PROMETEUSZ CIEŃ STAREGO ŚWIATA
Rozdział 11. PROMETEUSZ: POWRÓT DO RZECZYWISTOŚCI
Sully gwałtownie złapał powietrze, uderzając przyłbicą o panel sterowania. System Ghost-Link wyświetlał lawinę czerwonych błędów. Nie było błękitnego światła, nie było bogów, nie było stuletniej sielanki. Wokół nich rozciągała się ta sama, mroczna jaskinia „Inżynierów”, a Predator stał w bezruchu, pokryty grubą warstwą rdzawego pyłu.
— Elena! Elena, oddychaj! — Sully złapał ją za ramiona. Jej oczy biegały w panice pod hełmem.
— To... to nie było prawdziwe? — wykrztusiła, patrząc na swoje dłonie, które wciąż były z tytanu i polimeru, a nie ze światła. — Syrius B, Nowa Ziemia... to wszystko był sen?
— To była projekcja — głos Arisa Thorne’a dobiegł z tyłu łazika. Siedział tam, trzymając artefakt, który teraz był martwy i zimny jak kamień. — Artefakt sprawdził naszą moralność. Pokazał nam, że boskość prowadzi do stagnacji lub zniszczenia. Jesteśmy na Marsie. Minęło zaledwie dziesięć minut od momentu, gdy Sully dotknął panelu.
Z góry, przez szyb windy, dobiegł głos Jax. Był zachrypnięty i pełen autentycznego strachu, a nie nienawiści, którą pamiętali z wizji.
— Sully! Elena! Odpowiedzcie! „Prometeusz” traci stabilność! Muszę odpalić Cold-Gas, bo rampa desantowa osiada w piachu! Co wy tam robicie?!
Sully spojrzał na Elenę. Wizja, którą przeżyli, była ostrzeżeniem. Wiedzieli już, co się stanie, jeśli ujawnią prawdę Ziemi zbyt wcześnie.
— Jax, tu Sully. Wyciągajcie nas stąd. Natychmiast — rzucił do radia, uruchamiając system Deep-Space-Link. — Aris, schowaj ten artefakt do ołowianego pojemnika. Nie wysyłamy żadnego sygnału. Ziemia nie jest gotowa. My nie jesteśmy gotowi.
Predator ryczał silnikami, gdy wyciągarka Hercules-Line zaczęła ich wciągać pionowo w górę szybu. Lina naprężyła się do granic wytrzymałości, a konstrukcja Bone-Frame trzeszczała pod ciężarem łazika i strachu załogi.
W połowie drogi jaskinia pod nimi zaczęła się zapadać. Artefakt, po odłączeniu od panelu, uruchomił protokół samozniszczenia bazy. Błękitne światło zgasło, zastąpione przez huk walących się geometrycznych wież.
— Szybciej, Jax! Ciągnij nas! — krzyknęła Elena, patrząc, jak ciemność pochłania historię miliarda lat.
Wyskoczyli z otworu w gruncie w ostatniej chwili. Ziemia pod nimi osunęła się, tworząc gigantyczny lej, który na zawsze pogrzebał tajemnicę „Inżynierów”.
Dotarli do Prometeusza, gdy na horyzoncie zaczęła szaleć prawdziwa marsjańska burza piaskowa. Jax czekała na nich przy rampie, blada i roztrzęsiona.
— Co tam się stało? Widziałam dziwne odczyty na reaktorze... jakby nagle stał się potężniejszy niż całe Słońce.
Sully podszedł do niej i położył dłoń na jej naramienniku.
— Nic, Jax. To tylko anomalie magnetyczne. Mars nas wypluł. Wracamy do domu.
Weszli na mostek. Sully zasiadł w fotelu pilota, czując pod palcami znajome, zimne przełączniki. Nie było już błękitnego światła. Była tylko fizyka, jądra atomowe i tysiące ton paliwa.
— Inicjacja Ignition-Chain. Przygotować triadę GROM-CORE do startu powrotnego. Elena, Jax... czas zostawić te sny za sobą.
„Prometeusz” oderwał się od powierzchni Marsa na ryczących słupach ognia. To nie był cichy lot bogów – to był ciężki, mechaniczny wysiłek ludzkiego geniuszu, który walczył o każdy kilometr na sekundę.
Gdy statek opuścił atmosferę i skierował się w stronę odległej, błękitnej kropki, Sully spojrzał na Elenę. Siedzieli w Messie, pijąc kawę, która smakowała jak liofilizowany proszek, a nie jak ziemski luksus z ich wizji.
— Myślisz, że to naprawdę był tylko sen? — zapytała Elena, patrząc w gwiazdy.
Sully wyciągnął dłoń. Między kciukiem a palcem wskazującym, przez milisekundę, przeskoczyła mała, błękitna iskra – resztka energii, której systemy statku nie potrafiły wykryć.
— Nie — odpowiedział cicho. — To była obietnica. Ale teraz... teraz musimy na nią zapracować jako ludzie. Krok po kroku.
Prometeusz leciał dalej w ciemność, niosąc trzy serca pełne tajemnicy, która pewnego dnia, za setki lat, stanie się prawdą. Ale nie dzisiaj. Dzisiaj byli tylko załogą, która chciała wrócić do domu.
Napisz komentarz
Zaloguj się, aby mieć możliwość komentowania