Poprzednie części:  Sklep rzeczy utraconych
Pokaż listęUkryj listę

Sklep rzeczy utraconych - rozdział 11a/e

Przy północnej bramie ustawiła się już kolejka powozów. Eveline zauważyła strażników, zanim Vaelen zdążył ściągnąć wodze. Dwóch sprawdzało dokumenty, trzeci stał przy rogatce.

— Lordzie Vaelen.

— Widzę.

— Co jeśli nas zatrzymają?

— Wtedy będzie pani miała okazję powiedzieć inspektorowi Haldenne, że jednak nie zdążymy na dziewiątą.

Eveline nie odpowiedziała.

Konie ruszyły kilka kroków naprzód. Przed nimi strażnik zajrzał do wnętrza powozu kupieckiego, zamienił kilka słów z woźnicą i machnął ręką. Następni. Potem oni. Jeden ze strażników podszedł do kozła.

— Dokumenty.

Vaelen podał mu je bez słowa. Mężczyzna przeczytał nazwisko. Spojrzał na Vaelena, potem na Eveline. Jeszcze raz na dokument. Eveline poczuła, jak coś zaciska jej się pod żebrami. Nagle kołnierz sukni wydał jej się zbyt ciasny. Strażnik oddał papiery.

— Możecie jechać — mruknął i ruszył do zaprzęgu za nimi.

Rogatka uniosła się. Vaelen strzelił lekko wodzami i konie ruszyły. Dopiero wtedy Eveline wypuściła powietrze. Obejrzała się przez ramię. Brama powoli zostawała za nimi.

— To wszystko?

— Najwyraźniej.

— Brzmi pan, jakby to było coś złego.

Vaelen zerknął na nią.

— Poszło za łatwo.

Eveline jeszcze raz obejrzała się za siebie. Za murami wciąż widziała dachy kamienic i wysokie wieże. Z tej odległości miasto wyglądało na mniejsze. Minęli ostatnie zabudowania. Droga ciągnęła się między szerokimi polami. Dalej, za niskimi kamiennymi murkami, pasły się konie. Po drugiej stronie rozciągały się sady, których końca Eveline nie potrafiła dostrzec. Przesunęła się na skraj siedzenia.

— Panno Vale.

— Co?

— Jeśli będzie się pani tak wychylać, pierwsza gałąź może zakończyć naszą podróż.

Cofnęła się.

— Patrzyłam.

— Wiem.

— Nigdy wcześniej nie byłam poza miastem.

— Przed wieczorem będzie rzeka — powiedział. — Szeroka na ćwierć mili. Proszę wtedy patrzeć w lewo.

Mijali niewielką wieś. Kilka niskich domów stało po obu stronach drogi, między nimi suszyło się pranie. Przed gospodą dwóch mężczyzn ładowało beczki na wóz.

— To dziwne — powiedziała.

— Co?

— Wszystko. Całe życie widziałam te miejsca na mapach. Nigdy nie zastanawiałam się, jak wyglądają naprawdę.

Przez chwilę jechali w milczeniu. Miasto znikało za nimi coraz bardziej. Eveline patrzyła na pola, wsie i drogi, które do tej pory znała tylko z nazw. Dopiero teraz dotarło do niej, że następnego ranka nie otworzy sklepu. Nie usiądzie przy pulpicie. Nie poprawi źle wpisanej ceny. Nie usłyszy dzwonka nad drzwiami. Powinna była się bać. Bała się. Ale pod tym strachem było coś jeszcze. Pomyślała o Celii. Kiedy wróci, będzie miała o czym opowiadać. Ta myśl sprawiła, że uśmiechnęła się pod nosem.

Z każdą godziną krajobraz stawał się surowszy. Sady ustąpiły szerokim polom, potem pastwiskom poprzecinanym kamiennymi murkami. Wsie pojawiały się coraz rzadziej, a domy były niższe, ciemniejsze i bardziej rozrzucone. Droga zaczęła lekko piąć się w górę. Po obu stronach rosły gęste zagajniki, a między drzewami co jakiś czas migały stare kamienne słupy wyznaczające trakt.

Na drodze przed nimi pojawił się wóz kupiecki. Jechał z przeciwnego kierunku, ciężko załadowany skrzyniami przykrytymi brezentem. Konie szły wolno, z opuszczonymi łbami. Minęli ich bez słowa. Za zakrętem pojawił się następny wóz. Potem trzeci.

