Z życia Adeline (1)

- No, to zapowiadają się fajne wakacje. - stwierdził tata zachęcająco, kiedy wyjmowaliśmy z auta bagaże. Nie miałam ich wiele. Nigdy nie pasowałam do swoich rówieśniczek pod względem dążenia za modą. Nie lubię chodzić po sklepach. Nudzi mnie to. Wraz z rodzicami i młodszym bratem Charliem, przyjechaliśmy na wakacje, do miejsca gdzie wcale bym się nie zdziwiła, zobaczywszy małpę z maczugą. Kompletny brak cywilizacji, no i oczywiście - brak internetu. Mały domek nad rzeką, mnóstwo owadów których nie cierpię, wszędzie tylko drzewa... Domek znajduje się na skraju lasu.

- Tak, będzie super. - odpowiedziałam z sarkazmem.

Od razu jednak tego pożałowałam. Ojciec zmarszczył czoło, i patrząc na mnie z wyrzutem powiedział oschle:

- Adele... Wiesz jak wszyscy cieszyliśmy się na ten wyjazd. Proszę, nie psuj wszystkiego.

- Pewnie, tatku. - zmusiłam się do uśmiechu - Są tu przynajmniej jacyś inni ludzie?

Na to pytanie ojciec doznał olśnienia, a przynajmniej tyle udało mi się wyczytać z jego miny. Spojrzał na mnie z wielkim entuzjazmem i oznajmił:

- Oczywiście że są. Mało tego, byli jednym z powodów dla którego tutaj jesteśmy. - uśmiechał się od ucha do ucha.

- Nic nie mówiłeś... - zdziwiłam się. - Kim oni są?

- To nasi starzy znajomi. Wyjechali tu, gdy byłaś jeszcze bardzo mała. - oznajmił.

- Jest przynajmniej ktoś w moim wieku? - nie mogłam ukryć ostatka nadziei, że te wakacje nie będą takie nudne.

- Syn państwa Jones. Głowy nie daję, że równolatek, ale podobnie wiekowo. - powiedział wyraźnie uradowany moją weselszą niż do tej pory miną.

Kiedy wnieśliśmy już do domku walizki, zasiedliśmy wspólnie do obiadu. Jedliśmy, i rozmawialiśmy o tym, jak to ciekawie będzie spacerować po lesie, odwiedzić państwa Jones, odbywać wspólne pikniki nad rzeką i tak dalej. Milczałam. Nie za bardzo chciało mi się słuchać teorii mamy, jak to czyste powietrze dobrze wpływa na człowieka. Mama ma na imię Betty, i razem z tatą - Henrym, są pisarzami. Firmową ksywką tego duetu jest B&H WRITE. Kocham ich bardzo, choć często nie rozumiem. Oboje są typowo artystycznymi duszami. fruwającymi codziennie gdzieś w obłokach. Wszystko dla nich jest piękne, wartościowe i potrzebne. Czasami mam wrażenie, że chociaż są oni moimi rodzicami, są młodsi ode mnie. Każdy dzień wykorzystują w stu procentach. Chociaż są po ślubie już tyle lat, zachowują się nadal jak zakochani w sobie bez pamięci nastolatkowie. Zawsze ich za to podziwiałam. Mój brat - Charlie, jest dwa lata ode mnie młodszy. On również jest artystyczną duszą, ale poszedł w innym kierunku niż rodzice. Mianowicie, wybrał muzykę. Nigdy mu tego nie mówiłam, bo przecież starszej siostrze nie wypada, ale na prawdę myślę, że ma wielki talent. W nieco ponad dwa tygodnie opanował grę na gitarze, i potrafi zagrać kilka utworów również na fortepianie. Pięknie również śpiewa. Wstyd mi to przyznać, ale ma większe powodzenie u płci przeciwnej niż ja, pomimo to że jest młodszy. Jako rodzina jesteśmy do siebie podobni. Mama jest zgrabną brunetką o gładkiej, bladej cerze i ślicznych, dużych, brązowych oczach. Porusza się z gracją pawia, a przy tym jest niezwykle skromną i kochaną osobą. Tata jest wysoki, ale w przeciwieństwie do mamy, nie ma figury modela. Jest raczej "misiakiem". Mimo to jest bardzo uroczy. Na głowie ma ciemne loki, a oczy jego są pod kolor włosów. Charlie również jest wysoki. Jego zwykle rozczochrana czupryna w kolorze węgla, idealnie komponuje się z piwnym kolorem oczu. Jest blady z natury, ale szybko się opala na kolor czekolady. Wreszcie przyszła kolej na mnie. W przeciwieństwie do brata, jestem stosunkowo niską osobą, moje włosy zaliczają się jeszcze do ciemnego blondu, oczy zaś mam zielone. Moja cera nie jest idealna, ale jestem ciemniejsza on mamy i Charliego. Bardziej przypominam tatę.

