PROMETEUSZ CIEŃ STAREGO ŚWIATA
Rozdział 3. PROMETEUSZ: DZIEDZICTWO PYŁU
Sielanka Sully’ego i Eleny została przerwana przez powrót do pełnej obsady operacyjnej. W Messie nie byli już sami. Przy długim stole siedział dr Aris Thorne, główny ksenobiolog, oraz porucznik Sarah „Jax” Jaxon, pilotka wsparcia, która do tej pory zajmowała się wyłącznie mapowaniem z orbity.
— Sully, spójrz na to — Jax rzuciła na blat terminal Black-Series, wyświetlając trójwymiarową chmurę punktów z drona WRAITH. — Wysłałam klucz dronów w głąb Valles Marineris. Przeleciały przez szczelinę, której nie było na mapach satelitarnych.
Elena pochyliła się nad hologramem. Jej oczy rozszerzyły się.
— To nie jest naturalna jaskinia. Te kąty... to czysta geometria.
— Dokładnie — Aris Thorne uderzył dłonią w stół. — Te drony przesłały odczyt spektrometryczny. To nie bazalt. To polimer o strukturze zbliżonej do grafenu, ale o tysiące lat starszy niż cokolwiek, co zbudował człowiek.
Sully poczuł, jak krew pulsuje mu w skroniach.
— Przygotować Predatora. Jax, ty zostajesz na mostku. Elena i Aris, idziecie ze mną.
— A ja? — Jax prychnęła, krzyżując ramiona na piersi. — To ja znalazłam to miejsce, Sullivan. Ty i Vance bawicie się w desant od miesiąca, podczas gdy ja gapię się w sensory. Może czas na zmianę ról?
Sully zauważył błysk zazdrości w oczach Jax. Na tak małej przestrzeni ambicje paliły mocniej niż paliwo rakietowe.
— Jax, potrzebuję kogoś, kto utrzyma łącze UHF, gdy wejdziemy pod ziemię. Znasz systemy komunikacji najlepiej. To rozkaz.
Godzinę później PREDATOR toczył się krawędzią gigantycznego uskoku. System Apex-Lift pracował na granicy wytrzymałości, wyginając wahacze, by utrzymać kabinę w poziomie nad półmetrowymi uskokami.
Wewnątrz panowała gęsta atmosfera. Aris Thorne nerwowo stukał w szybę Sanctum-6, a Elena milczała, skupiona na monitorowaniu wiertnicy.
— Jesteś zazdrosna? — szepnął Sully przez prywatny kanał do Eleny.
— O co? O to, że Jax ma lepszy widok na orbicie, czy o to, że patrzyła na ciebie tak, jakby chciała przejąć nie tylko twoje łóżko, ale i statek? — odcięła się Elena.
— Myślałem, że jesteśmy profesjonalistami — mruknął Sully, czując, że Mars nie jest jedynym polem minowym, po którym stąpają.
— Uwaga! — krzyknął Aris. — Widzę wejście!
Reflektory Night-Breaker rozcięły mrok kanionu. Przed nimi wyłoniły się wrota – idealnie gładka, czarna struktura wtopiona w skałę. Predator zatrzymał się, a jego opony SMA zazgrzytały o metaliczny próg. To nie była jaskinia. To był hangar.
Wyszli na zewnątrz w pancerzach EXO-SKIN. Sully aktywował harpuny nadgarstkowe na wszelki wypadek. Powietrze... nie, tutaj nie było powietrza. Tylko absolutna, grobowa cisza.
— Uruchamiam ramiona Predator-Claws — powiedziała Elena, zostając w łaziku, by osłaniać wejście.
Sully i Aris weszli do środka. Ich lampy operacyjne LED omiatały ściany, które wydawały się pochłaniać światło. Na ścianach widniały żłobienia przypominające obwody drukowane, ale w skali makro.
— Sully, patrz na to — Aris wskazał na centralny postument. — To wygląda jak terminal.
Nagle ich skafandry zadrżały. System Ghost-Link zaczął odbierać potężny szum.
— Coś się budzi — syknęła Jax przez radio z pokładu Prometeusza. — Chłopaki, wasze odczyty energii skaczą poza skalę! Sully, uciekajcie stamtąd!
