Bardzo mi się podoba że bohaterem jest pięćdziesięcioletni mężczyzna. Dobrze wiedzieć jaki jest wiek. Dodaje to czegoś do opowiadania, muszę też tego spróbować.
Jak jesteśmy to jest pięknie.
Jak mam odnaleźć siebie w miejscu gdzie mnie nie ma, ile bram jest do jednego nieba?
Czuję jak tęskno i jaki brak.
To ona z tym szczytem może położyć się u Twoich stóp i czuć się bezpiecznie.
Dajesz dowód na to że wiersz, proza, tekst nie kończy się na ostatnim zdaniu.
andrew24 tak, to formowanie miłości i określona droga jaką przechodzi ciało i jak się zmienia, samo jego ułożenie.
"i migotanie widoczne tylko w przedsionku łudzi się, że ciemność jest przyjacielską twarzą;" piękne
Techniczna sprawa o grawitacji. Proszę nie bić.
Przy miłości nie można zgasnąć. Jeśli ktoś gaśnie nie tyczyła się go miłość.
Wszystko się rodzi ponownie.
Końcówka nęci, i daje wgląd w to że ten wiersz nie jest oschły.
Trawa modli się schylając źdźbła. Obrazowe bardzo i trafne.
Porzucenie dotychczasowego życia gdy są światła co gasną to prestiż.
Gonią się myśli w naszej głowie ale to nie oznacza myślenia.
Niepokojące i. Takie ożywcze. Zaciekawiło mnie.
Pyszne rzeczy.
Tak wygląda brak możliwości. Wypisuję przeszłość.
najmniejsza to nie mój świat, ale dzięki za komentarz
I powstaje wiersz. Uporządkowany z chaosu.
Z drugiej strony to topić się w czerni ziemi.
Jesteśmy jedynym światłem w tym tunelu.
W sercu ogień. Ten wiersz mi przypomina o wszystkim co wewnętrzne.
Pomysłowe.
Dowolność i wielość twórcza. Dziękuję
Są tylko ruchu zasady i z tym się trzeba pogodzić.
Wiem jak to jest kiedy wszystko tonie w czarnej ziemi.
Spokojna ta rzeka, bardziej widzę oczami wyobraźni jezioro skąpane w zachodzącym słońcu.
Ładnie. Ważył więcej z każdym pustym słowem. Ciężar i samotność.
Wolna sobota a widmo zaburzeń wciąż żywe