Poprzednie częściVigor cz1  Vigor cz2  

Vigor cz3

- Tak , to prawda. Igor oparł się o oparcie fotela.

- Chciałbym najpierw wyjaśnić powód jego podróży. Proszę o cierpliwość.

- Bardzo ciekawe ? – zagadnął pan Jarosław.

- Myślę, że najprościej jest powiedzieć – Dlaczego ?

- Dlaczego ? ponownie zapytał pan Jarosław.

- Tak , dlaczego ? Dlaczego to wszystko ? Dlaczego tutaj, w tym miejscu ? Dlaczego ludzie ? Dlaczego jesteśmy sami ?

 

Wszechświat jest przeogromny a dookoła nas tylko pustka. Dlaczego ? Czy wszystko, co dzieje się w chwili obecnej na ziemi jest związane jedynie z działalnością człowieka ? Niszczymy planetę, na której żyjemy i nic nie wydaję się tego zmienić ! Dlaczego ?!Co nas stworzyło i czy w ogóle jesteśmy czyimś dziełem ? To bardzo ważne pytania, które dopiero w trakcie podróży nabrały dla Vigora wartości. Z tego również powodu , Vigor wrócił na ziemię. Tak , wiem, na pierwszy rzut oka to nie ma sensu. Proszę jednak o cierpliwość a wszystko postaram się wyjaśnić.

 

- Vigor potrafi podróżować wykorzystując kosmiczną energię. Kosmiczna energia jest wszędzie . Jest w każdym z nas . Kosmiczna energia nie ma początku ani końca. Ale czy na pewno ? Tego chciał dowiedzieć się Vigor. Dlatego właśnie , Vigor udał się poza granice naszego układu słonecznego. Poza granice drogi mlecznej. W poszukiwaniu źródła kosmicznej energii. Wtedy jeszcze nie wiedział, że znajdzie odpowiedzi na pytania , których jeszcze nie był świadomy. Sama podróż...

- Przepraszam, że przerwę, - wtrącił się pan Jarosław – ale jak wygląda sama podróż ? Czy Vigor używa statku kosmicznego, jeżeli tak, to jakiego ? Jeżeli nie , to jak oddycha w przestrzeni kosmicznej ?

- Jak już wspomniałem wcześniej, Vigor potrafi kontrolować energię kosmiczną. Energię, która jest wszędzie i która jest jak strumień, bez końca i początku. Nawet w kosmosie. Za jej pomocą Vigor widzi w przeszłość, teraźniejszość i przyszłość.

Widzi życie i śmierć nawet w najodleglejszych zakątkach wszechświata. Sama podróż przypomina skok z jednego punktu do drugiego. Bez ograniczeń czasu, prędkości czy przestrzeni. Jedyną rzecz jaką trzeba ustalić to kierunek podróży. To, co w chwili obecnej widzi ludzkość za pomocą kosmicznych teleskopów jest kroplą w morzu tego co widzi Vigor. Dla ludzi kosmos jest nieskończony. Dla Vigora nie ma takiego pojęcia, ze względu na fakt, że on sam był w jego najdalszym zakątku. To tylko kwestia odległości. Zdziwi się pan jak panu powiem , że Vigor podróżował do końca i początku wszechświata. To jednak opowiem panu przy innej okazji.

- Pytał pan, jak Vigor oddycha w przestrzeni kosmicznej ?

- Tak – przytaknął pan Jarosław.

- Tlen tak jak wszystkie inne gazy , jest formą energii. Vigor potrafi wchłaniać, emitować, projektować, manipulować, przekazywać, niszczyć i odbudowywać energię na wybrany przez siebie sposób. Kosmos posiada wszystko co jest potrzebne do życia. Wliczając w to tlen. Ziemia jest tego najlepszym przykładem. Odpowiadając jednak na pana pytanie,

Vigor wchłania wszystko czego potrzebuje z kosmicznej energii. Energii , która wypełnia cały kosmos. Wracając jednak do podróży. Wiem , że ciężko będzie panu w to uwierzyć , ale nasz układ słoneczny, nasza galaktyka znajduje się na szarym końcu jeżeli chodzi o cały wszechświat. Jest to związane z naszym położeniem. Na przykład, w centrum naszej galaktyki znajduje się gigantyczna czarna dziura. Oprócz tej Super czarnej dziury jest jeszcze wiele innych mniejszych czarnych dziur.

