Uwaga, utwór może zawierać treści przeznaczone tylko dla osób pełnoletnich!

Zabójcze Zauroczenie — Rozdział 07

W sumie każdy na jego miejscu byłby zszokowany, gdyby zobaczył coś takiego u kogoś innego. Tak jak teraz zszokowany był Asagi, na widok dziwnej reakcji Tsunehito, a który wyglądał tak, jakby się go z niewiadomego powodu wystraszył. Czego, jak wiadomo, nie za bardzo wiedział, czemu tak zareagował.

 

── Czy ty chcesz, abym na zawał ci w twoim domu zszedł?! Nie wyłaniaj mi się zza pleców, jeśli chcesz, aby żył, dobrze? ── spytał po chwili Tsunehito, podczas tego, jak dochodził do siebie, po tym, czego przed chwilą doświadczył.

 

Bordowo włosy był w stu procentach, pewny, że ubyło mu kilka lat, tak mocno się wystraszył. Gdyby Asagi nie wyłonił mu się w ten sposób, tuż za pleców, to, by się tak mocno nie wystraszył. Jednak, co się stało, już się nie odstanie i pozostało mu tylko iść do przodu. Na całe szczęście, nic poważniejszego, że strachu nie zrobił, bo wówczas nie byłoby mu do śmiechu.

 

Asagi tylko ciężko westchnął, na dźwięk wypowiedzianych przez niego słów. Gdyby się spodziewał, że tak się on wystraszy, to zapewne nie wysunąłby mu się tuż zza pleców. A kto, by się spodziewał, że będzie tak mocno pochłonięty swoimi myślami, że nie usłyszy tego, co do niego mówił?

 

── To już nie moja wina, żeś się tak mocno wystraszył! Mówiłem do ciebie, ale nie reagowałeś, więc zajrzałem, aby zobaczyć, co jest grane. Chciałem dać ci znać, że znalazłem ciuchy dla ciebie do zmiany ── odparł po chwili Asagi, wyjaśniając to, dlaczego tak, a nie inaczej postawił i że miał dla niego czyste ciuchy na zmianę.

 

Wówczas Tsunehito, odwrócił się w jego kierunku na krześle, bo niewygodnie było mu w ten sposób z nim rozmawiać. Dopiero wtedy zdał sobie sprawę z tego, jak niebezpieczny był ten ruch. A to dlatego, że „stanął" twarzą w twarz z samym Asagi'm i mało brakowało, aby go pocałował.

 

Czego, jak wiadomo, nie planował, ale nic na to już poradzić nie mógł. Serce znowu mocniej mu zabiło i na jego twarzy pojawił się lekki rumieniec. Rumieniec, o którym bordowo włosy na tę chwilę nie zdawał sobie zupełnie sprawy. Co było dla niego na rękę, bo gdyby szybciej wiedział, inaczej pewnie, by zareagował.

 

── Wybacz, za mocno się nad pewną sprawą zamyśliłem, że zupełnie zapomniałem o Bożym Świecie ── wyjaśnił po chwili Tsunehito, czemu się tak mocno zamyślił, bo taka aktualnie była prawda i nie musiał niczego zmyślać.

 

Asagi tylko ciężko westchnął, bo tak naprawdę, spodziewał się takowej odpowiedzi ze strony Tsunehito. Tak czy inaczej, odwrotu już nie było i pozostało mu jedynie zmienić temat. Tym bardziej że bez problemu mógł zauważyć, że bordowo włosy nagle zaczął robić się po same koniuszki uszu czerwony.

 

Gdyby serce jak śmiertelnikowi, by biło, to teraz na pewno, by przyspieszyło. Co nie znaczy, że nie zaczął się o niego martwić. Tsunehito w tym czasie miał ochotę wziąć nogi zapas i opuścić mieszkanie Asagi'ego. Nie był w stanie spoglądać mu w oczy, za blisko niego on się znajdował.

 

Nawet nie musiał dotykać swojej twarzy, aby wiedzieć, że spłonął płomiennym rumieniem. Z drugiej strony, każdy na jego miejscu, by tak zareagował, gdyby mało brakowało, aby pocałował obiekt swoich odkrytych uczuć. Chociaż nie był pewny, czy powinien to jednak zrobić.

 

── I na co mi to było?! Że też tak nagle się odwróciłem... ── pomyślał po chwili Tsunehito, lamentując nad tym, co przed chwilą się stało.

 

A im bardziej o, tym myślał, tym bardziej robił się na twarzy czerwony, o czym nie zdawał sobie Tsunehito sprawy. Chociaż po wyrazie twarzy Asagi'ego mógł wywnioskować, że tak właśnie było. Jednak czarnowłosy nie zdawał sobie sprawy z tego, co właśnie bordowo włosy w środku przechodził. Stąd jeszcze bardziej zbliżył się do niego, aby móc upewnić się, czy nic mu nie było, zarazem kładąc swoją dłoń, na czole chłopaka.

 

── Coś ty taki czerwony? Nie mów mi, że jesteś chory... ── zwrócił się po chwili do niego Asagi, podczas tego, jak sprawdzał, czy Tsunehito nie miał przypadkiem gorączki.

 

Po ciele bordowo włosego przeszedł zimny dreszcz, jak i coś w rodzaju iskry. A było to tak nagle, że aż rzucił się z wrażenia do tyłu, aż krzesło ostro zaskrzypiało i mało brakowało, aby się wywrócił. W ostatniej chwili Asagi złapał go, nim się wywrócił, a dźwięk przewracającego się krzesła rozległ się po całym domu. O czym, jak wiadomo Tsunehito nie zdawał sobie sprawy, bo był skupiony na tym, czego teraz doświadczał.

