Uwaga, utwór może zawierać treści przeznaczone tylko dla osób pełnoletnich!
Zabójcze Zauroczenie — Rozdział 09
Nie wspominając o tym, że był pełny podziwu, że brunet jeszcze się na niego nie rzucił. Widać było, jak na dłoni, że miał dużo samodyscypliny i potrafił trzymać swoje krwiożercze żądze na wodzy. Co nie znaczyło, że Tsunehito mógł odetchnąć z ulgą, że nic mu nie groziło.
W każdej chwili mogło się to zmienić, i to wcale nie napawało go pod tym względem optymizmem. A cisza, jaka panowała w tym pomieszczeniu, zaczynała coraz bardziej grać mu na nerwach. Chociaż, kiedy zdał sobie sprawę z tego, o czym aktualnie pomyślał, to zrobiło mu się nieco słabo.
W ostatniej chwili udało mu się zachować spokój, aby znowu nie alarmować Asagi'ego. Tak czy inaczej, teraz pozostało mu jedynie iść do przodu i nie rozgrzebywać już przeszłości. Co nie było takie proste, jak mu się na samym początku wydawało. Dlatego trochę czasu mu zajęło, nim udało mu się powstrzymać od dalszego rozgrzebywania przeszłości.
── W takim razie, na co jeszcze czekamy, chodźmy! ── oznajmił po chwili Tsunehito, aby za chwilę skierować się w stronę drzwi, aby móc opuścić kuchnię.
Doskonale zdawał sobie sprawę z tego, że odwrotu już pod tym względem nie było. Szybkim ruchem otworzył drzwi i popędził w stronę salonu, nie oglądając się za siebie. A to dlatego, że nie miał na tę chwilę ochoty patrzeć na Asagi'ego, bo serce znowu mało mu nie wyskoczyło z piersi.
Doskonale zdawał sobie sprawę z tego Tsunehito, że dopóki znajdował się w jego domu. Nie było mowy, aby nie wyjawił tego, co do niego tak naprawdę czuł. Z drugiej strony, jeśli okaże się, że on czuje to samo, co on, nie będzie pod tym względem już odwrotu. Poniekąd bordowo włosy nieco bał się w związku z prawdziwym wampirem, bo to zupełnie co innego, od zwykłego śmiertelnika.
Nie wspominając o tym, że nie miał bladego pojęcia, czy inne wampiry taki związek zaakceptują. Jeszcze jakiś czas temu nie miałby takowych problemów, czy będzie bezpieczny i czy żaden zazdrosny wampir nie postanowi go zlikwidować, aby móc być z Asagi'm.
Ktoś niewtajemniczony mógłby pomyśleć, że zaczął tracić zmysły, że takie głupoty wygadywał. A co za tym idzie, powiedziałby mu, aby udał się do psychiatry,, by przepisał mu jakieś lekarstwa. Oczywiście, on wiedział lepiej, że nie potrzebny mu psychiatra, bo to, co by mu mówił.
Byłoby najprawdziwszą prawdą, lecz on, nie mając bladego pojęcia, że to prawdą, zapewne, by myślał, że on oszalał. Nawet nie zauważył, kiedy na nowo pojawił się w salonie bruneta. Tak bardzo był pochłonięty swoimi myślami na, co wcale mu się pod tym względem nie dziwić.
Każdy na jego miejscu zapewne miałby mieszane uczucia do tego, co właśnie odkrył. Miał kompletny mętlik w głowie i już niczego zupełnie nie był pewny, co nie napawało go optymizmem. Jednak musiał jakąś decyzję podjąć, czy tego chciała, czy też, czy nie.
Prawdę mówiąc, dopiero teraz zdał sobie sprawę z tego, że całe mieszkanie Asagi'ego wyglądało niczym, jak antyk. Aż zwolnił z tego powodu krok, aby niczego nie przewalić i zniszczyć. Jeszcze mu tego brakowało, aby coś stłukł, bo wówczas byłoby już po nim. Nie byłoby mowy, aby udało mu się zapłacić za zniszczenia swoim niedbalstwem spowodowane.