Nie tylko w naszej galaktyce ale również w sąsiadujących galaktykach jest bardzo dużo czarnych dziur. Tylko w tej części kosmosu znajdzie pan tak dużą ilość czarnych dziur. Oddalając się od ziemi , powiedzmy dla ułatwienia w kierunku zachodnim, ilość czarnych dziur maleje do zera. Również ta część kosmosu, ta w której się znajdujemy jest najbardziej zabrudzona. Pełna jest różnego rodzaju gazów, meteorów, zapadających się gwiazd, rozpadających się planet. Krótko mówiąc im dalej od nas tym bardziej poukładany jest wszechświat. Mniej brudny , mniej zaniedbany. Im dalej od nas tym bardziej rozwinięte formy życia można spotkać.

Każda z tych form życia , patrząc na to z punktu widzenia Vigora , jest formą energii, która emitowana jest bezpośrednio w kosmos. Nie są to duże ilości energii ale nie ilość jest tutaj najistotniejsza tylko czas. Ponieważ , przez bardzo długi okres czasu , to właśnie ta wymieszana forma wszystkich energii , podróżując przez kosmos stworzyła życie.

Przykładem takiego życia jest właśnie Ziemia. Ziemia jest wypadkową wszystkiego co podróżowało przez kosmos właśnie do punktu , w którym się znajdujemy. Wszystkie energię , które musiały się wymieszać odległość oraz czas jaki musiał upłynąć. Wszystko po to tylko, aby stworzyć małą niebieską planetę.

Planet podobnych do Ziemi są tysiące. Wszystkie one są oddalone od Ziemi o wprost niewyobrażalną odległość , dla normalnego ludzkiego rozumu. Każda z nich jest większa i piękniejsza i każda z nich jest jedyna w swoim rodzaju. Podobnie jak ziemia z tym ,że na ziemi można spotkać mały kawałek każdego z tych światów. W innej formie, rozmiarze czy kolorze. Weźmy pod uwagę na przykład planetę Noma, gdzie jej mieszkańcy są podobni do naszych warzyw. Funkcjonują normalnie, są wysoce rozwinięci . Kiedy pierwszy raz usłyszeli co ludzie robią na ziemi z warzywami, chcieli od razu ją zniszczyć.

- Jak warzywa ? wtrącił pan Jarosław.

- Jak nasze marchewki czy pietruszki- potwierdził Igor.

- Nasza planeta zawiera w sobie cząsteczki energii , które musiały podróżować przez kosmos cztery miliardy lat żeby stworzyć podstawy życia, żeby stworzyć Ziemię.

- Czy uwierzyłby pan ,że istnieją planety , którą wyglądają jak okrągłe obłoki chmur ? Albo planety , które przypominają okrągły kamień ? To jak wyglądamy, jak myślimy, co jemy, jak się rozwijamy, nie jest efektem naszej ewolucji. Jest efektem rozwoju innych istot pozaziemskich , oddalonych od nas lata świetlne. Tak samo jak one, miliony lat temu, będziemy ewoluować, umierać i rodzić się na nowo aż w końcu , po bardzo długim czasie może osiągniemy ich poziom. Chociaż z ziemią nigdy nic nie wiadomo. Jest niespodziewanym dzieckiem wszechświata, więc proces rozwoju może nastąpić szybciej, z drugiej zaś strony może nie nastąpić wcale.

-Niespodziewanym ? podłapał pan Jarosław. – Sugeruje pan , że inne planety są budowane, innymi słowy tworzone ?

- Jak najbardziej – zgodził się Igor.

- Dlaczego stworzenie miejsca do życia miałoby trwać na przykład , cztery miliardy lat ?

- Panie Jarosławiec ....– Igor przysunął się bliżej , opierając łokcie o blat .