 

── C-co t-ty r-robisz?! ── wydukał po chwili Tsunehito, będąc co niemiara, skołowany i nie bardzo rozumiejąc, co się tak naprawdę stało.

 

── A jak myślisz? ── spytał ironicznie Asagi, spoglądając się na niego z rozbawieniem.

 

── No nie wiem! A tym bardziej, czy możesz mnie puścić? ── odparł po chwili Tsunehito, chcąc, aby go puścił.

 

── W tym momencie cię nie puszczę, bo upadniesz na podłogę, a tego byś nie chciał, prawda? ── zauważył po chwili Asagi, coś, czując, że bordowo włosy nie zdawał sobie sprawy z tego, w jakiej aktualnie pozycji się znajdował.

 

Tsunehito jednak za wszelką cenę chciał uwolnić się z objęć Asagi'ego, bo to nie było dobre dla jego biednego serca. Jeszcze mu brakowało, aby zszedł na serce w jego objęciach! Sam jego oddech, przyprawiał go szybsze jego bicie i jeszcze chwila i mu zemdleje.

 

Nic więc dziwnego, że chwilę mu zajęło, nim zdał sobie sprawę z tego, że gdyby go nie złapał, to mógłby zrobić sobie krzywdę. Stąd miał obecnie mieszane uczucia i nie wiedział, jak ma się teraz zachować. W końcu, jednak postanowił odpowiedzieć na jego słowa.

 

── O matko! Rzeczywiście! ── skwitował po chwili Tsunehito, przyznając mu pod tym względem rację.

 

Niedługo po tym, Asagi pomógł mu się ustawić do pionu, bo jak by nie patrzeć, nie tańczyli żadnego tanga, czy coś w tym deseniu. Całe szczęście, że pozostali z zespołu tego nie widzieli, bo wtedy nie byłoby Tsunehito do śmiechu.

 

── Dziękuję za ratunek! Gdyby nie twoja reakcja, pewnie bym sobie krzywdę zrobił ── odrzekł po chwili Tsunehito, tuż po tym, jak Asagi w końcu go puścił i mógł odetchnąć z ulgą.

 

Asagi na całe szczęście, nie zauważył tego, jak Tsunehito walczył sam ze sobą, aby czegoś nie zrobić. Co jak wiadomo, było mu na rękę, bo wówczas zupełnie inaczej, by pewnie zareagował. Tak czy inaczej, bordowo włosy mógł dopiero odetchnąć z ulgą, kiedy Asagi go puścił. Serce tak mocno mu w piersi waliło, że mało nie osunął się na podłogę.

 

Na całe szczęście w ostatniej chwili udało mu się dojść do siebie, bo gdyby było inaczej, to nie byłoby mu do śmiechu. Asagi tylko westchnął na dźwięk wypowiedzianych przez niego słów. Chociaż tak naprawdę nie był w stu procentach, pewny, czy nic mu nie było. Jednak czarnowłosy nie miał zamiaru kontynuować tejże rozmowy, bo tylko, by bordowo włosego tym zniechęcił.

 

── Jesteś w stu procentach, pewny, że wszystko jest w porządku? ── spytał po chwili Asagi, chcąc upewnić się, czy jednak niczego Tsunehito sobie nie zrobił, stąd nieco się do niego przybliżając.

 

Tsunehito zajęło kilka chwil, nim dotarło do niego, że coś Asagi do niego powiedział. A to dlatego, że za bardzo znowu się skupił na fantazjowaniu. Nic więc dziwnego, że zareagował lekko z opóźnieniem. Co musiało mocno wywrzeć wrażenie na czarnowłosym, którego bordowo włosy, jak wiadomo, nie planował.

 

── C-co?! ── wydukał po chwili Tsunehito, będąc wyrwany ze swoich fantazji, zauważając, jak Asagi się do niego zbliża.

 

── Pytałem się, czy wszystko jest w porządku? ── ponowił swoje słowa Asagi, coraz bardziej martwiąc się o Tsunehito.

 

── T-tak, wszystko jest w p-porządku! ── pisnął po chwili Tsunehito, robiąc zarazem krok do tyłu.

 

Jednego był bordowo włosy pewny, że jeśli Asagi się do niego na nowo zbliży na niebezpieczną odległość, to nie będzie mógł się opanować. A tego, jak wiadomo, nie chciał, ale to nie od niego pod tym względem zależało. Chociaż z drugiej strony, Tsunehito był pewny, że kolejnej okazji jak ta, może już więcej nie mieć. Nic więc dziwnego, że targały, nim sprzeczne uczucia.

 

Tym bardziej że chyba był jedynym, który znał o Asagi'm prawdę. Reszta sądziła, że genialnie udawał bycie wampirem, kiedy na serio był wampirem. Oczywiście, gdyby zaczął rozpowiadać to, że jest on wampirem, to i tak było mało prawdopodobne, że ktokolwiek mu pod tym względem uwierzył. Teraz tylko pozostało mu jedynie jakoś wybrnąć z tej sytuacji, w jakiej obecnie się znajdował.

 

── Na pewno? Bo jakiś taki czerwony jesteś... ── rzekł po chwili Asagi, nie bardzo będąc przekonanym do tego, że z Tsunehito było wszystko w porządku.

 

W tym momencie Tsunehito mało nie przewalił krzesła, na który obecnie wpadł, podczas tego, jak się cofał. A to dlatego, że dopiero po słowach wypowiedzianych przez Asagi'ego, zdał sobie sprawę z tego jak bardzo obecnie był czerwony na twarzy, i to po same koniuszki uszu!

Średnia ocena: 0.0  Głosów: 0

Zaloguj się, aby ocenić

    Napisz komentarz

    Zaloguj się, aby mieć możliwość komentowania