Uwaga, utwór może zawierać treści przeznaczone tylko dla osób pełnoletnich!
Zabójcze Zauroczenie — Rozdział 08
Jednak nic na to poradzić nie mógł, ale odwrotu pod tym względem już nie było. Wiedział, że nie było mowy, aby czarnowłosy mu teraz pod tym względem odpuścił. Gdyby tamtej nocy nie czekał na tę debilkę, teraz nie byłby w takiej sytuacji jak ta! Z drugiej strony, gdyby nie ta sytuacja, dalej, by tkwił w związku, który od samego początku nie miał sensu. W końcu, jednak podjął decyzję, że nie będzie walczył ze sobą i wyjawi to, co w, nim obecnie siedziało.
── W sumie, masz co do tego zupełną rację, nie czuję się za dobrze... ── zaczął mówić Tsunehito, ale nie wiedzieć, czemu, nie mógł wydusić z siebie pozostałych słów, co nie było mu na rękę, bo chciał już mieć to za sobą.
A to dlatego, że kolejnej szansy pod tym względem nie będzie już miał. Dlatego doskonale Tsunehito zdawał sobie sprawę z tego, że musiał się przełamać i wypowiedzieć te kilkadziesiąt słów. Nawet nie zdawał sobie sprawy z tego jak obecnie podejrzanie wyglądał w oczach Asagi'ego. Asagi'ego, który z każdą chwilą coraz bardziej zaczynał się o niego bać.
Nieważne, czy coś do niego czuł, czy też, czy nie. Teraz dla niego najważniejsze było, aby było wszystko z Tsunehito w porządku. Dlatego ponownie zbliżył się do niego, aby sprawdzić, czy nic mu, jednak nie było, bo nie mógł pozwolić, aby pod jego obecnością, coś mu się stało.
── W takim razie, może udamy się do lekarza? ── spytał po chwili z troską słyszalną w tonie głosu Asagi, podczas tego jak ponownie jego dłoń znalazła się na czole bordowo włosego.
Tsunehito w tym momencie miał ochotę wziąć nogi zapas i uciec z mieszkania Asagi'ego jak najdalej mógł. A kiedy jego zimna dłoń spoczęła ponownie na jego czole, przeszedł po nim zimny dreszcz i cała ochota na ucieczkę, spaliła na panewce. Nie był w stanie wydusić z siebie ani jednego słowa, a doskonale zdawał sobie sprawę z tego, że musiał to zrobić.
Z tego powodu że jeśli tego nie zrobi, to za chwilę Asagi zabierze go do lekarza, a on aktualnie nie był mu do niczego potrzebny. W końcu, jednak zabrał się w sobie i postanowił się odezwać, chociaż jego serce z każdą chwilą coraz bardziej waliło mu w piersi.
Im dłużej znajdował się blisko niego, tym bardziej Tsunehito odchodził od zmysłów. Nie był w stanie myśleć logicznie, z powodu zapachu, jaki wydobywał się z Asagi'ego. Nie był w stanie dociec, jaki to był zapach, a jednego był pewny, że był bardzo uzależniający.
Do tego stopnia, że miał ochotę zapoznać się z Asagi'm bliżej, nie zważając na to, że był wampirem. W końcu, jednak ostatnimi resztkami sił udało mu się odpowiedzieć na pytanie zadane przez Asagi'ego. Chociaż tak naprawdę, nie chciał na owe słowa odpowiadać.
── Nie, nie trzeba! Nie jestem chory! ── pisnął po chwili Tsunehito, tuż po tym, jak powrócił do rzeczywistości.
Zarazem odsuwając się od Asagi'ego na odpowiednią odległość i dopiero wtedy, był w stanie wrócić do siebie. Gdyby dalej znajdował się tak blisko niego, był w stu procentach, pewny, że kompletnie straciłby wszystkie klepki. Tym bardziej że jeszcze jakiś czas temu wcale tak się dziwnie w jego obecności nie czuł.