- We wszechświecie , są rasy tak stare jak on sam . Posiadają wiedzę i surowce do tworzenia rzeczy , o których ludziom się jeszcze nie śniło. Stworzenie planety , zdolnej podtrzymać życie zainteresowanej partii , nie jest niczym nowym . Tak panie Jarosławie , ta jedna zasada się nie zmieniła . We wszechświecie zarabia się na tworzeniu i niszczeniu życia . Dlatego wszechświat się ciągle rozrasta ,ale to na pewno pan już słyszał. To w zasadzie po części, wyjaśnia również ludzką naturę – skwitował Igor.

-No dobrze - przytaknął redaktor. - A co z muzyką ? – To też element wypadkowej kosmicznych energii ?

- Jak najbardziej – odparł Igor – jak inaczej wytłumaczyć tak dużą ilość różnorodnych stylów i rodzajów ?. Wszystko co wiedzieliśmy, wiemy i będziemy wiedzieć jest zapisane w naszym kodzie genetycznym, który tak naprawdę do nas nie należy. To samo tyczy się naszych umiejętności. Muzyka , o której pan mówi,jest częścią nie tylko niezamieszkałych planet ale również wysoko rozwiniętych istot oraz światów. Dla przykładu, kontynuując wątek muzyczny, jedną taką niezamieszkałą planetą była planeta dźwięku. Tak przynajmniej nazwał ją Vigor. Oddalona od ziemi o jakieś 30 galaktyk. W tym miejscu, muszę zaznaczyć , że nie ma wcześniej innego życia . Planeta dźwięku jest pierwszą.

- Planeta dźwięku ? –pana Jarosław skrupulatnie notował. Dlaczego dźwięku ? Jej mieszkańcy tworzyli muzykę ? spytał.

- Nic podobnego. Igor odsunął się od biurka.

- Planeta była niezamieszkała. To znaczy oprócz wegetacji roślinnej nie było tam innej formy życia.

Proszę sobie wyobrazić planetę podobną do naszej . Z tym, że 3-4 razy większą niż nasze słońce. Zieloną od lasów i traw. Błękitną od mórz i oceanów. Suchą od pustyni i wulkanów. Z atmosferą trochę rzadszą od naszej ale grawitacją 100 razy większą niż u nas. A dlaczego dźwięku ? Ponieważ wszystko szumiało i wibrowało w rytm jądra planety. W rzeczy samej planeta dźwięku miała trzy jądra. Kiedy Vigor dotarł na powierzchnię był oniemiały. Chmury na niebie przesuwały się tak szybko jak przesuwają się chmury na planszy pogodowej wiadomości wieczornych. Wiatry wieją z siłą huraganu a oceany wirują z siłą tajfunów. Wszystko w poukładanym porządku świstów, trzasków, grzmotów, stuknięć i tąpnięć.

Z orbity planeta delikatnie pulsowała swoim polem elektromagnetycznym. Odpychając od siebie zbliżające się ciała obce. Za słońce służyły jej trzy gwiazdy wielkości naszego Jowisza, ukryte w ogromnej błyszczącej mgławicy. Prawdziwie magiczne miejsce. Niestety żaden człowiek nie mógł by tam żyć. Z pewnością nie człowiek taki jak my. Cała powierzchnia pulsowała. Drgała . Dochodzi również do tego przygniatająca grawitacja.

Na horyzoncie dominował ogromny wulkan, który co jakiś czas rozświetlał niebo potężnym wybuchem. Wulkan był po prostu po same niebo. Był gigantyczny. Masy dymu i pyły, które wyrzucał były natychmiast rozwiane przez szalejące burze a materiał wulkaniczny prawie w całości zostawał wystrzelony poza granice atmosfery planety. Miałem w nie których momentach wrażenie, że słyszę kobiecy głos. Wysoki operowy sopran a potem głębokie stuknięcia bębnów. Talerze , flety całą filharmonię. Głęboki wybuch wulkanu odznaczał zakończenie kolejnego aktu. Potem następowała cisza zmącona pulsowaniem z wnętrza planety.

Opuszczając to miejsce , Vigor był zadowolony. Zadowolony z faktu, że nikt nie będzie mógł tutaj żyć. Nikt nie zepsuje tego miejsca. Miał na myśli człowieka.

