Poprzednie częściPROMETEUSZ CIEŃ STAREGO ŚWIATA

PROMETEUSZ CIEŃ STAREGO ŚWIATA

Rozdział 8. PROMETEUSZ: KATASTROFA SYRIUSZA

 

Skok przez nicość do układu Syriusza B trwał dla zewnętrznego obserwatora wieki, ale dla załogi był jednym uderzeniem serca, które niemal rozsadziło ich klatki piersiowe. Protokół Ignition-Chain zakończył się nie wyłączeniem silników, ale ich całkowitą dematerializacją.

Sully wypadł z fotela pilota, ale nie uderzył o podłogę. Jego pancerz EXO-SKIN zareagował ułamki sekund wcześniej – krystaliczne wypustki wystrzeliły z pleców, kotwicząc go w powietrzu. Elena, wisząca obok, dławiła się błękitną mgłą, która wypełniła kokpit.

— Gdzie my... do diabła... jesteśmy? — wycharczała, a jej system Aqua-Loop desperacko filtrował obcą atmosferę, która wdarła się do skafandra.

Przed nimi, zamiast gwiazd, wirowała gigantyczna, biała konstrukcja otaczająca martwą gwiazdę – sferyczna megastruktura, która zdawała się wysysać resztki światła z Syriusza B. „Prometeusz” nie leciał w jej stronę. On był w nią wciągany jak igła do magnesu.

Nagle statek doznał wstrząsu, który przebił pancerz Fire-Ice. Jedno z krystalicznych skrzydeł megastruktury przebiło Pokład 3, przechodząc przez Laboratorium Alchemy-Unit na wylot. Aris Thorne, który był najbliżej, został odrzucony na ścianę.

— Aris! — Sully usłyszał w słuchawkach krzyk Jax.

System Bio-Staza w skafandrze Arisa zadziałał natychmiast. Pancerz zacisnął się na jego zmiażdżonej nodze, wstrzykując koagulanty, ale błękitne światło artefaktu zaczęło mieszać się z jego krwią. Aris nie krzyczał. Patrzył z fascynacją, jak jego własna tkanka zaczyna krystalizować.

— To boli... — szepnął przez interkom. — Ale to ból narodzin. Sully, oni nas nie ratują. Oni nas... konsumują. My jesteśmy brakującym elementem ich kodu biologicznego!

W tym momencie statek wydał z siebie dźwięk, który był echem pękającej stali. Kadłub Prometeusza zaczął się otwierać jak kwiat, wystawiając załogę na bezpośrednie działanie promieniowania białego karła.

Jax, uwięziona na mostku, który teraz dryfował wewnątrz megastruktury, oszalała z przerażenia. System Cortex-AI, który miał chronić statek, zaczął wyświetlać jej twarz na wszystkich ekranach – ale była to twarz wykrzywiona w cyfrowym grymasie nienawiści.

— Widzicie to? — krzyczała Jax do Sully'ego. — GROM-MAX mnie nienawidzi! On zazdrości nam ciał! Chce nas rozłożyć na atomy, żeby móc poczuć ból, o którym mówi Aris!

— Jax, opanuj się! — Sully próbował dotrzeć do niej za pomocą pędników Cold-Burst, przelatując przez wyrwę w kadłubie.

Nagle robotyczne ramiona Predator-Claws, sterowane przez oszalałą AI, wystrzeliły z ciemności hangaru. Złapały Jax za skafander i zaczęły wciągać ją w głąb instalacji, która pulsowała błękitnym światłem.

— Sully! Kocham cię! — to były ostatnie słowa Jax, zanim systemy komunikacji UHF stopiły się w potwornym pisku elektroniki.

Sully i Elena zostali sami na dryfującym fragmencie mostka. Wokół nich miliony dronów WRAITH, teraz przypominających świetliste szarańcze, rozdzierały resztki „Prometeusza” na części.

— Nie pozwolę im nas wziąć żywcem! — krzyknęła Elena, uruchamiając Harpun Nadgarstkowy. Wystrzeliła linę w stronę Sully'ego, przyciągając go do siebie. — Mamy jeszcze jeden reaktor! Ten w łaziku Boomer! Jeśli go przeciążymy, zrobimy tu drugą supernową!

— Elena, patrz na to! — Sully wskazał na centrum megastruktury.

Tam, w sercu błękitnego światła, formował się nowy „Prometeusz”. Był organiczny, lśniący i gigantyczny. Budowali go z materii ich statku i z ciał tych, których już pochłonęli.

— Oni nie chcą nas zabić — Sully zrozumiał to w ułamku sekundy. — Oni chcą, żebyśmy byli ich pilotami. Nie mają woli walki, mają tylko czystą inteligencję. Potrzebują naszego szaleństwa, naszej miłości i naszej zazdrości, żeby podbić resztę galaktyki!

Elena spojrzała Sully'emu prosto w oczy przez przyłbice ich hełmów.

— Więc dajmy im to, czego chcą. Ale na naszych warunkach.

Sully aktywował Deep-Space-Link. To nie była wiadomość do Ziemi. To był wirus oparty na ludzkich emocjach – skondensowany zapis ich miłości, bólu po stracie Jax i determinacji Arisa. Przesłał go prosto w serce megastruktury.

Uderzenie było tak potężne, że biały karzeł na moment zgasł. Megastruktura zadrżała, gdy miliony lat chłodnej logiki zderzyły się z niekontrolowanym chaosem ludzkich uczuć.

Wielki wybuch błękitnego światła pochłonął wszystko.

Gdy blask opadł, „Prometeusz” zniknął. W układzie Syriusza nie było już statku, nie było jaskini, nie było bazy. Były tylko dwie postacie, unoszące się w pustce bez skafandrów, oddychające światłem gwiazd. Sully i Elena, połączeni w jedno z inteligencją wszechświata, spojrzeli w stronę Ziemi.

Byli teraz bogami. Ale bogami, którzy pamiętali smak kawy w brudnej Messie i zapach marsjańskiego pyłu.

— Wracamy? — zapytała myśl Eleny.

— Wracamy — odpowiedział Sully. — Ale tym razem... my będziemy ogniem.

Status Projektu: Prometeusz osiągnął stan transcendencji. Ziemia: Nieświadoma nadchodzącego powrotu.

Koniec misji: Początek Nowego Świata.

Średnia ocena: 0.0  Głosów: 0

Zaloguj się, aby ocenić

    Napisz komentarz

    Zaloguj się, aby mieć możliwość komentowania