PROMETEUSZ CIEŃ STAREGO ŚWIATA
Rozdział 1. PROMETEUSZ: CZERWONY PYŁ
W kokpicie „Prometeusza” panowała nienaturalna cisza, przerywana jedynie niskim, ledwie słyszalnym buczeniem żyroskopów momentowych. Kapitan Marek „Sully” Sullivan zacisnął dłonie na drążku, czując przez rękawice pancerza EXO-SKIN mikro-wibracje kadłuba. Obok niego, Pierwszy Oficer techniczny, Elena Vance, przesuwała palcami po terminalu Black-Series.
— Sully, GROM-MAX melduje gotowość sekcji napędowej. Wchodzimy w górne warstwy rzadkiej atmosfery za dziesięć sekund — powiedziała Elena, nie odrywając wzroku od parametrów. — Chłodzenie transpiracyjne dyszy na stu procentach. Azot płynie.
— Przyjąłem. – Sully przełączył komunikację na kanał ogólny. — Załoga, mówi Kapitan. Koniec fazy Deep-Sleep. Proszę sprawdzić szczelność skafandrów i zapiąć pasy w Sleep-Podach. Mars właśnie nas wita.
Nagle statkiem szarpnęło. To nie była turbulencja, jaką zna się z Ziemi – to rzadki gaz Marsa zaczął uderzać w potężne dysze Aerospike, które teraz pełniły rolę tarczy termicznej.
— Mamy plazmę na rufie! — krzyknęła Elena. — Temperatura pancerza ablacyjnego rośnie: 1200... 1500 stopni. System Fire-Wall odcina hangar od sektora napędu.
— GROM-MAX, skoryguj wektor pchania — mruknął Sully pod nosem. — Elena, przełącz MHD Vectoring na tryb atmosferyczny. Musimy wygiąć płomień, bo nas obróci.
Na ekranach HUD wyświetlacz Pilot-View zapłonął na pomarańczowo. Niewidzialne linie pola magnetycznego zaczęły formować strumień spalin, odchylając kolosa o masie tysięcy ton z chirurgiczną precyzją. Statek nie miał skrzydeł, ale dzięki magnetyce płynął w rzadkim powietrzu jak ryba.
— Mach 3. Mach 2. — Elena meldowała rytmicznie. — Wysokość pięćdziesiąt kilometrów. Sully, musimy odpalić triadę. Jeśli LANTR nie wstanie teraz, wybijemy nowy krater w Jezero.
— Inicjacja Ignition-Chain — Sully pchnął potrójną dźwignię ciągu. — Dawaj mi tlen do rdzenia!
Huk, który nastąpił sekundę później, był odczuwalny w każdej komórce ich ciał. Trzy reaktory GROM-CORE ryknęły, gdy ciekły tlen z Pierścieni Dopalaczy spotkał się z plazmą wodorową. 12 600 kiloniutonów siły pchania uderzyło w grawitację Marsa. — Dziesięć kilometrów! Prędkość opadania wciąż za wysoka! — Głos Eleny drżał pod wpływem przeciążeń.
— Synchronizator GROM-MAX, wyrównaj ciąg na trzecim silniku! — krzyknął Sully. — Mamy asymetrię na pylonie!
— Poprawka wdrożona! 0,1 milisekundy! — odparła Elena, walcząc z grawitacją, która wciskała ją w fotel. — Sensory Thrust-Visualizer pokazują czyste spalanie. Żadnej erozji rdzenia.
Na zewnątrz „Prometeusz” wyglądał jak ryczący słup ognia. Kurz marsjański, podrywany z odległości kilometra, zaczął tworzyć gigantyczną chmurę. Sully widział na LiDARze zarysy gruntu.
— Pięćset metrów. Przełączam na lądowanie pionowe. Kotwice gotowe?
— Gotowe. System Hydra-Loop odprowadza nadmiar ciepła z lądowisk.
Statek zawisł na moment nad rdzawą równiną. Silniki pulsowały, utrzymując kolosa w idealnym pionie. W ostatniej fazie „Prometeusz” opadał z prędkością spacerową. Cichy, metaliczny jęk oznaczał kontakt nóg lądownika z gruntem.
— Kontakt! — Elena odetchnęła głęboko. — Wbijam kotwice hydrauliczne. Jesteśmy stabilni.