- A co działo się później z materiałem , który wydobył się z tego ogromnego wulkanu ? Mówi pan , że lądował poza granicami planety ? Jak to w ogóle jest możliwe ? Wyraźnie zainteresowany , pan Jarosław był gotowy do kolejnych notatek.

 

- Tak, poza granicami planety. Siła wybuchu była tak ogromna , że była w stanie wypchnąć cały materiał w kosmos. Tam, ze względu na niską temperaturą wszystko zastygło w gigantyczny meteor, który podróżował dalej. Muszę przyznać, że niektóre z nich były gigantycznych rozmiarów. Z ogromną prędkością, meteor mknął przez czarną przestrzeń, ciągnąc za sobą niewidzialny ogon energii, niszcząc wszystko co spotkał na swojej drodze.

Opuszczając planetę po kilku dniach pobytu , Vigor postanowił zbadać kierunek, w którym poruszał się pocisk wystrzelony z planety dźwięku. W końcu, mógł obrać każdy z kierunków. Kosmos jest nie zmierzony. Prawda ? Igor rozłożył ręce uśmiechając się w stronę pana Jarosława

-Czy obrany kierunek meteoru jest przypadkowy ? Vigor wtedy jeszcze nie wiedział, ale nie był – kontynuował Igor.

Poruszając się z ogromną prędkością tuż za meteorem, Vigor zauważył, wyłaniający się tuż przed nim, cień nowej planety. Cień który rósł i rósł wraz z malejącym doń dystansem.

- Pamięta pan jak mówiłem, że planeta dźwięku była kilka razy większą niż nasze słońce ?

Kartkując swoje notatki pan Jarosław potwierdził.

- 3 do 4 razy . Tak pan powiedział.

- Planeta do której Vigor zbliżał się teraz. Była jeszcze większa niż planeta dźwięku. Przynajmniej dziesięć razy większa. Dookoła niej było kilka księżyców ale tylko jedno słońce. Słońce , które było bardzo jasne ale bardzo małe. Słońce, które krążyło wokół planety zawsze po innej orbicie.

- A w zasadzie można by powiedzieć, że tylko po jednej połowie tej planety – dodał po chwili Igor.

- Innej orbicie ? Czy orbity nie są zazwyczaj takie same ? – spytał pan Jarosław.

- Nie koniecznie , panie Jarosławie. Orbita zależy zazwyczaj od kilku czynników. W tym przypadku mamy tu do czynienia z oddziaływaniem samej planety oraz pobliskich księżyców, które były większe niż orbitujące słońce. W pobliżu, jeżeli w ogóle można tak powiedzieć, były również inne ciała niekoniecznie niebieskie.

- Inne planety ? wtrącił pan Jarosław.

- Tak, zgadza się. Planety, o wiele mniejsze niż planeta Gal, bo taka była nazwa tej planety , jak i również, komety, asteroidy , księżyce. To jednak nie było najbardziej niesamowite. W sąsiedztwie tej ogromnej planety , Vigor wyczuł dwa inne źródła , które emitowały niesamowitą energię. Czarne dziury.

-Czarne dziury ?

- Tak . w odległości kilku milionów lat świetlnych. Nie stanowiły bezpośredniego zagrożenia, ponieważ masa planety była kilkukrotnie większa niż masy owych czarnych dziur aczkolwiek ich zachowanie powodowało ruch energii , który od czasu do czasu wyprowadzał z równowagi ten niesamowity układ planetarny. Wracając jednak do samej planety.

- Niesamowity cud natury współistniejący w idealnej harmonii ze swoim otoczeniem.- podsumował krótko Igor .

- Ciężko jest mi to sobie wszystko wyobrazić – powiedział pan Jarosław.

- Tak – przytaknął Igor.

- A co stało się z asteroidem , za którym podążał Vigor ? – uderzył w planetę ?

- To było jedno z tych najbardziej niesamowitych rzeczy jakie Vigor widział w swoim życiu – przytaknął Igor.

 

C.D.N

Średnia ocena: 0.0  Głosów: 0

Zaloguj się, aby ocenić opowiadanie

    Napisz komentarz

    Zaloguj się, aby mieć możliwość komentowania