Uwaga, utwór może zawierać treści przeznaczone tylko dla osób pełnoletnich!
Zabójcze Zauroczenie — Rozdział 11
A to dlatego, że to jeszcze nie był odpowiedni moment, aby więcej ich zadawać, bo na wszystkie zapewne, by nie usłyszał odpowiedzi. Nie chciał z tego powodu robić jakiejś awantury, bo to nie było odpowiednie miejsce ani czas na takie rzeczy. Może gdyby jego rozmówca był człowiekiem, byłoby zupełnie inaczej, ale jego obiekt prawdziwych westchnień, był prawdziwym wampirem.
A co za tym idzie, mógł go ukatrupić w przypływie złości, a tego, jak najbardziej, by nie chciał. Dlatego musiał trzymać się na baczności, co nie było takie proste, jak mu się wydawało. Teraz dopiero docierało do niego, czemu od samego początku wydawało mu się, że coś było nie tak, z Asagi'm.
Dopiero po tak długim czasie odkrył prawdę, że nie był on człowiekiem udającym wampira, a prawdziwym wampirem! Wszystkie części układanki wskakiwały na swoje prawowite miejsce i w końcu prawda wyszła na jaw. Nawet po odkryciu prawdy o nim, nic to tak naprawdę nie zmieniło i nie odczuwał strachu, będąc blisko niego.
Fakt, wczoraj nieco się go bał, ale było to spowodowane tym, czego doświadczył i nie myślał on wówczas logicznie. Dla niego wówczas najważniejsze było to, aby przeżyć, tylko to przychodziło mu do głowy. Asagi na dźwięk, wypowiedzianych przez Tsunehito słów, tylko lekko się uśmiechnął.
A to dlatego, że przewidywał to, że oto się on go zapyta, co było poniekąd zrozumiałe. Chociaż tak naprawdę, zbytnio nie chciał odpowiadać na to pytanie, aby trzymać w niewiedzy bordowo włosego. Jednak teraz odwrotu już nie było i musiał jednak odpowiedzieć na jego pytanie.
── Od czego, by tu zacząć... Niech pomyślę... ── odparł po chwili Asagi, zarazem udając, że się zastanawia, od czego mógłby zacząć.
A to dlatego, że musiał dobrać słowa tak, aby nie wystraszyć nimi Tsunehito, co nie było takie proste jak mu się na samym początku wydawało. Jednak nie znaczyło to, że musiał pod tym względem się poddać, tego był w stu procentach, pewny. Zarazem skupiając na chwilę swój wzrok w kierunku sufitu jak to wcześniej zrobił sam Tsunehito, ale, nim ponownie się odezwał i na niego spojrzał, został on uprzedzony przez niego.
── Aż tak źle? ── spytał z przerażeniem słyszalnym w tonie głosu Tsunehito, zarazem zaczynając mieć jakiejś przerażające wizję z tego powodu.
Asagi tylko westchnął na dźwięk słów wypowiedzianych przez Tsunehito, których tak naprawdę się nie spodziewał.
── Nie, spokojnie, nie jest tak źle jak zacząłeś myśleć! ── odrzekł szybko Asagi, zarazem na nowo skupiając swój wzrok na, nim.
Tsunehito za bardzo nie był przekonanym, czy na serio, nie było tak źle, więc wolał chuchać na zimne.
── Na pewno? ── dodał po chwili Tsunehito, upewniając się, czy jednak Asagi mówił prawdę.
Asagi jedynie znowu westchnął i, prawdę mówiąc, nawet stracił rachubę, ile razy tego dokonał.
── Tak, na pewno! Po prostu chodziło mi o to, że krew, która płynie w twoich żyłach, jest bardzo unikalna w swoim zapachu, który powoduje u wampira obłęd, czego jest potem pragnienie jej wypicia, aż do dna! Stąd, odkąd zorientowałem się, o tym, za wszelką cenę starałem się ciebie chronić, aby nie stała ci się z tego powodu krzywda! ── wyjaśnił po chwili Asagi to, co chciał od samego początku powiedzieć, ale nie wiedział jak ma to mu powiedzieć.
Teraz jedyne pozostało mu czekać na jego reakcję, na jego słowa, a tym bardziej na jego odpowiedź. Znowu w pomieszczeniu nastąpiła obopólna cisza, którą można było kroić nożem. Co było, jak wiadomo, poniekąd zrozumiałe, zważywszy na to, co właśnie do niego powiedział.
Gdyby serce mu, jak śmiertelnikowi waliło, to teraz pewnie wyskoczyłoby mu z piersi, z nerwów. Tsunehito zaś przez chwilę zastanawiał się, czy dobrze usłyszał to, co właśnie do niego powiedział Asagi. A to dlatego, że nie mógł uwierzyć własnym uszom, że to z powodu unikalnego zapachu jego krwi i zapewne samego smaku, do tej pory przydarzały mu się dziwne sytuacje.
Nie wspominając o tym, że one zaczęły się nasilać, kiedy dołączył do zespołu, ale zawsze wychodził z nich obronną ręką. Teraz dopiero zrozumiał, że za każdym razem, gdy coś się działo, Asagi zwykle był jako pierwszy, aby mu pomóc. Myślał, że to było zrządzenie losu albo jego dziwne szczęście, że to właśnie on zwykle go ratował.
Teraz dopiero zrozumiał, czemu go ratował, bo pewnie tamci byli w większości niższej rangi, stąd nie byli w stanie się opanować, w porównaniu do samego Asagi'ego. Tym bardziej, gdyby chciał go dorwać, to by dawno tego dokonał, a nie chronił go przed innymi.
