Poprzednie części: Więzy rodzinne - Dziedzictwo - Prolog
Więzy rodzinne - Dziedzictwo - Na czerwonym dywanie - część piąta
Nie przyjechał kolejnego dnia, ale zadzwonił.
Całość w Zeszycie czwartym mojej książki Opowiadania z zakładką :)
Nie przyjechał kolejnego dnia, ale zadzwonił.
Całość w Zeszycie czwartym mojej książki Opowiadania z zakładką :)
Komentarze (14)
Nawiązuje do małżeństw z przymusu lub z przeczucia że tak by bło najlepiej. Nie bez powodu mamy w tych czasach 50% rozwodów. Na spokojnie 5 ode mnie ;)
Miło mi cię gościć nieznajomy :)
Pan Czepialski;
którego płynęły Kolendy - literówka.
Przeczytałem całość. 5
Już poprawiam Panie Cz :) Dziękuję :)
To mój komputerek coś wymyślił i całe słowo przekształcił, ale udało się naprawić :)
Na miejscu Miriam zastanowiłabym się nad ślubem. Nie chcę być złym prorokiem, ale Hubert coś knuje. Cikawa jestem, gdyby to była dziewczynka? Przecież traktuje ją jak służącą. Dlaczego odremontował jej mieszkanie w którym nie ma pokoju dla dziecka. Sprawia wrażenie zimnego drania. Pozdrawiam ciepło
Tu, pasjo, wysnułaś trafne spostrzeżenie: nie ma pokoju dla dziecka, brawo :)
5 :)
Dziękuję :)
Jestem pewna, że będzie ja źle traktował, jak służącą. Nie rozumiem jednej rzeczy, jeżeli naprawdę by ją kochał, to nie miłaoby dla niego znaczenia czy jest biała czarna czy żydowska, ważne by było, że jest jego.
Widać nie do końca ta miłość była szczera :(
Piąteczka ;) Dalej nie czytam komentarzy ;)
Widać Hubert dba o pozory. Czerwony dywan to symbol przepychu, przynajmniej wg mnie...
Ciekawi mnie też dziedzictwo Huberta ;)
Dziękuję, illibro, szczerze mówiąc mnie się kojarzy z komunizmem, ale to tak teraz mi wpadło do głowy, bo chyba wcześniej z niczym :)
Pisałam, żebyś nie czytał komentarzy przed przeczytaniem części, a nie żeby w ogóle :) Takiego zakazu nie ma :)))))) Pozdrawiam serdecznie :)
Może dlatego,że myśląc czerwonych dywanach od razu myślę o gwiazdach Hollywood.Czemu? Nie wiem. :)
Napisz komentarz
Zaloguj się, aby mieć możliwość komentowania