Kama -cena życia rozdział XV
Podczas wspólnego pobytu w Sopocie wybrali się autem do Szymbarka, wsi na Kaszubach. Kupili bilety wstępu na teren, gdzie znajdował się słynny Dom do Góry Nogami. Czekali w kolejce, by wejść do środka. Kamie szybko zakręciło się w głowie i nie chciała już wchodzić na piętro, dlatego Michał zwiedził je sam. Po opuszczeniu budynku spacerowali po okolicy, która kryła wiele pięknych zakątków. Kama była pod urokiem małego stawu – wśród szuwarów stał tam niedźwiedź. Choć sztuczny, sprawiał wrażenie żywego. Bardzo przypadła jej do gustu również zabytkowa lokomotywa. Przez chwilę posiedzieli też na najdłuższej desce świata. Na koniec zjedli obiad w drewnianej karczmie i wyruszyli w drogę powrotną do Sopotu.Ostatni dzień pobytu spędzili nad morzem, spacerując i wylegując się na gorącym piasku. W drogę powrotną wyruszyli bardzo wcześnie rano następnego dnia. Kama pozwoliła, żeby to Michał prowadził. Jechali bez pośpiechu, często się zatrzymując i podziwiając mijane wsie oraz miasteczka. W Warszawie byli tuż po dziewiętnastej.– Co teraz? – zapytał Michał.– Teraz jedziemy do ciebie, a jak już cię odstawię, wracam do siebie – roześmiała się.– Co z nami będzie, Kama?– A to nie jesteśmy już parą?– Jesteśmy – kiwnął głową. – Wiesz, że cię kocham.– Bardzo? – droczyła się z nim.– Bardzo, bardzo.Michał zatrzymał auto pod swoim blokiem. Oboje wysiedli, pożegnali się, po czym Kama zajęła miejsce za kierownicą, pomachała mu ręką i odjechała. Po powrocie do domu wyjęła ze skrzynki korespondencję. Nic ciekawego – same ulotki i gazetki reklamowe, ale nie chciała zostawiać tam śmieci. Weszła do mieszkania, otworzyła okno i poszła wstawić wodę na herbatę.Z Michałem spotykali się prawie każdego dnia, oboje wrócili już do pracy po urlopach. Ich związek cieszył Renię i Bartosza, którzy życzyli im, aby byli ze sobą na zawsze. Choć bardzo się kochali, w ich relacji pojawiały się spięcia – głównie o drobiazgi, ale jednak. Michał pragnął, żeby zamieszkali razem u niego. Miał spore, dwupokojowe i wygodnie urządzone mieszkanie, ale Kama się wahała.– Tak jest dobrze – tłumaczyła. – Ja zaraz zacznę studia, będę musiała dużo się uczyć, a najlepiej skupiam się u siebie. Przede mną jeszcze cztery lata nauki. Chcę skończyć te studia, zdobyć dyplom i napisać dobrą pracę magisterską. Zrozum mnie, proszę. Chcę, żebyś był ze mnie dumny.– Ale ja chciałbym mieć cię blisko – upierał się.– Jestem blisko. Nie ucieknę ci.Michał nie miał innego wyjścia, jak tylko pogodzić się z tą sytuacją. Z jednej strony podobała mu się stanowczość Kamy, z drugiej jednak bał się, że ją straci. Stawał się też o nią zazdrosny, co bardzo jej przeszkadzało.Od tamtego czasu minęły cztery lata. Kama ukończyła studia z wyróżnieniem. Po obronie pracy magisterskiej uzyskała upragniony tytuł i stała się magistrem psychologii, Kamilą Marecką. Szybko otrzymała propozycję pracy w Specjalistycznym Ośrodku Psychoterapii. Przyjęła ją bez wahania – wiedziała, że musi zdobyć doświadczenie, bo samo ukończenie studiów to za mało.W tym samym okresie drogi jej i Michała ostatecznie się rozeszły. Mimo że wciąż byli w sobie zakochani i spędzili ze sobą kilka lat, uznali, że do siebie nie pasują. Kama miała dwadzieścia osiem lat, a Michał był o dwadzieścia lat starszy. Sam doszedł do wniosku, że to zbyt duża różnica wieku. Rozstali się jednak w zgodzie i pozostali przyjaciółmi. Wtedy też Kama zwolniła się z pracy w sklepie.W dwa tysiące osiemnastym roku podjęła nową pracę jako psycholog. Zaczęła m.in. brać udział w grupowych zajęciach psychoterapeutycznych dla dorosłych. Była to grupa mieszana, zrzeszająca ludzi z różnymi życiowymi powikłaniami. Kama czuła się tam potrzebna i była bardzo lubiana przez swoich podopiecznych. W pewnym sensie czuła się jedną z nich.Siedzieli w sali, w kręgu ułożonym z krzeseł. Tego dnia do grupy dołączyła młoda kobieta. Kama poprosiła ją, żeby się przedstawiła i powiedziała kilka słów o sobie. Dziewczyna wstała i rozejrzała się niepewnie. Była wysoka, bardzo szczupła, a jej jasne włosy były ściągnięte gumką na czubku głowy.– Jestem Michalina, mam trzydzieści lat – zaczęła cicho. – Choruję na depresję i mam zaburzenia lękowe.– Z czego one wynikły? – zapytał ktoś z grupy.– Mój ojciec mnie bił. Zawsze. Bił też moją mamę i młodszą siostrę... Przepraszam, ale czy mogę przestać? – poprosiła, łamiącym się głosem.– Tak, oczywiście – skinęła głową Kama, domyślając się, jak trudny i bolesny jest to dla niej temat.Gdy skończyli terapię, Michalina podeszła bezpośrednio do niej.– Czy mogłabym z panią porozmawiać sam na sam? – zapytała.Kama spojrzała na zegarek.– Tak, mam wolną godzinę. Zapraszam do gabinetu. – Otworzyła przed nią drzwi i poprosiła, by usiadła wygodnie. – Opowiedz mi o wszystkim.– Bo widzi pani... ja nie jestem chora psychicznie. Mam po prostu stwierdzone zaburzenia lękowe i stany depresyjne...– Chwileczkę – przerwała jej łagodnie Kama. – Umówmy się, że nie jestem „panią”. Jestem Kamila, ale wszyscy mówią mi Kama. Mów mi po imieniu, tak będzie nam łatwiej. Rozumiem, że te stany lękowe powstały na skutek sytuacji w domu?– Tak. Mój ojciec bił mnie od dziecka, wyżywał się też na mamie i mojej młodszej siostrze. A przecież to wykształcony, inteligentny człowiek... ale przy tym niezwykle brutalny. Do tej pory zdradza mamę i niszczy ją psychicznie.– A ty? Założyłaś własną rodzinę? Masz męża, dzieci?– Nie. Mieszkam z rodzicami, bo boję się zostawić mamę. Boję się też związać z jakimkolwiek mężczyzną. Chciałabym, ale strach całkowicie mnie obezwładnia. Zresztą... nigdy nie byłam z żadnym mężczyzną.Rozmawiały jeszcze przez chwilę, ale musiały skończyć ponieważ Kamę czekało spotkanie z innym pacjentem . Umówiły się za dwa dni na terapię indywidualną. Kama doskonale rozumiała, przez co przechodzi Michalina, i obiecała sobie, że zrobi wszystko, by jej pomóc
Komentarze (1)
Patrz jak to wygląda po wklejeniu; bo brakuje spacji i akapitów 🚑🦍
Napisz komentarz
Zaloguj się, aby mieć możliwość komentowania