Poprzednie części: Więzy rodzinne - Dziedzictwo - Prolog
Więzy rodzinne - Dziedzictwo - Z wyliczanki wyszła śmierć - część ósma
Kiedy nazajutrz wyjechali na kolejny weekend naszła mnie jakaś fala przygnębienia.
Całość w Zeszycie czwartym mojej książki Opowiadania z zakładką :)
Komentarze (8)
Ile jeszcze kobieta może znieść. Moim zdaniem krzywdzi swoje dziecko, ponieważ Jaś rośnie i widzi to wszystko, a poza tym Hubert wychowuje go, dając swoje dziedzictwo, takie jakie przekazał mu jego dziadek. Powinna jaknajszybciej ratować to co jeszcze da się uratować, ale nie poprzez zzabicie Huberta. 5 Pozdrawiam
Już kolejny raz dzisiaj ci dziękuję, że czytasz, ale jest to dla mnie ogromna satysfakcja, pozdrawiam gorąco :)
To opowiadanie porusza, niby fikcja, a jednak wiele kobiet tkwi w tak toksycznym związku w rzeczywistości :/ 5
Wiele wątków w tym opowiadaniu jest z życia wzięte, ono pisze najlepsze scenariusze. Dziękuję Sis :)
Zaskakuje mnie dosadność tej historii. Nie jest to ugładzona historia "z życia wzięta", jakich tysiące powiela się i publikuje masowo, a przyznam, że miałem na początku takie obawy. Wybacz, bo myliłem się. Oglądam ostatnio dużo kina azjatyckiego, do którego amerykańskie, czy nawet europejskie produkcje się nie umywają. U Azjatów również szokuje taka, podobna do Twojej, dosadność, szokuje i jednocześnie uwiarygodnia całą opowieść, bo życie nie ma nic wspólnego z telenowelami, a nawet z paradokumentami dla gosposdyń domowych. Ogromne brawa dla Ciebie. Poza tym, coraz wyraźniej widać, że dziedzictwo ma tu wydźwięk wielowymiarowy i nie dotyczy wyłącznie losów Miriam, dotknie zapewnie także Jasia.
Nie czytałam wcześniej tego wpisu, a ucieszył mnie bardzo, dziękuję za tak miłe słowa. Azjatyckich produkcji nie oglądam niestety :(
Nie wiem, ale przeczuwam teaz jednak złe zakonczenie tej historii. Jak można gwałcic własną żonę, jak ona moż sobie na to pozwalać...
Dziękuję, że kontynuujesz :)
Napisz komentarz
Zaloguj się, aby mieć możliwość komentowania