Kiedy skończyliśmy obiad, chciałam wypytać tatę kiedy moglibyśmy przejść się do tamtych ludzi. Jak najszybciej chciałam nawiązać kontakt, żeby nie stracić chęci do tych wakacji. Ojciec chyba czytał mi w myślach bo sam zaczął temat.

- Jutro w południe złożymy wizytę Ellen i Georgowi Jones. Ubierzcie się ładnie. - zwrócił się do wszystkich.

Ucieszona tym faktem, poszłam do pokoju rozpakować swoje rzeczy. W wielkim skrócie:

Nazywam się Adeline Brown i mam szesnaście lat...

 

Ciąg Dalszy Nastąpi

Średnia ocena: 4.8  Głosów: 8

Zaloguj się, aby ocenić opowiadanie

Komentarze

  • muuunie 18.06.2016
    Fajne, tylko nie pasuje mi to, że napisałaś o podobieństwie, a każdy ma inny kolor włosów i oczu.
    Dałam 5 ^^
  • Taka_Jedna_D 19.06.2016
    To moje pierwsze opowiadanie, cieszę się że się podoba. Dziękuję za konstruktywną krytykę, ją oczywiście wezmę pod uwagę, pisząc ciąg dalszy :) Pozdrawiam
  • Szalokapel 22.06.2016
    "Nigdy nie pasowałam do swoich rówieśniczek pod względem dążenia za modą" - po "rówieśniczek" wypadaloby wstawić przecinek.
    Masz na początku powtórzenie odnośnie "domek", zastap to synonimem np. budynek.
    "Ojciec zmarszczył czoło, i patrząc na mnie z wyrzutem powiedział oschle" - bez przecinka po "czoło"
    "powiedział wyraźnie uradowany moją weselszą niż do tej pory miną." - przed "niż" wypadałoby wstawić przecinek.
    "Mama ma na imię Betty, i razem z tatą" - bez przecinka po "Betty"
    "Oboje są typowo artystycznymi duszami. fruwającymi codziennie gdzieś w obłokach." Zamiast kropki po "duszami" polecam wstawić przecinek.
    "Czasami mam wrażenie, że chociaż są oni moimi rodzicami, są młodsi ode mnie." - powtórzenie "są"
    "(...)ale na prawdę myślę, że ma wielki talent" - naprawdę*
    "W nieco ponad dwa tygodnie opanował grę na gitarze, i potrafi zagrać kilka utworów również na fortepianie." - Bez "w" - NIECO ponad dwa tygodnie temu (...) Po drugie przed "i" nie stawiamy przecinka.
    " (...) utworów również na fortepianie. Pięknie również śpiewa." - powtórzenie "również"
    " (...) chciałam wypytać tatę kiedy moglibyśmy (...) - przed "kiedy" przecinek.

    Po środku brakuje akapitów, co utrudnia czytanie. Sam tekst jest poniekąd ciekawy. Uzbierało się troszkę błędów, 4. Idę czytać dalej.
  • Judy 30.06.2016
    Ogólnie fajne :-) większych błędów nie wylapalam a to dobrze :-) Ja osobiście rozłożyłabym opisy wyglądu i charakteru głównych bohaterów na co najmniej dwa rozdzialy. Chodzi o to, że jak przeczyta się tyle opisów na raz to trudno to spamiętać. Zostawiam 4, idę dalej i w wolnej chwili zaprasza do siebie :-)
  • Judy 30.06.2016
    Jednak dalam 5 ;-)
  • Taka_Jedna_D 30.06.2016
    Bardzo mi miło. Zapewne, masz rację co do opisów, nie pomyślałam o tym. Dziękuję.

Napisz komentarz

Zaloguj się, aby mieć możliwość komentowania