PROMETEUSZ CIEŃ STAREGO ŚWIATA
Rozdział 9. PROMETEUSZ: POWRÓT BOGÓW
Ziemia nie spodziewała się gości. Od zniknięcia „Prometeusza” minęły trzy dekady czasu ziemskiego, choć dla Sully’ego i Eleny był to zaledwie moment w bezczasie Syriusza. Flota Ziemi, zdziesiątkowana po nieudanym ataku na Marsa, wycofała się na orbitę Księżyca, tworząc pas fortyfikacji.
Nagle, w punkcie Lagrange’a , przestrzeń rozdarła się bez błysku i huku. Nie pojawił się statek z metalu. Pojawiła się struktura z czystego, czarnego światła, pulsująca błękitnym życiem – Nowy Prometeusz.
Sully nie potrzebował mostka. On był statkiem. Czuł każdą cząsteczkę wiatru słonecznego uderzającą w pancerz Fire-Ice, który teraz był żywą, regenerującą się skórą.
— Sully, oni nas namierzają — głos Eleny rozbrzmiewał w jego świadomości poprzez ewolucję systemu Ghost-Link. — Ich radary widzą nas jako anomalię grawitacyjną. Myślą, że to nowa supernowa.
Flota Ziemi, dowodzona przez admirała, który pamiętał Jax, wydała rozkaz ognia. Setki pocisków z głowicami antymaterii pomknęły w stronę błękitnego cienia.
Sully nie musiał aktywować reaktorów. Uruchomił ulepszony system MHD Vectoring, który teraz kontrolował nie tylko plazmę, ale samą tkankę rzeczywistości. Zamiast uniku, Prometeusz po prostu „zmienił fazę”. Pociski przeleciały przez statek, jakby ten był duchem, i uderzyły w powierzchnię Księżyca, wzbijając fontanny regolitu.
— Nie przybyliśmy walczyć! — Sully posłał impuls przez wszystkie pasma komunikacyjne, od UHF po laserowe. — Przybyliśmy was wyzwolić!
Ale Ziemia nie słuchała. Strach przed nieznanym był silniejszy niż logika. Na orbicie pojawił się „Goliath” – gigantyczny pancernik zbudowany na podstawie skradzionych planów GROM-CORE.
Wewnątrz Nowego Prometeusza, system Alchemy-Unit pracował w skali makro. To już nie było laboratorium – to był żołądek statku, który potrafił trawić energię gwiazd.
— Sully, „Goliath” przygotowuje salwę główną! — krzyknęła Elena. — Jeśli uderzą, przebiją się przez nasze pole, zanim zdążymy je zestroić!
— Aris, potrzebuję cię! — Sully przywołał świadomość ksenobiologa, który teraz istniał jako część biblioteki danych statku.
Aris, a raczej to, co z niego zostało, aktywował Omni-Forge. Zamiast broni, statek wystrzelił miliardy dronów WRAITH. Nie niosły ładunków wybuchowych. Każdy z nich zawierał dawkę „cyfrowego tlenu” – kodu, który miał nadpisać agresywne systemy Ziemi.
Drony przylgnęły do kadłuba Goliatha jak świetliste motyle. W jednej sekundzie potężny pancernik przestał być maszyną wojenną. Jego stal zaczęła kwitnąć, zmieniając się w bioniczny ogród, a armaty zrosły się w krystaliczne rzeźby.
Gdy flota Ziemi została unieruchomiona w „uścisku piękna”, Sully i Elena zeszli do jedynego miejsca na statku, które zachowało ludzką formę – zrekonstruowanej sekcji Black-Series.
Siedzieli naprzeciwko siebie, a ich pancerze EXO-SKIN powoli wycofywały się, odsłaniając ludzką skórę. Na terminalu Black wyświetlił się obraz Ziemi – zielonej, błękitnej i przerażonej.
— Widzisz to? — zapytała Elena, dotykając szafirowego szkła. — Oni patrzą w górę i widzą koniec swojego świata. A my przynieśliśmy im początek.
— Cena jest wysoka, Eleno — odpowiedział Sully. — Aby ich uratować przed nimi samymi, musimy odebrać im technologię, którą im daliśmy. Musimy zgasić ich reaktory jądrowe i zastąpić je światłem Syriusza. Będą nas nienawidzić za to, że staliśmy się ich pasterzami.
Nowy Prometeusz zaczął opadać w stronę ziemskiej atmosfery. Nie było ognia przy wejściu. Chłodzenie transpiracyjne wypuszczało błękitny gaz, który zamiast niszczyć warstwę ozonową, zaczął ją naprawiać w ułamku sekundy.
Sully aktywował protokół Deep-Sleep-Transit, ale tym razem skierował go na całą planetę. To nie był sen śmierci. To był „Wielki Reset”. Nad każdym miastem, od Poznania po Nowy Jork, pojawiły się błękitne wstęgi energii.
Ludzie wychodzili na ulice, patrząc na niebo. Ich terminale, telefony i ekrany zaświeciły jedną wiadomością:
„PAMIĘTAJCIE SMAK KAWY I ZAPACH LASU. WOJNA SIĘ SKOŃCZYŁA. CZAS DOROSNĄĆ.”
Sully i Elena chwycili się za ręce, czując, jak Nowy Prometeusz osiada miękko na tafli Oceanu Atlantyckiego, stając się nową wyspą – pierwszą stolicą zjednoczonej Galaktyki.
Status Projektu: Cykl zamknięty. Prometeusz powrócił do korzeni.
Ziemia: W trakcie transformacji.
Załoga: Strażnicy Nowego Świata.
Napisz komentarz
Zaloguj się, aby mieć możliwość komentowania