Poprzednie częścibez tytułu

bez tytułu

miejsce z którego się spada

dochodzi zawsze we dwoje

ty tam we mnie kolego

moje ty alter ego

moje ty moje

mójś ty pełen zwyczajów

których nie chcesz się pozbyć

chamidło według przyjętych

wartości i ocen tego tam

osobnika co ma nam

uprzyjemniać i ubogacać

uśmiechając się patrzę z respektem

jak sikasz w krzakach

klnąc na wiatr

że na spodnie trafia

wszczynasz bójki po wódce

niedopałki z kieszeni i chodnika

palisz na krawężniku

z brudnymi butami na ulicy

drwisz z bab pedałów smoluchów

i podobasz się sobie

z innymi podobnie

drzesz się po nocy

z rozbitym łbem

budzisz się

z wierszem

rano w rowie

pod miastem

o którym nic nie wiesz

tylko że boli w krzyżach

ale to od rosy może

wróć do mnie

Następne częścibez tytułu

Średnia ocena: 0.0  Głosów: 0

Zaloguj się, aby ocenić

Komentarze (2)

  • JagVetInte 6 godz. temu

    Bo w każdym są dwa wilki. Jeden chce się ślizganiu. Drugi też.

    Cóż, każdy ma to w sobie. Tą alternatywną wersję.

    Podobie się mnie to.

  • zardak 6 godz. temu

    tobie, piszesz, się spodobało, i dzięki za to!
    ale nie jednej tu drgnie cipa, że czyta taki jeden co inny huj pisze, nie znając trudu się wymycia z, nie wiem...? śmierdzącego krocza, zaduchu pach, kwaśnego odoru pępka, słowem - życia przez chwilę w rowie pod miastem, co zapomniałem

Napisz komentarz

Zaloguj się, aby mieć możliwość komentowania