Tak bardzo był skupiony na tym, aby niczego nie zepsuć, że nawet nie zauważył tego, jak Asagi podążał tuż zanim. Mając lekki uśmiech na ustach, patrząc, jak ostrożnie Tsunehito porusza się po reszcie salonu. Jednak nie miał serca się teraz odzywać, bo jeszcze, by sobie coś ze strachu zrobił.
Tym bardziej że pewnie sam teraz myślał o tym, aby niczego nie zniszczyć, bo, by pewnie nie byłby w stanie mu tego odkupić. Według Asagi'ego to nawet poniekąd było słodkie, ale nie mógł tego wypowiedzieć na głos. Doskonale zdawał sobie sprawę z tego, jak bardzo Tsunehito nie lubił być określanym mianem „słodkim".
── Ciekawy jestem, kiedy w końcu zorientuje się, że jestem tuż zanim? ── pomyślał po chwili Asagi, zatrzymując się na odpowiednią odległość, aby na niego przypadkiem nie wpadł i znowu dostał jakiejś histerii z tego powodu.
A tego, by, jak najbardziej nie chciał, bo już zdążył przekonać się o tym, ci bordowo włosy potrafił w takim przypadku wykonać. Nie miał zamiaru potem ponownie go ścigać, a tym bardziej w stosunku do niego używać wampirzej magii. Tylko po to, aby z powrotem ściągnąć go do jego domu,, by mu wytłumaczyć, że nic mu nie grozi.
Tak czy inaczej, Asagi oparł się o ramę futryny, krzyżując ręce na piersi i czekał, aż Tsunehito powróci do rzeczywistości I go w końcu zauważy. Na co szybko się nie zapowiadało, ale nie miał zamiaru popędzać biednego Tsunehito, który dalej tkwił w swoich myślach.
A taka aktualnie była prawda, bo dalej dywagował na tym, czy wyjawić to, co do niego czuje, czy też, czy nie. W końcu, jednak podjął decyzję, że jednak wyjawi to, co do niego czuje, bo inaczej to nie da mu spokoju. Nie wspominając o tym, że nie będzie w stanie normalnie zachowywać się podczas koncertów i innych wydarzeń. A nie miał zamiaru odchodzić na tę chwilę z zespołu, z takiego błahego, jak ten powodu.
── Dasz radę, uwierz w swoje możliwości! ── pomyślał po chwili Tsunehito, tuż po tym, jak zdał sobie sprawę z tego, że tak naprawdę nie był sam w tym pomieszczeniu.
A to dlatego, że nie miał odwagi odwrócić się i spojrzeć w oczy bruneta, który pewnie dalej czekał, aż on zorientuje się, że zanim stoi. Jednak Tsunehito doskonale zdawał sobie sprawę z tego, że wcześniej, czy później i tak będzie zmuszony tego dokonać. Aż z nerwów poprawił swoje niesforne bordowe loki, które zaczynały grać mu na nerwach.
Serce zachowywało się tak, jakby zaraz miało wyskoczyć mu z piersi, tak mocno mu waliło. Krew szybciej przez to w żyłach zaczynała mu płynąć, co nie było dobrym posunięciem, jeśli miał styczność z prawdziwym wampirem. Ledwo o tym pomyślał, usłyszał za sobą dość głośne przełknięcie, które wydobyło się z gardła Asagi'ego.
Aż się poniekąd z tego powodu wzdrygnął, co było od niego niezależne. Asagi dalej czekał na to, aby bordowo włosy się do niego odwrócił, a co dopiero odezwał. Powoli zaczynał odchodzić od tego, od zmysłów, ale musiał nie dopuścić do tego, aby się na niego rzucić. Nic więc dziwnego, że nie było mu łatwo się powstrzymywać, bo z każdą chwilą coraz bardziej owe myśli pojawiały się w jego umyśle.