— Oni jadą z północy.

— Tak.

Czwarty wóz był załadowany skrzyniami aż po burty. Na kołach zaschło grube błoto, a jeden z mężczyzn siedzących na koźle miał zabandażowaną dłoń. Eveline obejrzała się za nimi.

— Przecież mają cały towar. Gdyby wracali po zakończonej trasie, wozy nie byłyby pełne.

Przed nimi, za łagodnym zakrętem drogi, pojawiła się cała kolumna. Sześć, może siedem wozów. Niektóre miały plandeki, inne skrzynie przewiązane linami. Wszystkie jechały na południe.

Eveline odwróciła się z powrotem. Droga przed nimi wspinała się pod górę, pusta aż po grzbiet.

— W drugą stronę nie jedzie nikt — powiedziała.

Vaelen nie odpowiedział.

Średnia ocena: 4.0  Głosów: 2

Zaloguj się, aby ocenić

Komentarze (10)

  • Paweł Sawicki 2 mies. temu

    Zrobiłem eksperyment:

    https://www.opowi.pl/techniczny-trening-wyobrazni-oraz-a127763/

    Przepisałem twój tekst "po swojemu" trochę, chcąc ci pokazać alternatywny sposób pisania. "Alternatywny" nie znaczy "lepszy".

    Daj znać, gdy przeczytasz, to go usunę, by nie zaśmiecać portalu.

  • karcian 2 mies. temu

    Brzmi ładniej :D

  • Paweł Sawicki 2 mies. temu

    Inaczej na pewno.
    A zauważ, iż wprowadzone zmiany są kosmetyczne dosłownie, nic wielkiego.

    Skoroś to przeczytał/przekopiował, usunę.

  • karcian 2 mies. temu

    No tak, ale nie mam takiego wyczucia :) Ale popracuję nad tym.

  • Paweł Sawicki 2 mies. temu

    Podkreślam: nie twierdzę, iż ten czy inny sposób prowadzenia narracji jest jedynym słusznym. Zamiarowałem ci prosto ukazac, co ten sam tekst da się, niewiele w nim zmieniając...zmienić, nomen, omen.

  • karcian 2 mies. temu

    Rozumiem :) Dzięki za porady i wskazówki. Kolejne części mogą być trochę toporne, bo akurat piszę sceny, na których się znam i chcę bardziej przez nie przejść, ale postaram się trochę upłynnić tekst :)

  • Paweł Sawicki 2 mies. temu

    Tak w ogóle miast siekać na kawałeczki dlaczego nie wrzucisz większego tekstu? Zauważyłem, że to tutaj jakaś plaga jest.... u ciebie, na przykład, doszło do tego, co ominąłeś nie da się czytać dalej, bo gdzieś coś opuszczone jest, pominięte...

  • karcian 2 mies. temu

    Większość scen piszę na bieżąco :) Wolę wrzucić, co mam, a potem wrócić. To nie jest plaga. Po prostu łatwiej się czyta krótszy tekst w internecie. O… dobra uwaga, np. co zostało pominięte? :)

  • Paweł Sawicki 2 mies. temu

    "Łatwiej się czyta krótszy tekst w internecie"? Kompletna bzdura, uważam. Gdy oczy rozbolą, zawsze można odłożyć czytanie i wrócić do niego, niezależnie od tego, czy to komputer, gazeta, czy książka. Problem "krótkich tekstów" został według mnie stworzony sztucznie, żeby stopniowo odzwyczaić ludzi od czytania. "System" nie potrzebuje społeczeństwa oczytanego ani wyedukowanego. To stąd się wzięło. Mówiąc, rzecz jasna, baaardzo oględnie i skrótowo.

    A co zostało pominięte? Przyjrzyj się swojej pracy, zauważysz z pewnością ;)
    (Jeśli nie zauważysz do końca weekendu - podpowiem)

  • Paweł Sawicki 2 mies. temu

    EDYCJA: No dobra, nic nie pominięte, po prostu z jakiegoś powodu wrzuciłeś jeden ze skrawków swojej opowieści pod "fantastykę", gdzie reszta jest w kategorii "fantasy".
    Niewiele trzeba, by mnie zmylić... ;)

Napisz komentarz

Zaloguj się, aby mieć możliwość komentowania