oddziału mimo zaistniałej sytuacji zachowuje zimną krew. Pomimo groźby Szramy dalej nie opuszcza broni. Utworzyli we trójkę pół okrąg

,, Czterech. Włącznie z tym, co Szrama trzyma” – szybko w myślach zliczył Spryciarz.

Przygotował trzy noże do rzutu.

- Chłopaki zajebcie tego skurwysyna! – zaczął wydzierać się żołnierz.

W tym momencie krzyknął Spryciarz:

- Teraz!

Szrama momentalnie przejechał nożem po krtani oraz popchnął ciało do przodu. Po tym szybko odskoczył w bok. Spryciarz, nie dając reszcie żołnierzy szans na reakcje, rzucił wszystkimi nożami po kolei. Rzuty były bardzo celne. Przebił nożami szkła masek przeciwgazowych, trafiając, któreś z oczu albo prosto w czoło.

- Ruchy Szrama! Spierdalamy stąd!

Ruszyli pędem na klatkę schodową, po drodze omijając szerokim łukiem ciała, aby nie wdepnąć w krew i nie narobić śladów. Wybiegli przed blok. Ruszyli przed siebie, kierując się na gęstą siną dżungle. Będąc już tam, zwolnili trochę tępo.

- Super drogę ucieczki wybraliśmy… Na dziesięć metrów nic nie widać i ciemno jak w dupie u murzyna - powiedział Szrama.

Spryciarz chciał już coś mu odpowiedzieć, lecz właśnie w tym momencie zderzył się z czymś lub kimś przed sobą. Rozbłysła latarka.

- Spryciarz? Szrama? Nawet nie wiecie, jak się cieszymy, że to wy – rozbrzmiał głos.

*

Wojtek ocknął się dopiero w momencie, gdy jego policzek dotknął czegoś zimnego. Towarzyszył mu bardzo silny ból głowy.

,, Kuźwa..” – powiedział sobie w duchu.

Nagle poczuł, że na jego nadgarstkach, brzuchu, nad stopami coś biegnie i go krępuje. Podniósł ociężale głowę. Zobaczył potężne skórzane pasy. Był przypięty nimi do łóżka. Rozejrzał się po pomieszczeniu. Znajdował się w czymś na kształt małego holu. Pod ścianami pomieszczenia znajdowały się inne łóżka, na których leżeli ludzie również przypięci pasami. Okna były zamurowane. Chwile po tym, jak Wojtek ponownie położył bolącą głowę na łóżku do pomieszczenia, weszło kilka osób.

- Mam nadzieje, że mimo tych drobnych komplikacji umowa, jaką zawarliśmy, jest aktualna.

- Naturalnie...

- Marek?! – krzyknął zdumiony Wojtek, słysząc głos zastępcy przywódcy Podziemnego Miasta.

- Obudziła się śpiąca królewna – zażartowała kobieta ubrana w zakrwawiony kitel lekarski – Dajcie mu jakieś środki nasenne.

- Już zrobione szefowo – powiedział pielęgniarz.

Przez chwile jeszcze chłopak słyszał ich rozmowę.

- Dobrze. Wracając do tematu. Panie Marku. Zastanawia mnie jakim cudem udało się wam ludzi przekonać, aby , zrobili to, co chce Naczelnik.

- Ludzie w dzisiejszych czasach łykną wszystko. Nie będą się zastanawiać, bo chcą tylko przeżyć jak najdłużej. Rzadko, który pomyśli nad czymś więcej niż o tym, czy coś zeżre dzisiaj oraz, czy nie zdechnie. Taki mamy nowy wspaniały świat. Dlatego to misterne wrobienie w ogóle się udało…

W tym momencie środki nasenne zaczęły działać i Wojtek zasnął.

***

Ciąg dalszy nastąpi

Średnia ocena: 5.0  Głosów: 1

Zaloguj się, aby ocenić opowiadanie

    Napisz komentarz

    Zaloguj się, aby mieć możliwość komentowania