Poprzednie częściPROMETEUSZ CIEŃ STAREGO ŚWIATA

PROMETEUSZ CIEŃ STAREGO ŚWIATA

Rozdział 10. PROMETEUSZ: STULECIE BŁĘKITU

 

Minął wiek, odkąd Nowy Prometeusz osiadł na oceanie. Ziemia nie przypominała już dymiącej fabryki z początku XXI wieku. Miasta stały się częścią ekosystemu, a technologia Alchemy-Unit, teraz dostępna dla każdego, wyeliminowała głód i potrzebę wydobycia surowców.

Sully i Elena nie zestarzeli się ani o dzień. Ich ciała, całkowicie zintegrowane z nano-strukturą EXO-SKIN, stały się wieczne. Rezydowali w „Sercu Prometeusza” – krystalicznym pałacu, który wyrósł z ich dawnego statku.

— Sully, patrz na Europę — Elena przesunęła dłonią nad terminalem Black-Series. — Poziom zalesienia wrócił do stanu sprzed rewolucji przemysłowej. Ludzie już nie walczą o ropę. Walczą o... czas na twórczość.

Ale w tej idealnej ciszy Sully czuł niepokój. System Cortex-AI, który teraz monitorował całą planetę, wykrył anomalię w dawnym ośrodku badawczym na Antarktydzie. Ktoś próbował odtworzyć „stary prąd”.

Sully postanowił sprawdzić to osobiście. Nie potrzebował już rakiet. Uruchomił BOOMERA, który przez te 100 lat ewoluował w lewitujący pojazd zwiadowczy o strukturze płynnego tytanu.

Dotarł do podziemnego bunkra „Iron-Hand” – organizacji ludzi, którzy odmówili połączenia się z siecią Hybryd.

Gdy wszedł do środka, zobaczył coś makabrycznego. Ludzie próbowali naśladować ich technologię, ale robili to w prymitywny, brutalny sposób. Przykręcali mechaniczne części do swoich ciał śrubami, używając starej stali.

— Przestań! — krzyknął Sully, używając ramion robotycznych Predator-Claws, by zablokować drogę do prymitywnego reaktora jądrowego, który przeciekał radiacją.

— Chcemy być wolni od waszego „pokoju”, Sullivan! — wykrzyknął lider buntowników, człowiek o twarzy pociętej bliznami po nieudanych implantach. — Wolimy umrzeć jako ludzie, niż żyć jako wasze sny!

W bunkrze doszło do eksplozji. Stary reaktor, nie wytrzymując przeciążenia, rozdarł się, zalewając pomieszczenie promieniowaniem i odłamkami. Sully rzucił się, by osłonić buntowników. Jego system Bio-Staza zadziałał natychmiast, ale nie tylko dla niego.

Sully wypuścił z dłoni miliony mikro-nici, które wbiły się w ciała rannych ludzi. Przez system Neuro-Link zaczął przesyłać im swoją energię życiową i nanoboty naprawcze.

— Co ty robisz? — szeptali buntownicy, czując, jak ich rany zamykają się w błękitnym blasku, a metalowe śruby w ich ciałach rozpuszczają się, zastępowane przez czystą, zdrową tkankę.

— Pokazuję wam, że pokój to nie brak wolności — odparł Sully. — To brak bólu, którego tak kurczowo się trzymacie.

W tym samym momencie niebo nad Ziemią pękło. To nie była flota z Ziemi. To był sygnał zwrotny z Syriusza B.

Megastruktura, którą Sully i Elena zostawili za sobą, wysłała „Sygnał Żniw”.

Nowy Prometeusz na oceanie zaczął pulsować. Protokół Ignition-Chain aktywował się na całej planecie. Ziemia nie miała być tylko uratowana – miała zostać „przesunięta” do wyższego wymiaru, tak jak Mars 100 lat wcześniej.

— Sully, oni idą po nas! — Elena krzyczała przez sieć. — Sirius B uważa, że proces inkubacji na Ziemi dobiegł końca. Chcą wchłonąć całą ludzkość do wspólnej świadomości!

Sully zrozumiał błąd. „Inżynierowie” nie byli pasterzami. Byli kolekcjonerami. Ratowali cywilizacje tylko po to, by w odpowiednim momencie dołączyć je do swojego „archiwum”, zabijając ich indywidualność.

Sully wrócił na statek w ułamku sekundy, dematerializując się w bunkrze. Stanął obok Eleny na samym szczycie krystalicznej iglicy Prometeusza.

Przed nimi otwierała się błękitna gardziel tunelu czasoprzestrzennego, gotowa połknąć Ziemię.

— Nie pozwolę na to — powiedział Sully. — Ludzkość musi mieć prawo do błędów. Nawet do takich jak „Iron-Hand”.

Uruchomił ostateczny protokół, który Aris Thorne ukrył głęboko w kodzie Deep-Space-Link przed śmiercią. To był „Wyłącznik Bogów”.

Sully i Elena skierowali całą moc swoich bionicznych ciał z powrotem w serce statku. Zamiast łączyć się z Syriuszem, Prometeusz stał się „Korkiem”.

W gigantycznym wybuchu białej energii, Nowy Prometeusz uległ autodestrukcji, niszcząc połączenie z Syriuszem na zawsze i odcinając Ziemię od obcej sieci.

...

Sully otworzył oczy. Leżał na piasku, na prawdziwej, ziemskiej plaży. Obok niego leżała Elena. Nie mieli już błękitnych żył ani krystalicznej skóry. Byli znowu ludźmi.

Za nimi, na dnie oceanu, spoczywały resztki metalowego wraku – prawdziwego, starego „Prometeusza”.

Na horyzoncie widać było dymy z Antarktydy i światła miast, które powoli gasły, wracając do normalnego, ludzkiego rytmu.

— Wróciliśmy? — zapytała Elena, czując smak soli na ustach.

— Tak — odpowiedział Sully, patrząc na swoje drżące, ludzkie dłonie. — Do korzeni. Teraz musimy zbudować ten świat sami. Bez bogów. Tylko my.

Następne częściPROMETEUSZ CIEŃ STAREGO ŚWIATA

Średnia ocena: 0.0  Głosów: 0

Zaloguj się, aby ocenić

    Napisz komentarz

    Zaloguj się, aby mieć możliwość komentowania