LBnD 34 — Złoto masz?
Stangret! — zawołał Anatol.
Na jego krzyk dziad na dorożce przypominający grzyba, któremu wyrosły ręce i nogi, zatrzymał konie.
— Dokąd? — zapytał woźnica.
— Czy to prawda, że potraficie zawieźć, gdziekolwiek klient sobie zażyczy? — wyszeptał Anatol drżącym głosem.
Dorożkarz przegonił jednookiego psa, by nie podsłuchiwał.
— To zależy od celu, powodu, rzecz jasna objętości portfela.
Mężczyzna zapłakał oraz chwycił za płaszcz stangreta.
— Zabierz mnie do przeszłości, piętnastego lutego zeszłego roku, błagam. Muszę pożegnać pewną osobę. — mówił blady.
Dziad odepchnął Anatola.
— Złoto masz? — dopytywał woźnica.
Anatol pokiwał przecząco głową, więc stangret go opluł i odjechał.
Komentarze (13)
Bardzo ciekawe opowiadanie. Brzmi jak fragment większego utworu. Takiego, w którym zdarzają się podróże w czasie, jak i wyprawy do niezwykłych, fantazyjnych, tajemniczych krain, pełnych przygód, dziwnych postaci oraz magicznych stworzeń.
5, pozdrawiam :-)
Dziękuję bardzo, może rozwinę historię. :) Pozdrawiam
Mocna, wyrazista, bardzo smutna historia. Dorożkarz jak grzyb (!), przeganiający podsłuchującego, jednookiego psa od razu śmierdzi złością i podłością. Podejrzliwy, cuchnący typ.
Chciałam napisać, że jeśli chodzi o wożenie, piszemy zawieźć, przez ź (wozić - zawozić, zawieźć), a nie przez ś, jak u Ciebie. Ale pomyślałam, że może bawisz się słowem "zawozić", zamieniając je na "zawodzić" w kontekście "złej dorożki", która powinna służyć do zawożenia, a służy do zawodzenia. Rozczarowuje, przynosi ból.
"Czy to prawda, że potraficie zawieść..." Potrafią. Bo pieniądze (złoto!) stały się ważniejsze niż cokolwiek. Zamieniły ludzi w grzyby.
Te niby błędy działają podprogowo, ale i bez nich byłoby OK.
"Zawieść mnie do przeszłości..." Tu też o zawodzie. O niespełnieniu tu i teraz, i wtedy i tam. Możliwe, że tam był ktoś umierający, komu bohater chciał powiedzieć jeszcze kilka słów. Lecz nie zdążył.
Dziękuję bardzo za przeczytanie, zabieg trafnie zauważony, ale chyba jednak poprawię, by nikogo nie mylić. Pozdrawiam :)
Vincent Vega↔Tekst taki, że można pokombinować:)↔Stangret przegonił psa, by nie podsłuchiwał. Zatem nie chciał mieć światka rozmowy. Dlaczego?↔Później rzekł: "To zależy, od celu... '' Czyli przy końcu, Anatol na pytanie:" Złoto masz"?
mógł rzec: jest w przeszłości. No ale, musiałby skłamać, a tego widocznie nie chciał... i tak by można, na różne sposoby...
A swoją drogą, w polskim wyrazie: złoto→jest wyraz: zło.↔Ciekawe, czy to przypadek?
Pozdrawiam:)↔%
Dziękuję bardzo i pozdrawiam.
Świetne :) Aż żal, że Anatol jednak nie miał dość pieniędzy, by Dziad zawiózł go w przeszłość. Zapewne jednak było ty pytanie-wymówka. Cena za niemożliwe musi być niemożliwa do zapłacenia. Ostatecznie nie chodzi o to, żeby coś zrobić, tylko sprawiać wrażenie, że się może.
A jednooki pies? Jaka rolę ma w tej historii? Może żadną, ale znakomity szczegół, robiący robotę.
Dziękuję bardzo za przeczytanie i pozdrawiam.
Tekst bardzo do mnie przemówił, a Twoja pomysłowość jest niewyczerpana. Pozdrawiam.
Dziękuję bardzo i pozdrawiam.
Witamy kolejne stosłówek w Bitwie! Życzymy dobrej zabawy
Literkowa
ZAPROSZENIE!
Rozpoczynamy głosowanie. Czytamy, komentujemy i głosujemy według zasady: 3 - 2 - 1 - plus uzasadniamy dlaczego?
Głosujemy do 31 października /niedziela/ godz. 23.59
Dziękujemy za udział i zapraszamy do zagłosowania.
Literkowa
nawet na skraju desperacji bez pieniędzy się nic nie zdziała. Okrutne, ale podobno nic nie ma za darmo
Napisz komentarz
Zaloguj się, aby mieć możliwość komentowania