Sully puścił drążek. Jego dłonie drżały z emocji. Wyłączył reaktory, zostawiając je w trybie bimodalnym. Śmiercionośny ryk ustał, zastąpiony przez ciche tykanie stygnącego metalu.
— Prometeusz do Bazy Ziemia — Sully aktywował antenę Deep-Space-Link. — Orzeł lądował dawno temu. My właśnie przywieźliśmy tu całe gniazdo.
Godzinę później Sully i Elena stali w Hangarze na Pokładzie 1. Powietrze pachniało ozonem i rozgrzanym tytanem. Przed nimi stał potężny, sześcio kołowy PREDATOR.
— Skan integralności łazika zakończony — zameldowała AI statku. — Akumulatory Solid-State na stu procentach.
Elena weszła do śluzy Suit-Port. Wślizgnęła się do swojego pancerza EXO-SKIN, który wisiał na grodzi łazika. Po chwili mechaniczne rygle zatrzasnęły się, a ona znalazła się wewnątrz hermetycznej kabiny Sanctum-6 bez wprowadzania pyłu do statku.
— Sully, biorę Predatora na krótki spacer. Muszę rozstawić geofony.
— Przyjąłem, Elena. Ja wezmę Boomer-a. Muszę sprawdzić, jak te Koła SMA radzą sobie z prawdziwym regolitem.
Sully podszedł do sufitu hangaru, gdzie podwieszony był lekki łazik BOOMER. System Spider-Grip łagodnie opuścił tytanową ramę na podłogę. Sully wskoczył na kubełkowe siedzenie, dopinając pasy do swojego plecaka PLSS.
— Boomer, system Fetch-Mode aktywny. Otwórz rampę desantową.
Wielka klapa rufowa „Prometeusza” opadła, tworząc stalowy most do innego świata. Do środka wdarło się ostre, czerwone światło zachodzącego Słońca.
Predator wytoczył się na zewnątrz z niskim mruczeniem silników w piastach. Elena czuła, jak aktywne zawieszenie Apex-Lift niweluje każdy głaz na drodze.
— Sully, ten teren to jedna wielka piaskownica — usłyszał w słuchawkach jej głos. — Uruchamiam wiertnicę Deep-Core. Muszę sprawdzić, co tu mamy pod spodem.
Sully w tym czasie dodał gazu. Boomer zerwał się z miejsca, wyrzucając za siebie fontanny czerwonego piachu. Błotniki Rego-Stop pracowały ciężko, a system Gyro-Steady trzymał lekki pojazd w pionie, gdy Sully brał zakręty przy 40 km/h.
— Boomer idzie jak wściekły! — krzyknął Sully, czując radość z jazdy. — Te opony z drutu stalowego mają niesamowitą przyczepność. Widzę cię na kamerze sferycznej.
Elena zatrzymała Predatora. Ramiona robotyczne Predator-Claws wysunęły się i zaczęły precyzyjnie rozstawiać czujniki.
— Sully, mam odczyt z wiertnicy. Lód wodny na głębokości półtora metra. Mamy paliwo i wodę na miejscu. Alchemy-Unit będzie miał co robić.
Słońce zniknęło za horyzontem, a niebo przybrało fioletowy odcień. Łaziki wróciły do hangaru. Sully i Elena siedzieli w kajucie, przed terminalem Black-Series .
— Dobra robota, Elena — Sully patrzył na hologram Marsa, który stworzyły ich drony WRAITH. — Jesteśmy tu bezpieczni. Pancerz radiacyjny trzyma, a systemy RHU w łazikach dbają o to, by nic nie zamarzło w nocy.
— Statek melduje tryb Silent-Run — odparła Elena, zdejmując górną część pancerza wspomaganego. — Jutro sprawdzimy drugą stronę krateru. Ale teraz... mój Sleep-Pod woła mnie głośniej niż Ziemia.
Sully uśmiechnął się, gasząc światła w kokpicie jednym gestem Neuro-Linku. Prometeusz stał stabilnie na obcej planecie – nie jako najeźdźca, ale jako szczytowe osiągnięcie ludzkiego umysłu.
— Dobranoc, Elena.
— Dobranoc, Sully. Do zobaczenia w nowym świecie.
Status Misji: Sukces. Wszystkie systemy zintegrowane i operacyjne.
Napisz komentarz
Zaloguj się, aby mieć możliwość komentowania