── Nie możesz tego zrobić, nie teraz! ── mówił sobie w myślach Asagi, próbując za wszelką cenę powstrzymać się od rzucenia się na Tsunehito.
Na całe szczęście w nieszczęściu Tsunehito zbytnio nie zdawał sobie sprawy z tego, jakie katusze teraz Asagi przechodził. Zapewne, gdyby wiedział, to pewnie już wcześniej postanowiłby się do niego odezwać. A niestety nie miał bladego o tym pojęcia, co było dla niego na rękę. W końcu jednak, po dłuższym zbieraniu się w sobie i poniekąd rozglądaniu się po pomieszczeniu, postanowił się odezwać.
Wiedział doskonale, że nie było sensu już dłużej tej upiornej ciszy przedłużać, bo to tykanie zegara ściennego, zaczęło już go nieco denerwować. Przecież tak naprawdę nic nie tracił, to czemu Tsunehito się tak pod tym wzbraniał? To było dla niego dobrym pytaniem, bo sam nie miał zielonego pojęcia, czemu się tak zachowywał.
── Ach, wybacz, za bardzo się zamyśliłem, że zapomniałem, gdzie się znajdowałem i że ktoś czekał na moją odpowiedź! ── oznajmił po bardzo długiej przerwie Tsunehito, zarazem powoli, odwracając się w stronę, gdzie aktualnie stał Asagi.
Chociaż, kiedy bordowo włosy wypowiadał owe słowa, nieco mu drżał głos, o czym nie zdawał sobie sprawy, zarazem nieco poprawiając pogniecione ubranie, które się na nim znajdowało. Na całe szczęście, jednak nie zaczął się jąkać, bo wówczas jeszcze dłużej zajęłoby, by mu wypowiedzenie tego, co chciał obecnie powiedzieć.
A teraz pozostało mu jedynie czekać na odpowiedź ze strony swojego rozmówcy. W tym czasie, kiedy Asagi już miał ochotę podejść bliżej do bordowo włosego, aby dać mu znać, żeby wrócił do rzeczywistości, to właśnie on się w jego kierunku odwrócił. Nie wspominając o tym, że chwilę mu zajęło, nim zdał sobie sprawę z tego, że coś do niego Tsunehito powiedział.
A to dlatego, że tak bardzo skupił się na jego sylwetce (o czym nie zdawał sobie sprawy), że nie zwrócił uwagę na to, czy coś do niego mówił. Na szczęście nie był zwykłym śmiertelnikiem, więc zaraz ogarnął to, że coś do niego powiedział. Zarazem oddychając z ulgą, że w końcu będą mogli ruszyć dalej z tym, o czym chcieli porozmawiać.
Zaraz też zmienił nieco swoją pozycję, aby było mu wygodniej odpowiadać. Zupełnie, zapominając o tym, że mógł wraz z nim usiąść na kanapie, a nie stać na środku salonu jak jakieś kołki. O tym, jednak dopiero za jakiś czas sobie przypomną, bo teraz to nie to było dla nich najważniejsze. Asagi na dźwięk, wypowiedzianych przez Tsunehito słów, jedynie cicho westchnął, aby po chwili się odezwać.
── Właśnie zauważyłem, żeś się mocno zamyśliłeś! Przez co mało brakowało, abym się na ciebie z tego powodu rzucił! ── skwitował po chwili Asagi, odpowiadając na słowa wypowiedziane przez Tsunehito.
A to dlatego, że taka właśnie była prawda i nie musiał niczego pod tym względem zmyślać. Chociaż tak naprawdę w początkowej fazie, nie miał zamiaru mówić mu o tym, że chciał się na niego rzucić. Jednak już nic na to poradzić nie mógł i pozostało mu jedynie czekać na odpowiedź ze strony Tsunehito.
Napisz komentarz
Zaloguj się, aby mieć możliwość komentowania