Sully nie słuchał. Na środku sali wykwitł błękitny hologram – mapa Układu Słonecznego, ale z trzecim księżycem wokół Ziemi i planetą między Marsem a Jowiszem, której już nie było.
— To nie jest tylko baza — szepnął Aris, dotykając palcami skafandra zimnej powierzchni. — To jest archiwum. Oni tu byli, zanim my zaczęliśmy schodzić z drzew.
— Sully, mamy problem! — Głos Jax stał się piskliwy. — Wykryłam aktywność sejsmiczną. Prometeusz traci stabilność nóg lądownika! Muszę uruchomić silniki pomocnicze, albo statek się przewróci!
— Nie waż się! — krzyknęła Elena z Predatora. — Jeśli odpalisz silniki, piach zasypie wejście do archiwum i ich tu pogrzebiesz!
— Jeśli nie odpalę, wszyscy zginiemy, gdy statek walnie o glebę! — odgryzła się Jax. — Sully, wybieraj!
Sully stał między cudem cywilizacji a przetrwaniem swojej załogi. Czuł, jak system Safe-Trek w jego skafandrze ostrzega o podwyższonym tętnie.
— Elena, użyj wyciągarki Hercules-Line! Zakotwicz Predatora o wrota i spróbuj stabilizować masę! Jax, masz zgodę na minimalny ciąg Cold-Gas. Tylko nie LANTR!
Zaczęła się walka z czasem. Predator ryczał silnikami, lina naprężyła się tak mocno, że tytanowe rurki ramy zaczęły trzeszczeć. Wewnątrz archiwum sufit zaczął pękać, sypiąc na Arisa i Sully’ego czarnym pyłem.
— Muszę zabrać ten moduł pamięci! — Aris desperacko próbował wyrwać świecący element z postumentu.
— Zostaw to, Aris! Życie jest ważniejsze! — Sully złapał go za ramię i zaczął ciągnąć w stronę wyjścia.
Wypadli z wrót w ostatniej chwili, gdy potężna płyta zamykała się z hukiem, miażdżąc końcówkę liny wyciągarki. Predator szarpnął i odjechał od zamykającego się wejścia.
Gdy wrócili do Prometeusza, w hangarze przywitała ich Jax. Stała z założonymi rękami, a jej twarz była biała z wściekłości i strachu.
— Mogliście nas zabić — powiedziała cicho, patrząc na Sully’ego, a potem na Elenę. — Dla jakiegoś kawałka starego plastiku?
— To nie plastik, poruczniku — odparł Aris, wyciągając z kieszeni skafandra mały, pulsujący czarnym światłem prostopadłościan. — To jest powód, dla którego tu przylecieliśmy.
Wieczorem w Messie panowała grobowa atmosfera. Sully siedział z boku, patrząc, jak Elena i Jax wymieniają nienawistne spojrzenia. Odkrycie ich nie połączyło – podzieliło załogę na tych, którzy chcieli badać, i tych, którzy chcieli uciekać.
— Sully? — Elena podeszła do niego, gdy reszta odeszła. — Widziałeś to na mapie? Ten trzeci księżyc Ziemi?
— Widziałem.
— Jeśli to prawda... to znaczy, że nasza historia jest kłamstwem.
Wziął ją za rękę, ale tym razem poczuł chłód.
— Elena, jutro uruchamiamy Deep-Space-Link. Musimy wysłać raport na Ziemię.
— Nie — powiedziała Jax, pojawiając się w drzwiach z pistoletem sygnałowym w dłoni, który w warunkach statku był morderczą bronią. — Jeśli to wyślecie, Ziemia oszaleje. Albo wyśle tu armię. Nie pozwolę wam zniszczyć tego spokoju.
„Prometeusz” stał na pustyni, skrywając w swoim wnętrzu skarb starszy niż czas i konflikt, który mógł spalić ich szybciej niż marsjańskie słońce.
Status Misji: Wykryto obce artefakty. Struktura psychologiczna załogi: Rozpadająca się.
Napisz komentarz
Zaloguj się, aby mieć możliwość komentowania