Stuwela — Młoda matka na gigancie

Muzyka grała, dziecko płakało. Zrobiła głośniej. Muzyka: umc, umc! Dziecko: e, ee! Wyszła do sklepu po mleko w proszku. Po drodze spotkała kolegę. Miał kręcone włosy i fiołkowe oczy. Wyglądał na bardziej spragnionego niż jej dziecko, dlatego postanowiła nakarmić go w pierwszej kolejności. Wsiedli do tramwaju i po kilku chwilach znaleźli się w mieszkaniu, gdzie było wielu ludzi, a muzyka grała jeszcze głośniej niż u niej w domu. Dziwili się, że przyszła w samych kapciach i podomce. Kiedy wszyscy zwalili się już na podłogę, rozległo się pukanie. Otworzyła drzwi, wyjrzała za próg, a wtedy dziecko rzuciło się jej na ręce.

Średnia ocena: 5.0  Głosów: 8

Zaloguj się, aby ocenić

Komentarze (25)

  • Piotrek P. 1988 miesiąc temu
    Przyjemnie się czyta, czekając na koniec tej historii, jednocześnie interesującej, dziwnej, zabawnej i uderzającej.
    5, pozdrawiam :-)
  • Narrator miesiąc temu
    Ach, to tylko literacka sieczka... Tym bardziej cieszy mnie twój komentarz.
  • Szpilka miesiąc temu
    Fajna puenta 👍 Tak to jest, gdy dzieci się ma za wcześnie, a tatuś, gdzie był tatuś? Strasznie mnie denerwuje mieszanie się facetów do babskiego brzucha, gdyż dość często zostawiają ten brzuch na pastwę losu, dlaczego więc uzurpują sobie prawo do mieszania się?
  • Narrator miesiąc temu
    No cóż, tatuś nie stanął na wysokości zadania. Czemu tak jest, nie pytaj, bo odpowiedź znowu może wzbudzić niezdrowe emocje. Dzięki za fajny komentarz :)
  • Józef Kemilk miesiąc temu
    Widzę, że wprowadzasz polskie drabble. Całkiem dobrze wykombinowałeś od "noweli"
    Tekst też ok.
    Pozdrawiam
    5
  • Narrator miesiąc temu
    Nie mogłem nazwać tego „Drabble”, bo tak zatytułowałeś własny cykl. Od lingwistki, Magdy Małek, dowiedziałem się, że drabble nie doczekało się polskiej nazwy, dlatego wykorzystałem termin „nowela ze stu słów”, jak to sam rozpracowałeś. Dziękuję za piątkę, zwłaszcza, że to ocena sporo zawyżona.
  • Józef Kemilk miesiąc temu
    Narrator Tutaj wszyscy pisali "Drabble", ja się tylko podłączyłem😀. A ocena słuszna.
  • Trzy Cztery miesiąc temu
    Zaśmiałam się przy ostatnim zdaniu. Fajne jest to drapieżne domaganie się uczuć.
  • Narrator miesiąc temu
    Drapieżne? Nawet o tym nie pomyślałem. Ale masz rację. Dziecko było głodne, a może i mokre. Natura musi być drapieżna w walce o przetrwanie. Twój sposób interpretacji jest równie oryginalny, co pisania :)
  • laura123 miesiąc temu
    Trochę inaczej od przedmówców odbieram metaforę zawartą w ostatnim zdaniu. Wydaje mi się, że przyszła po nią policja i zabrała za pozostawienie dziecka bez opieki.
  • Narrator miesiąc temu
    Oczywiście zakończenie to kompletny absurd, dlatego można je zmienić na wiele sposobów. Twoje rozwiązanie jest bardzo moralne i społecznie uzasadnione, ale czy nie należałoby również do odpowiedzialności pociągnąć tatusia? (jak to powyżej sugerowała Szpilka).

