Z odważnym kompanem (część X)

(Znów bardzo przepraszam za nieaktywność.)

 

Ten tydzień oczekiwań był najdłuższym tygodniem w moim życiu. W dodatku, nic ciekawego się nie działo. 27 lipca tata dostał drugie wezwanie na komendę, ponieważ okazało się iż szanowny pan złodziej jest już znany w Ersten. Ja spotkałam się z Sarah i opowiedziałam jej dokładnie o wyjeździe. Następnego dnia pojechałam sobie sama na rolki, wzięłam słuchawki i ściągnęłam charytatywną aplikację. Jestem z niej bardzo zadowolona, ponieważ 1 kilometr to 1 złotówka dla chorych dzieci. Dzisiaj objechałam dookoła całe nasze osiedle, więc myślę, że jakieś 5 złotych wpadło. Niestety na drodze rowerowej niedaleko ulicy Tylnej rozsypali żwir, którego w ogóle się tam nie spodziewałam. Zaliczyłam więc niewielką glebę, ale nic mi się nie stało. Jedynie trochę zdarłam przody rolek, ale są one tak stare, że ani trochę mi ich nie żal. 29 lipca zdychałam z nudów. Cały dzień byczenia się z Buddy'm na kanapie. Sarah była u cioci a tata pracował w garażu. Kolejnego dnia poszłam do galerii wraz z Buddy'm, ponieważ usłyszałam o nowej możliwości. Wchodząc z pieskiem na smyczy do wielkiego budynku, zobaczyłam ogromny bilbord!

 

UWAGA KLIENCIE!!! NIE ZOSTAWIAJ SWOJEGO PSA W UPALE W AUCIE ANI NA DWORZE, WEŹ GO ZE SOBĄ NA ZAKUPY! OD 25 LIPCA NASZA GALERIA DOSTOSOWANA JEST DO POBYTU W NIEJ CZWORONOGÓW! NIECH WŁAŚCICIELE JEDNAK NIE ZAPOMNĄ O SMYCZACH I KAGAŃCACH ORAZ ZAOPATRZENIU SIĘ W SPRZĘT PRZEZNACZONY DO SPRZĄTANIA PO PSACH. ZAPRASZAMY Z PUPILAMI!!!

 

- O nie, widzisz to Buddy? - powiedziałam zmartwiona do psa - Musimy mieć kaganiec!

- Jeśli chcesz załatwić psu kaganiec, to tu zaraz na pierwszym piętrze jest sklep zoologiczny, na pewno coś dopasujesz - ktoś mówił zza moich pleców.

- Layla? O cześć, dzięki za podpowiedź - odparłam widząc kumpele z klasy.

- Nie ma za co, jak tam wakacje? - zapytała, zapinając swój rower przy słupie.

- Niedługo jadę w góry, a Ty? - również byłam ciekawa.

- Byłam już w Paryżu - uśmiechnęła się pokazując mi nową naszywkę na bluzce, z napisem "prosto z Paryża". Spojrzała na mojego psa i powiedziała - co się stało Buddy'emu?

- Oh...to to nic, miał jeszcze bandaże na łapach, a teraz tylko kołnierz został. Rzucił się z okna, długo by mówić.

- Ojej, masz psa wariata, haha!

- Kochanego wariata.

- Tak. To co? Ja lecę buszować wśród letnich spódniczek, a ty kup mu kaganiec, bo cię nie wpuszczą.

- Okej, może się jeszcze spotkamy - powiedziałam z nadzieją, że zobaczymy się jeszcze wśród ciuchów.

- Pewnie tak, wiesz, że mamy podobne gusta - odparła - to do zobaczenia.

- Bye - pożegnałam się i poszłam szukać kagańca.

Z Laylą się nie spotkałam, ciekawego nic nie kupiłam. Tylko łańcuszek z napisem "kawaii bunny". Buddy'emu nie za bardzo podobało się łażenie po galerii, na szczęście problemów nie narobił. Niestety doszła jedna rzecz do tych nienawidzonych przez Buddy'ego - kaganiec.

Średnia ocena: 0.0  Głosów: 0

Zaloguj się, aby ocenić

Komentarze (4)

  • Pan Buczybór 31.07.2017
    O! Niespodziewany powrót. Miło.
  • Bio 01.08.2017
    Dziękuję za miłe przyjęcie :D
  • marok 31.07.2017
    Cieszę się że powracasz ;)
  • Bio 01.08.2017
    Ja też, bardzo dziękuję :D

Napisz komentarz

Zaloguj się, aby mieć możliwość komentowania