Czyżby to była wina tego, że poznał to, że Asagi jest naprawdę wampirem, a nie, że go jedynie udaje? Tylko to przychodziło mu obecnie do głowy, będąc zarazem pytaniem retorycznym. Nieważne, jakby próbował myśleć, że było zupełnie inaczej i zdawał sobie sprawę z tego, jaka naprawdę była prawda.
Nie wspominając o tym, że miał kompletny mętlik w głowie i nie wiedział, czy powinien wyjawiać to, co tak naprawdę czuł do niego. Tym bardziej że po tym, jak poznał, kim jego prawdziwy obiekt westchnień, jest naprawdę wampirem. A które uczucie próbował przenieść na kobietę, do której tak naprawdę nic nie czuł.
A która jak się potem okazało, od dawna go zdradzała z kimś innym i dopiero przez tę sytuację, poznał to, że był zdradzany. Z drugiej strony, gdyby do tego incydentu nie doszłoby, zapewne dalej byłby wykorzystywany przez nią i jej partnera. A najgorsze w tym wszystkim byłoby to, że do końca, by nie wiedział, że był przez nich wykorzystany.
Zapewne dowiedziałby się dopiero, jakby sobie gdzieś wyjechali i już nie potrzebowali jego jako maszynki do zarabiania pieniędzy. Na samo wyobrażenie, aż Tsunehito zaczęła ogarniać złość, nim zdał sobie sprawę z tego, że tamta dwójka nie żyje. A co za tym idzie, nie mogli już dłużej niczym jak jakieś pasożyty żerować, więc szybko złość w nim ustąpiła.
Tak bardzo był pochłonięty swoimi myślami, że nawet nie zauważył zmiany u samego Asagi'ego. Asagi w tym czasie nie bardzo był przekonany co do tego, czy jednak Tsunehito nic nie było. A im bardziej się mu pod, tym względem przyglądał, tym bardziej był przekonany, że jednak coś mu było.
Jednak na tę chwilę nie miał zamiaru ruszać się z miejsca, w którym aktualnie się znajdował. A to dlatego, że nie miał ochoty, aby Tsunehito przez niego sobie coś złego zrobił, podczas ucieczki. Za bardzo mu na nim zależało, nie tylko z powodu jego apetycznej krwi, zakochał się w nim.
Ale z powodu, że był wampirem, a Tsunehito był człowiekiem, trudno mu było wyjawić to, co do niego czuje. Nie miał bladego pojęcia wówczas, jak on zareaguje na to, że naprawdę był wampirem, a nie tylko go udawał. A teraz stał przed faktem dokonanym i nie był w stanie wydusić z siebie tego, co o nim sądzi.
Pomijając oczywiście to, czy odwzajemniłby jego uczucia, które do niego dążył. A tego, na tę chwilę nie wiedział, co doprowadzało go do obłędu, z czego nie był zbytnio zadowolony. Tak czy inaczej, pozostało mu jedynie odpowiedzieć na słowa wypowiedziane przez Tsunehito, na które, jak widać, dalej czekał.
── Na pewno, jesteś tego w stu procentach, pewny? ── spytał ponownie Asagi, chcąc upewnić się, czy tak naprawdę było i nic mu, jednak pod tym względem nie było.
Tsunehito, aż nieco drgnął, kiedy usłyszał odpowiedź ze strony Asagi'ego, o którym na tę chwilę kompletnie zapomniał. A co nie było dobrym posunięciem, bo mógł przecież przez to stracić swoje drogocenne życie, a tegoż, jak wiadomo, za bardzo nie chciał. W sumie, gdyby to był ktoś inny na miejscu Asagi'ego, to zapewne Tsunehito już dawno, by stracił swoje życie.