    Akurat ta historia wydarzyła się naprawdę. Mój kolega miał niezwykły talent wyrywania znajomych dziewczyn w niewiarygodnych okolicznościach. Przywiózł ją do mnie na prywatkę, nawet pamiętam, że w siatce miała to mleko w proszku. Najgorsze jest to, że nikt się nie przejmował dzieckiem pozostawionym bez opieki. Była ładna i każdy liczył na jakiś miły, prywatny moment. Na szczęście, prędko oprzytomniała, wróciła na czas do domu i dziecku nic złego się nie stało. Dziękuję za cenny komentarz.
  • laura123 miesiąc temu
    Narrator to była pierwsza myśl po przeczytaniu, a przecież to jak z rymem, najgorszy ten, który jako pierwszy się narzuca... tatuś mógł być w pracy, ktoś przecież musi na to mleczko pracować, dlatego nie poszłam w tę stronę, co Szpilka.
  • Bajkopisarz miesiąc temu
    Końcówka świetna 😉 Mam nieodparte wrażenie, że to rzucające się na ręce dziecko, to nie jest to samo, które zostawiła na początku. Tylko kolejne, jako namacalny dowód wielce udanej imprezy. Być może po każdym swym gigancie ma takie pamiątki, a potem pisze ogłoszenie, ze młoda matka z czwórką dzieci poszukuje odpowiedzialnego, stabilnego emocjonalnie pana na wysokim stanowisku z godnymi zarobkami.
  • Narrator miesiąc temu
    No, nie mogę... boki zrywać... Tylko bajkopisarz mógłby wymyślić coś takiego! Po każdej imprezie nowe dziecko, to dopiero. Ale mi narobiłeś smaku na dłuższe opowiadanie. No i ta końcówka... znakomita. Czekaj, czy ty czasem nie jesteś jakimś znanym reżyserem podszywającym się pod Bajkopisarza?
  • Bajkopisarz miesiąc temu
    Narrator - jeśli już, to Kronikarzem :) Ty opisałeś życiową sytuację, ja w komentarzu w sumie też :)
  • Dekaos Dondi miesiąc temu
    Narrator↔Lubię tego typu ''pokręcone'' teksty.
    W wielkim skrócie, widzę to tak:
    Od: ''Muzyka grała''.... do: ''mleko w proszku''.↔ten świat.
    Od: "Po drodze spotkała kolegę... "do: ' kapciach i podomce''↔równoległy drugi z inną wersją.
    Od: "Kiedy wszyscy zwalili'... do: "rzuciło się jej na ręce'→wypadło z równoległego trzeciego... itd...
    Pozdrawiam:)↔5
  • Narrator miesiąc temu
    Z tego jak piszesz tytuły swoich prac oraz komentarze, domyślam się, że słonko na błękitnym niebie, to nie twój styl. Zgadzam się, że rzeczywistość można opisywać na wiele sposobów, każdy jest dobry, żaden najlepszy. Twoja interpretacja jest bardzo oryginalna, daje wiele do myślenia. Nic nie ma końcowego rozwiązania, wszystko trwa.
  • Wrotycz miesiąc temu
    A co to jest: stuwela? Nowela ze stu słów?:)
    Groteską/absurdem pachnie, bo jakże dziecko karmione mlekiem w proszku, czyli maleństwo raczej góra do dwóch lat, mogło odnaleźć matkę?:)
    Chyba rzecz o instynkcie macierzyńskim, który przegrał z poprzednim, nikim nieograniczonym zewem przyjemnej wolności.

    Co najbardziej zatrzymuje? Ostatnie zdanie. Dziecko rzuca się jej na ręce.
    Rozbieg maluszka, wyskok i moszczenie się w rękach matki.
    Fajne!:)
  • Narrator miesiąc temu
    „Stuwela” — ten termin częściowo zapożyczyłem od J. Kemilka, n.p. „Drabble – Metamorfoza”, oraz Tjeri, która w swoich komentarzach używała określenia „stusłówek”. Oryginalne słowo „drabble” mi się nie podoba. Brzmi równie okropnie co „kwasoród”. Mam nadzieję, że wkrótce ktoś wymyśli piękny odpowiednik w polskim języku.

    Pisząc to nie miałem aż tak głębokich myśli co ty. Po prostu opisuję to, co widziałem. Końcówkę wymyśliłem, bo w stu słowach nie potrafiłem znaleźć lepszego zakończenia. Drobiazg czysto techniczny. Ale jak się prędko przekonałem, zmyślenie bardziej się podoba niż rzeczywistość. Dziękuję za ciekawy komentarz.
  • Tjeri miesiąc temu
    "Wyglądał na bardziej spragnionego niż jej dziecko" - :))
    "Stuwela" - całkiem fajne określenie. Sama zamiennie z "drabble" używam "stusłówka".
    Końcówka rozbraja. Pierwsze co mi przyszło do głowy, że "wyszła z domu i nie wróciła". W sensie na lata wsiąkła w "towarzystwo", imprezy. Oprzytomniała dopiero po długim czasie (pukanie), by na łono rodziny wrócić :)). Przeczytałam komenty i już wiem, że nie taka ta historia była... Ale taka interpretacja mi pasuje. :))
    Całkiem fajne drabble (końcówka robi robotę).
  • Narrator miesiąc temu
    Właśnie, zapożyczyłem z twojego „stusłówka”, tylko mi zajeżdżało przysłówkiem, półgłówkiem, dlatego zmieniłem.

    Po przeczytaniu tego komentarza zastanawiam się, na ile pisanie powinno być prawdziwe, tzn. zgodne z rzeczywistością. Przecież przynajmniej połowa publikowanej tutaj poezji to absurd. Opis uczuć, stanu umysłu, który niczym nie zaowocuje, choćby nawet snem. A jednak ludzie chętnie to czytają. Można napisać „marzyła mu się góralska chata, kryta jodłowym gontem”, a można po prostu posadzić go na ławce przed tą chatą, jakby ona rzeczywiście tam stała. Tak o niej marzył, aż ją stworzył. Według mnie to jest najpiękniejsze w pisaniu. W malarstwie i muzyce są ograniczenia. Nie wszystko da się wymalować, nie każdą nutę da się zagrać. Ale jak długo da się to czytać, w pisaniu wszystko jest możliwe. Teraz kolej na ciebie — czekam na twój drabble :)
  • LittleDiana tydzień temu
    Bardzo to realistyczne, pokazuje to, że jest coś takiego jak zbyt młody wiek na dziecko, nasza psychika to wszystkiego musi dojrzeć.
  • Narrator tydzień temu
    Problem w tym, że dziecko można mieć niezależnie od stopnia psychicznej dojrzałości. Natura dobrze o tym wie i dlatego płata nam figle. Dziękuję za komentarz.
  • LittleDiana tydzień temu
    Narrator No tak ciało dojrzewa szybciej niż psychika. Fizycznie nawet czternastolatki mogą mieć dzieci, ale nie znaczy to że powinny je mieć.
  • Narrator tydzień temu
    LittleDiana Możesz to rozwinąć w wiersz lub opowiadanie. Z chęcią przeczytam, nie tylko ja.

Napisz komentarz

Zaloguj się, aby mieć możliwość komentowania