Uwaga, utwór może zawierać treści przeznaczone tylko dla osób pełnoletnich!
Zabójcze Zauroczenie — Rozdział 10
Zarazem widząc, jak nagle on zaczął się cofać, co było poniekąd pod tym względem zrozumiałe. Każdy na miejscu Tsunehito zapewne cofnął się, gdyby coś takiego od swojego rozmówcy usłyszał. Tsunehito poniekąd zrozumiał, czemu Asagi ciężko westchnął, tuż po tym, jak usłyszał jego słowa.
Chociaż tak naprawdę nie spodziewał się tego, co za chwilę od niego tak naprawdę usłyszał. Nic więc dziwnego, że z wrażenia, aż zrobił jeden krok do tyłu, mając zarazem cichą nadzieję, że się jednak przesłyszał. Jednak po wyrazie twarzy Asagi'ego, mógł stwierdzić, że jednak się pod tym względem się nie przesłyszał!
A co za tym idzie, naprawdę usłyszał od niego to, że chciał się on na niego rzucić! Zupełnie na kilka chwil odjęło mu mowę i zaczął czuć, jak nogi uginają mu się pod nim. Miał kompletny mętlik w głowie, bo nie bardzo wiedział, dlaczego Asagi chciał się na niego rzucić.
O tym, dopiero za chwilę miał się dowiedzieć, czemu Asagi tego chciał dokonać, ale się od tego powstrzymał. Dopiero kiedy noga Tsunehito dotknęła czegoś twardego, zdał sobie sprawę z tego, że zanim znajdowała się kanapa. W ostatniej chwili zatrzymał się, bo inaczej mogłoby się to źle skończyć, a tego już, by nie zdzierżył!
Nie miał zamiaru ponownie być ratowanym przez Asagi'ego, tego był w stu procentach, pewny! Wystarczyło mu już atrakcji na jakiś czas, po tym, co się wczoraj nocy wydarzyło. Stąd też, jedyną opcją, jaką obecnie miał, to kontynuowanie tejże rozmowy, już siedząc na tej przeklętej kanapie.
Doskonale zdawał sobie sprawę z tego, że ani dzisiaj, ani wczoraj nie był trzynasty, więc czemu takie rzeczy mu się przydarzyły? Na to odpowiedzi na tę chwilę znaleźć nie był w stanie, chociaż ostatnimi czasy miał wrażenie, że coś było nie tak. Jednak za każdym razem machał na to ręką i już głowy sobie tym nie zajmował.
Wychodziło na to, że to był okropny błąd z jego strony, bo wówczas nie omijałby subtelnych wskazówek, które same z siebie rzucały mu się w twarz. Nic, jednak na to już poradzić nie mógł i Tsunehito pozostało jedynie iść do przodu. Nieważne, jakby próbował, nie mógłby cofnąć się w czasie, aby je jednak poznać.
Tak czy inaczej, teraz skupił się na dalszej rozmowie z Asagi'm, która dopiero była na samym początku. Może to dzięki właśnie niej, pozna odpowiedzi na parę męczących go pytań. Cisza, jaka panowała w pomieszczeniu, powoli zaczynała mu grać na nerwach.
Gdyby telewizor był włączony, wówczas byłaby zupełnie inna rozmowa, ale tak nie było i nie miał zamiaru tego zmieniać. Za bardzo ważna była dla bordowowłosego obecna rozmowa, aby rujnować ją przy pomocy dźwięków wydobywających się z telewizji, tego był pewny.
── W-wybacz! Nie zrobiłem tego celowo! Może tak usiądziemy na kanapie, aby lepiej nam było kontynuować tę rozmowę? ── odrzekł po chwili Tsunehito, z lekko drżącym znowu głosem, jakby bał się owych słów wypowiadać.
Co było poniekąd idiotyzmem, ale nic na to poradzić już nie mógł i on doskonale o tym zdawał sobie sprawę. Teraz jedynie pozostało mu czekać na odpowiedź ze strony bruneta, bo nie miał zamiaru ot, tak siadać kanapie bez jego zgody. Sam wystrój tego pomieszczenia i całego mieszkania, trochę go jednak przerażał.
Jednak nie mógł tego po sobie pokazać, bo nie chciał wyjść na tchórza. Asagi w tym czasie na spokojnie przyglądał się bordowo włosemu, mając cichą nadzieję, że wszystko z nim w porządku. Chociaż tak naprawdę nie dziwił mu się, że nie za bardzo wiedział, jak ma teraz się zachowywać.
A tym bardziej, co ma o tym wszystkim myśleć, zważywszy na to, co wczoraj w nocy przeżył. Coś w środku podpowiadało mu, że Tsunehito chciał dowiedzieć się, czemu tamte parszywiec chciał go dopaść. Co było według niego, mocno zrozumiałe nie miał nic przeciwko, aby poznał o tym prawdę.
Tym bardziej że nawet lepiej zniósł prawdę o tym, kim on był, niż tak naprawdę przepuszczał. Jego przypuszczenia pod tym względem się nie sprawdziły, co było mu na rękę. Co nie znaczyło, że nie miał zamiaru zareagować, kiedy bordowo włosy zbliżył się niebezpiecznie do kanapy, o której istnieniu chyba zapomniał.
Kiedy już chciał zrobić ruch, aby mu pomóc, zauważył, że nie musiał mu pod tym względem pomagać. Widać było, że wyczuł, że coś zanim się znajdowało i zatrzymał się w porę, aby niczego sobie nie zrobić. Nic więc dziwnego, że mocno poniekąd zaskoczyła go odpowiedź, która niedługo potem od niego usłyszał.