Tak czy inaczej, przełknął trudno ślinę, która za żadne skarby nie chciała tego zrobić. Nie wspominając o tym, że dalej znajdowali się w kuchni, a to nie było za dobre miejsce, na takie rozmowy. Jednak ani on, ani tym bardziej Asagi, nie miał zamiaru zmienić miejsca ich obecnej wymiany zdań.
Tak, jakby kompletnie zapomnieli, gdzie aktualnie się znajdowali, co było trochę głupie. Chociaż z drugiej strony, wcale Tsunehito nie dziwił się, że przestali zwracać uwagę na to, gdzie aktualnie się znajdowali. Na całe szczęście, że zdążył zjeść, inaczej nie byłoby mu do śmiechu.
Zważywszy, że dalej na sobie miał ciuchy samego Asagi'ego, bo jego były zapewne w praniu i się suszyły. Trochę czasu mu zajęło, nim zdał sobie sprawę z tego, że nie miał nic przeciwko temu, że Asagi tak naprawdę był wampirem. Prawdę mówiąc, nic to tak za bardzo nie zmieniło, bo dla niego był taki sam jak wcześniej.
Chociaż coś w środku podpowiadało mu, że reszta zespołu nie miała bladego pojęcia, że ich wokalista i lider jest tak naprawdę wampirem. Dopóki nie dowie się, czy wiedzą, czy też, czy nie, wolał to zostawić dla siebie. A na tę chwilę najważniejsze było to, co teraz musiał zrobić, bo na pewno przyklejenie się do drzwi od kuchni, nie wchodziło w grę. Nie wspominając o tym jak obecnie Asagi się na niego patrzył, czego nie potrafił obecnie zdzierżyć.
── Tak, jestem tego w stu procentach, pewny! A tak na marginesie, może zmienimy miejsce i udamy się do na przykład salonu? ── ponowił swoje słowa Tsunehito, aby po chwili na samym końcu wypowiedzi zmienić temat rozmowy.
Chociaż podczas wypowiadania tych słów, nieco głos mu nie wiedzieć, czemu, ale nieco drżał. O czym, jak wiadomo, nie zdawał sobie zupełnie sprawy, bo był skupiony na tym, aby jak najszybciej opuścić kuchnię.
Z tego powodu że nie czuł się w niej tak komfortowo, jak jeszcze paręnaście chwil temu. Miał wrażenie, że się zaczął w niej dusić i nie mógł złapać porządnie oddechu. A, z tego powodu że jak widział sztućce i tak dalej, to miał wrażenie, że za chwilę stanie się jednak jego obiadem.
Jednakże teraz pozostało Tsunehito jedynie czekać na to, co odpowie Asagi na jego słowa. Nie chciał przecież tak bez słowa więcej opuszczać kuchni, aby nie wyglądało, jakby przed nim uciekał. Asagi niechętnie westchnął na dźwięk, wypowiedzianych przez Tsunehito słów.
Aby po chwili zdać sobie sprawę z tego, że rzeczywiście kuchnia, nie była odpowiednia na kontynuowanie tej rozmowy. Niechętnie również przyjął do wiadomości, że bordowo włosemu, jednak nic nie było. Co nie znaczy, że nie trzymał się na baczności, bo wszystko było tak naprawdę możliwe.
── Niech ci będzie, w sumie, masz co do tego zupełną rację, kuchnia to nie odpowiednie miejsce na takie rozmowy. Czemu by nie? ── skwitował po chwili Asagi, zarazem przyznając rację Tsunehito, że to nie było odpowiednie miejsce na dalszą rozmowę.
Tsunehito odetchnął z ulgą, że jednak Asagi przyznał mi rację, że to nie było odpowiednie miejsce na dalszą rozmowę. Co nie znaczyło, że salon również do tej dalszej rozmowy się nadawał! Jednak na tę część rozmowy musiał wystarczyć, bo nie wiedział, jak Asagi odpowie na to, co miał Tsunehito za niebawem mu wyjawić.
Napisz komentarz
Zaloguj się, aby mieć możliwość komentowania