Poprzednie części: Więzy rodzinne - Dziedzictwo - Prolog
Więzy rodzinne - Dziedzictwo - Kolce pod stopami - część szósta
Śnieg powoli zaczął topnieć i spod jeszcze nienagrzanej słońcem ziemi zaczęły wyłaniać się pierwsze zielone listki przebiśniegów i krokusów.
Całość w Zeszycie czwarty mojej książki Opowiadania z zakładką :)
Komentarze (8)
Strasznie szkoda mi Mirian, powinna jak najszybciej coś zrobić. Nigdy nie zabrał ją do swoich rodziców. Powoli odbiera jej syna. No i jeszcze klusownictwo, zabijanie zwierząt w meczarniach. Tajemnice ma ten Hubercik? Pzdr.
Odkrywasz wszystko po kolei razem z bohaterką, bardzo mnie to cieszy, dziękuję :)
To jest przerażające i jednocześnie pokazuje jak trudno wyrwać się kobiecie z takiej chorej relacji :/ teks nie mniej świetny, 5 :)
Dziękuję :)
Biedna kobieta, została sama, bo kre mu się nie podobała. tA, na pozór idealny mężczyzna okazął sie gorszym niż nie jeden pijak. Nie chciała być samotna, a okazało się, że jest teraz bardziej samotna niż była przedem...
Dokładnie :(
Mam złe przeczucia... Ale już wcześniej mnie zastanowiło to, że Hubert wcina dziki, bo na początku o tym było. Jeśli wcina dziki to musi być w jakiś sposób dziki. Obstawiam jakąś współczesną Szkołę Twardych Facetów albo coś w tym klimacie.
No nie powiem, wciągnęło mnie to mocno :) Piąteczka
PS. Dalej nie czytam komentarzy, nawet po przeczytaniu. Tylko Twoje w odpowiedzi do moich ;)
Ha, ha, ja tylko prosiłam, żebyś sobie nie sugerował nic komentarzami, zanim przeczytasz kolejną część, wiem z doświadczenia, że to może sprawić, że czytanie nie już tak przyjemne, bo się wszystko wie. To trochę tak, jakby oglądać film z kimś, kto widział go już wcześniej i cały czas mówi, co wydarzy się w następnej scenie :)
Dziękuję, illibro :)
Napisz komentarz
Zaloguj się, aby mieć możliwość komentowania