Co nie znaczy, że mógł mu pod tym względem w pełni zaufać, bo przecież również Asagi był wampirem i też mógł go w każdym momencie wykończyć. Z drugiej strony, gdyby chciał go wykończyć, to już dawno być tego dokonał, a nie chronił go, prawda?
Miał już kompletnie na nowo mętlik w głowie i głową zaczęła mu od tych rewelacji na nowo parować. W końcu, jednak zebrał się w sobie, aby odpowiedzieć na jego słowa, co nie było takie proste, jak mu się na, samym początku wydawało. Co nie znaczyło, że musiał się pod tym względem poddać, prawda?
── Teraz dopiero zrozumiałem, czemu, od kiedy pamiętam, przydarzały mi się dziwne sytuacje, których nie byłem w stanie wyjaśnić. Wychodzi na to, że to była wina mojej unikalnej krwi, jaką w sobie posiadam, która przyciągała owe sytuacje, ma się rozumieć? ── skwitował po chwili Tsunehito, zarazem na samym końcu, zadając pytanie, aby dowiedzieć się, czy jego tok myślenia, był pod tym względem prawidłowy.
A to dlatego, że nie był co do tego zupełnie pewny, dlatego wolał się pod tym względem upewnić, nim, cokolwiek więcej na ten temat powie. Asagi nie spodziewał się tego, że tak na spokojnie przyjmie to, co właśnie do niego powiedział. Prawdę mówiąc, przewidywał to, że wpadnie on w panikę i zacznie uciekać, ale do tego nie doszło. Gdyby wiedział, że tak on na to zareaguje, zapewne już dawno, by mu o tym powiedział. Jednak, co się stało, już się nie odstanie i pozostało mu jedynie iść do przodu.
── Tak właśnie, dobrze zrozumiałeś! ── oznajmił po Asagi, dając do zrozumienia Tsunehito, że dobrze zrozumiał jego słowa.
── W takim razie, czy jest może sposób, aby zmniejszyć tych sytuacji częstotliwość? ── spytał po chwili Tsunehito, chcąc dowiedzieć się, czy jest możliwość, aby mógł czuć się bardziej bezpiecznie niż dotychczas.
A kiedy wypowiadał owe słowa, nieco bliżej przysunął się na kanapie do Asagi'ego. Nie zdając sobie sprawy z tego, jak jego ruch wywarł wrażenie na czarnowłosym. Asagi wcale nie spodziewał się tego, że bordowo włosy się do niego przysunie podczas tego, jak wypowiadał owe słowa.
Stąd w ramach obronnych, aby nie zrobić mu krzywdy, nieco odsunął się od niego. Tym bardziej że nie spodziewał się tego, co od niego usłyszy, bo wyjął mu te słowa z ust. Stąd był nieco z tego powodu zakłopotany, co nie umknęło jego rozmówcy. Czego, jak wiadomo, wcale nie panował.
── J-jest sposób, ale go ci nie polecam, bo nie chce, abyś potem mnie do końca naszych dni nienawidził! ── oznajmił po chwili Asagi w ramach obronnych, bo nie chciał być nienawidzony przez niego z tego powodu.
Nie chciał wiązać się z nim kontraktem, jeśli on nic do niego nie czuł, to byłoby według niego okropne! Wszakże, odkąd go ujrzał, coś w środku zaczęło podpowiadać mu, że jest tym jedynym, ale nie chciał go wiązać ze sobą siłą, bo wówczas nie miałoby to zupełnie sensu.
Z rozmyślań wyciągnęły go kolejne słowa wypowiedziane przez Tsunehito, który, jak widać, nie chciał dać za wygraną. Tym bardziej że coś podpowiadało mu, o co mu tak naprawdę teraz chodziło. A jeśli wypowie to, co od jakiegoś czasu siedziało mu na duszy, pozwoli na to, aby tego mógł dokonać? Dopiero jak wypowie owe słowa, będzie mógł stwierdzić, że one coś pod tym względem dały.
── A jeśli powiem ci, że się w tobie zakochałem, to coś pod tym względem zmieni? ── spytał po chwili Tsunehito, dalej nie dając za wygraną, bo tak naprawdę nic już nie tracił, a mógł jedynie zyskać.
Chociaż nie zdawał sobie sprawy z tego, jak jego obecne słowa wstrząsnął jego rozmówcą. Brunet przez parę chwil nie był w stu procentach, pewny, czy dobrze usłyszał. Miał wrażenie, że nawet jego wampirze zmysły w tym momencie kompletnie nawaliły. Nic więc dziwnego, że zrobił oczy niczym, jak talerze obiadowe i zupełnie odebrało mu mowę.
── Oczywiście, dużo, by to zmieniło, jeśli, by tak było! ── odrzekł po chwili lekko zaskoczony Asagi tym, co usłyszał od niego.
Oczywiście nie brał owego pytania na poważnie, bo po prostu mógł się jedynie o to zapytać. Nie mógł robić sobie Asagi nadziei, że Tsunehito czuł to samo do niego, co on. A, tym bardziej że brunet zakochał się w nim nie z powodu jego unikalnej krwi, ale to, kim był. Jego krew była na samym końcu, listy tego, w co w nim uwielbiał i co go do niego ciągnęło. Tsunehito, wszakże przewidział, że Asagi tak, a nie inaczej zareaguje na pytanie, jakie mu zadał. Co znaczyło, że miał małą nadzieję, że jednak nie zostanie odrzucony, gdy wypowie owe słowa.
Napisz komentarz
Zaloguj się, aby mieć możliwość komentowania