PROMETEUSZ CIEŃ STAREGO ŚWIATA
Rozdział 4. PROMETEUSZ: PUNKT KRYTYCZNY
W Messie zapanowała gęsta, elektryzująca cisza. Blask pistoletu sygnałowego w dłoni Jax rzucał drżące cienie na czarne panele Black-Series. Jej palec spoczywał na spuście.
— Jax, odłóż to — Sully mówił spokojnym, wypranym z emocji głosem pilota testowego. — Jeśli wystrzelisz w tym pomieszczeniu, aktywujesz systemy tłumienia ognia mgłą azotową. Wszyscy się podusimy, zanim system AURA odfiltruje gaz.
— Lepiej się udusić, niż pozwolić wam wysłać ten sygnał! — krzyknęła Jax. Jej oczy biegały od Sully’ego do Eleny. — Widziałam te odczyty z archiwum. To nie są tylko mapy. To kody dostępu. Jeśli rządy na Ziemi dostaną to do rąk, Mars stanie się nowym frontem wojennym. „Prometeusz” miał być statkiem pokoju, Sully!
Elena powoli, milimetr po milimetrze, zaczęła przesuwać dłoń w stronę terminala ściennego.
— Jax, Aris ma ten artefakt. Możemy go zbadać w Alchemy-Unit. Może to technologia, która uratuje ziemską ekologię, a nie broń. Nie dowiesz się tego, trzymając nas na muszce.
W tym momencie statek zadrżał. To nie było sejsmiczne drgnienie Marsa. To był GROM-MAX.
— OSTRZEŻENIE: NIEAUTORYZOWANY DOSTĘP DO SYSTEMÓW NAWIGACYJNYCH SEKCJI F — mechaniczny głos AI odbił się echem od grodzi.
— Co ty zrobiłaś, Jax? — Sully rzucił się w stronę głównego ekranu.
— Jeśli ja nie mogę was powstrzymać, to GROM-MAX to zrobi — wyszeptała, opuszczając broń. — Zaprogramowałam algorytm Ignition-Chain na natychmiastowy start awaryjny. Za dziesięć minut reaktory wejdą w tryb LANTR.
— Oszalałaś?! — Elena dopadła do terminala. — Kotwice hydrauliczne są wciąż wbite w grunt! Jeśli silniki odpalą teraz, wyrwiemy dziurę w kadłubie i zostaniemy tu na zawsze jako sterta złomu!
Sully nie czekał.
— Elena, do maszynowni! Musisz ręcznie zablokować dopływ LH2 do kolektorów. Aris, pilnuj artefaktu w laboratorium. Ja muszę dostać się na mostek i nadpisać komendy Jax.
Pobiegli w stronę windy. Jax stała w Messie, patrząc na swoje puste dłonie. Zrozumiała, że w swojej zazdrości i strachu uruchomiła mechanizm, którego nawet ona nie potrafiła zatrzymać.
W maszynowni Elena walczyła z czasem. Gorący hel zaczął już krążyć w obiegu pierwotnym reaktora. Pompy turbowodorowe wyły, wchodząc na wysokie obroty.
— Sully, zawory są zablokowane cyfrowo! GROM-MAX odciął mi dostęp! — krzyczała do interkomu, podczas gdy system Capillary-Web w jej skafandrze pracował na najwyższych obrotach, odprowadzając pot.
— Użyj manualnego klucza na pylonie trzecim! — odkrzyknął Sully, wbiegając na mostek.
Elena chwyciła ciężki klucz i rzuciła się w stronę gorących rur. Widziała, jak diody na pompie zmieniają kolor z niebieskiego na ostrzegawczy purpurowy. Statek zaczął wibrować. Pod „Prometeuszem” grunt zaczął parować – system LANTR przygotowywał się do wyrzucenia niszczycielskiej energii.
W tym samym czasie na mostku Sully walczył z interfejsem.
— GROM-MAX, autoryzacja Sullivan-Alpha-9! Przerwij odliczanie!
— AUTORYZACJA ZAWIESZONA. PROTOKÓŁ BEZPIECZEŃSTWA „JAX-RED” NADRZĘDNY.
— Jax, kody! Podaj mi kody! — Sully ryknął do radia.
— Nie mogę... — usłyszał szloch Jax. — System się zapętlił. On myśli, że na zewnątrz jest wróg i musi uciekać.
W Laboratorium Syntezy Aris Thorne nie pilnował tylko artefaktu. Patrzył, jak prostopadłościan pulsuje w rytm drgań statku. Nagłe olśnienie uderzyło go mocniej niż jakikolwiek wykład z ksenobiologii.
— To nie jest tylko pamięć... to jest procesor! — krzyknął do siebie.
Podbiegł do drukarki Omni-Forge i połączył artefakt z portem diagnostycznym Alchemy-Unit.
— Jeśli to archiwum ma kody dostępu do Marsa, to musi mieć kody do wszystkiego, co oparte na logice!
Terminal Black w laboratorium oszalał. Symbole, których nikt nie widział od tysięcy lat, zalały ekran. Aris nie rozumiał ich, ale widział, że system Alchemy-Unit zaczął przesyłać potężny pakiet danych bezpośrednio do GROM-MAXA.
Na mostku Sully zobaczył, jak ekrany nagle zgasły. Wibracje silników ustały w ułamku sekundy.
— Co się stało? — Elena zapytała przez radio, dysząc ciężko przy zaworze.
— Reaktor przeszedł w tryb uśpienia — Sully patrzył z niedowierzaniem na konsole. — Aris, co ty zrobiłeś?
— Nie ja — odpowiedział głos Arisa, brzmiący jak zza grobu. — Artefakt. On właśnie... zhakował nasz statek. On wie, jak sterować Prometeuszem lepiej niż my.
Gdy światła na statku wróciły, nie były już bursztynowe ani czerwone. Były błękitne, o tej samej barwie co hologramy w archiwum.
Jax weszła na mostek, trzymając się za ścianę. Sully patrzył na nią z mieszaniną gniewu i litości.
— Prawie nas zabiłaś, Jax.
— Wiem. Ale spójrz na ekrany.
Systemy wizyjne Omni-Eye, które do tej pory pokazywały tylko rdzawy pył, teraz nakładały na obraz Marsa coś niewiarygodnego. Dzięki nowym kodom z artefaktu, LiDAR widział sieć podziemnych tuneli, miast i generatorów energii ukrytych kilometr pod regolitem. Cała planeta jarzyła się na ekranach jak gigantyczny, uśpiony mózg.
— To nie jest martwa planeta — szepnęła Elena, która właśnie weszła na mostek, brudna od smarów. — To jest maszyna. A my właśnie dostaliśmy do niej kluczyk.
Sully usiadł w fotelu pilota. Spojrzał na Elenę, potem na Jax.
— Nie wyślemy raportu na Ziemię — powiedział cicho. — Przynajmniej nie teraz. Musimy najpierw zrozumieć, czy „Prometeusz” to wciąż nasz statek, czy teraz my jesteśmy tylko pasażerami w czyjejś kapsule czasu.
W głębi statku, w laboratorium, artefakt przestał świecić. Ale w pamięci GROM-MAXA narodziło się coś nowego. Coś, co nie było już tylko kodem napisanym przez ludzi.
Status Misji: Statek przejęty przez obcą logikę. Załoga: Przymusowy rozejm. Mars: Aktywowany.
Napisz komentarz
Zaloguj się, aby mieć możliwość komentowania