── Czemu by nie? Zważywszy na to, że jeszcze sporo mamy do omówienia, to będzie dobry pomysł! ── skwitował po chwili Asagi, przyznając tym rację, że powinni usiąść, aby móc kontynuować tę rozmowę.
── W takim razie, jeśli nie masz nic przeciwko, to sobie usiądę ── rzekł po chwili Tsunehito, zarazem oddychając z ulgą, że się na to zgodził, podczas tego, jak siadał na kanapie.
── Jasne, nie ma problemu! ── odrzekł po chwili Asagi, zarazem też, podchodząc ostrożnie do kanapy, aby również obok niego usiąść.
Znowu nastąpiła chwila ciszy, w której słychać było jedynie odgłos usadowienia się na kanapie Asagi'ego i Tsunehito. Do tego nie trzeba było słów, bo one na nic były w takim momencie potrzebne. Co poniekąd było na rękę Tsunehito, bo i tak za bardzo nie wiedział, co powiedzieć.
Kiedy już się usadowił, jak trzeba na kanapie i to samo zrobił Asagi, na nowo zapanowała niezręczna cisza. Cisza, której żadna ze stron nie planowała, ale nic na to poradzić już nie mogła. Tsunehito spozierał ukradkiem na Asagi'ego, zastanawiając się, o czym teraz on myślał.
Nie było sensu się dalej denerwować, bo i tak nic z tego pod tym względem, by nie było. Dlatego w myśli mówił sobie, że najgorsze miał już za sobą i teraz powinno być już z górki. Asagi w tym czasie, skończył się poprawiać na kanapie i kątem oka, zauważył, że bordowo włosy mu się nieśmiało przyglądał.
Co według niego, było nawet poniekąd urocze,, nim zdał sobie sprawę z tego, jak go w myślach określił. Nie było mowy, aby owo słowo wypowiedział na głos, bo wówczas całą atmosferę i dalszą rozmowę, by szlag jeden trafił. Dlatego też pozostało mu jedynie zostawić owo słowo dla siebie, co nie było takie proste, jak mu się na samym początku wydawało.
── Chyba już możemy dalej rozmawiać? ── przerywając po chwili Asagi ciszę, która między nimi się wywiązała, bo inaczej długo, by jeszcze trwali w ciszy, a to nie było mu na rękę.
Teraz jedynie pozostało mu czekać, aż bordowo włosy zorientuje się, że coś do niego powiedział. Na co wcale nie był zły, bo pewnie dalej targały, nim sprzeczne uczucia, co do tego, co się dotąd wydarzyło. Nie poganiał go, bo i tak na nic, to, by się zdało, tylko przedłużyłoby jego odpowiedź. Tak bardzo Tsunehito był pochłonięty swoimi myślami, że chwilę mu zajęło,, nim zdał sobie sprawę z tego, że Asagi coś do niego powiedział.
── C-co?! ── wydukał po chwili Tsunehito, tuż po tym, jak powrócił do rzeczywistości i jego wzrok padł na jego rozmówcę.
── Pytałem się, czy teraz możemy dalej rozmawiać? ── ponowił swoje słowa Asagi, zarazem przewracając teatralnie oczami, na słowa, które od niego usłyszał.
── Ach, tak, możemy! ── odparł po chwili Tsunehito, tuż po jak usłyszał w końcu to, co do niego brunet powiedział.
── W takim razie, o cobyś chciał się zapytać? ── spytał po chwili Asagi, aby dowiedzieć się, czy Tsunehito miał jakieś pytania do niego.
Od tego tak naprawdę chciał zacząć, bo było tyle tego, że nie wiedział, od czego miałby zacząć. Stąd zadał takie, a nie inne pytanie i teraz pozostało mu jedynie czekać, aż jego rozmówca na nie odpowie. Tsunehito tak naprawdę nie spodziewał się tego, że Asagi wypowiedziane takie słowa jak właśnie wypowiedział.
Sam nie miał bladego pojęcia, o co na samym początku miałby zapytać, co nie napawało go optymizmem. A doskonale zdawał sobie sprawę z tego, że jeśli jakiegokolwiek pytania nie zada, to nie ruszą dej z tematem. Nic więc dziwnego, że postanowił udawać, że się zastanawia, jakie pytanie mógłby zadać.
W końcu, jednak postanowił dowiedzieć się, czemu Asagi przechodził takie katusze i czemu tamten wampir chciał go dorwać, ale mu się nie udało tego dokonać. A potem postanowił, jednak wyjawić to, co do niego czuje, bo inaczej oszaleje, a tego, by jak wiadomo, nie chciał.
── Niech się zastanowię... ── rzekł po chwili Tsunehito, specjalnie, nie zakańczając swojej wypowiedzi, zarazem robiąc gest, że się zastanawia, o co miałby się zapytać, zarazem odrywając od Asagi'ego wzroku i skupiając go na chwilę, na samym suficie salonu.
── Nie ma problemu, to zrozumiałe, jeśli masz ich sporo i nie wiesz, od czego zacząć! ── skwitował po chwili Asagi, odpowiadając na słowa wypowiedziane przez Tsunehito słów.
Na dźwięk, wypowiedzianych przez Asagi'ego słów, Tsunehito odetchnął z ulgą, bo już myślał, że się na niego zdenerwuje. Nic więc dziwnego, że wziął głęboki oddech i policzył do dziesięciu, nim postanowił zadać to najważniejsze pytanie, od którego wszystko zależało, co będzie dalej.
── W takim razie, czemu przechodziłeś wcześniej katusze, gdy byłem pogrążony w swoich własnych myślach? ── spytał po chwili Tsunehito, w końcu, wyrzucając z siebie pierwsze i zapewne jedyne pytanie, jakie chciał tak naprawdę zadać.
Napisz komentarz
Zaloguj się, aby mieć możliwość komentowania