Opko - Czardasz - 2 - Gadjo dilo
Kiedy wstała, młodsze rodzeństwo leżało jeszcze pokotem w niewielkiej izbie. Cichutko podniosła z pieca ceber i umartwionym krokiem udała się do studni.
Musiała zrobić przystanek, żeby zataszczyć brzemię. Z wodą ważyło nielogicznie więcej. W oddzielnej izbie przemywała twarz i ciało, kiedy zorientowała się, że jest obserwowana. Pijany ojciec wyściubiał oko przez szczelinę w drzwiach. Zauważony wparował do pomieszczenia, zatoczył się i w obrzydliwym uśmiechu zbliżył do córki. Lewą dłonią złapał jej pierś, a prawą wsparł się na stole. Popatrzyła mu w oczy, nie zdradzając zamiarów.
Drewniany holenderski bucik, wystrugany przez nieżyjącego już przyjaciela nabrał pełnego furii pędu, rozkwaszając trzy z czterech palców: kciuk, wskazujący i serdeczny. Napastnik zwinął się na ziemi sycząc z bólu i trzymając zakrwawioną, momentalnie czarną dłoń.
- Pomyliłeś mnie z matką. - wyszeptała spokojnie.
Wzięła ze sobą co zdołała znaleźć i uciekła.
*
Późnym wieczorem ostatni autobus: Andrychów - Kraków przyjechał na dworzec.
Gdzie się ma teraz podziać?
Tramwaj. Podróż bez biletu. Jeździła chwilę stojąc przezornie przy drzwiach aż los przyprowadził jej przystojnego chłopca. Tramwaj gwałtownie stanął. Bezwładnie pchając dziewczynę wprost na jego zwinne ramię.
Portfel. Portfel. Portfel? Kim Ty jesteś chłopcze?
Klucze. Może do domu?
Wydostała się z objęcia, spotkała go wzrokiem i wysiadając powiedziała:
- Nie ma za co.
---
Tytuł jest nawiązaniem do świetnego filmu z 97-go, który polecam.
https://www.filmweb.pl/film/Gadjo+dilo-1997-763
Komentarze (24)
Opis dość monotonny: wstała, podniosła, udała... jak tykanie zegara na ścianie. Tekst powinien być samowystarczalny, bez konieczności odwiedzania dodatkowych stron internetowych.
Coś mi się zdaje, że lecisz na ilość, lub co gorsza: wpadłeś w nałóg pisania. ?
Tak jest monotonnie. To przecież poranek. Powolny, senny.
Wiem, też, że powinien być samodzielny i w zasadzie wydaje mi się, że jest taki. A przynajmniej chciałem taki uzyskać. Jeżeli mi się nie udało ... szkoda.
Co do nałogu to szczerze powiedziawszy przez długi czas w życiu lubiłem sobie od czasu do czasu sporządzić jakąś historyjkę na boku zeszytu, notatek, czy nawet na chusteczce. Lubię pisać, nie wiem czy to nałóg nie patrzyłem na to pod tym kątem. Przemyślę i jeżeli tak będę musiał zacisnąć pasa aż mi głowa eksploduje od nadmiaru pomysłów :P
Dzięki za opinię i kursy.
Teraz widzę, że ten poranek to się ciągnie do wieczora. ..
Poncki
Nałóg pisania to najlepszy z nałogów, szczególnie w czasach gdy ludzie ograniczają się do wysyłania serduszek i odnośników.
Pisz i publikuj jak najwięcej — nikomu tym nie zaszkodzisz, a wnuki będą miały co czytać. ?
Ach, teraz to jest o tej dziewczynie z poprzedniego Twojego... Jestem wniebowzięty ?
Pozdrawiam ?
Dokładnie ?
Moim zdaniem ich historia zasługiwała na dopowiedzenie.
Aj. Wolałam jednak dziewczynę z uśmieszkiem.
Popsułeś mi bohaterkę!
Wybacz.
Nie napisałem tego bo nie starczyło wyrazów do 200, ale uwierz mi na słowo, ona dalej się uśmiecha :P
Poncki teraz to już inny uśmiech :).
Myślę, że szkodliwie jest mieszać w kalibrach historii bohaterów.
Oczywiście z przymrużeniem oka piszę, ale że zepsułeś, to serio uważam. Jako wyzwanie - może wymyślisz alternatywną wersję przeszłości bezczelnego dziewczęcia :).
Tjeri
Hmm. Pomyślę nad tym :)
Dziewczyna z trudnego domu bez mrugnięcia rozpieprzająca rękę własnemu ojcu, wydaje mi się mocno jaskrawą postacią. Aczkolwiek jest to mój punkt widzenia.
Jest w życiu czas na uśmieszki i jest czas na akty odwagi.
Poncki oczywiście, że jaskrawą. Ale kaliber inny - dziewczyny też, a przede wszystkim opowieści.
Trochę jakby do (gazetki) Tele Tydzień (chyba była kiedyś taka) dodawałbyś Świat Nauki jako naturalny komplet. I nie mam na myśl jakościowej różnicy a takiej w lekkości.
Nie że uważam, że tak się nie łączy... Po prostu w tym przypadku (moim zdaniem) popsułeś szlif bohaterki naszkicowany w pierwszej części. Zgłębiać bohaterów jak najbardziej można, poznając ich motywacje i inspiracje, sięgając głęboko w przeszłość, ale nie wiem, czy to odpowiednia do tego forma literacka. A że sama próbowałam kiedyś zmieścić kołdrę w kosmetyczce... to kojarzę temat. :D
Tjeri
Rozumiem Twój punkt widzenia (dlatego myślę, że możesz nie być zadowolona...)
Po prostu taką historię ułożyłem sobie w głowie. Taką przelałem na papier.
Tjeri
*cyfrowy papier
Poncki
Nie no jasne! Dyskusja niewarta "wagi problemu", ot, pogadalim
Tjeri
Nie. Nie o to chodzi, źle mnie zrozumiałaś.
Myślę, że dyskusja to się dopiero zacznie ;>
(zagadka: ale czemu? i gdzie?)
Tjeri
A taka ciekawostka, chciałem na początku, żeby to były setki a nie dwusetki. NIEREALNE.
Poncki Wszystko się da, tyle że zestaw kamer i światło trzeba zmieniać.
Do tego umiejętne zarządzanie niedopowiedzeniem.
Tjeri
Wiem, z tym niedopowiedzeniem to można różne fajne rzeczy zrobić, ale tutaj akurat chciałem, żeby wszystko było dopowiedziane.
Kurczę jak przeczytałem pokotem, myślałem, że wszyscy martwi. :) Sądziłem, że to, co innego a jednak kontynuacja. Ciekawa historia w kilku słowach opowiedziana, a jednak nie czuje niedosytu.
Tu akurat pokotem jest w sensie, że koło siebie, ale tak myślałem, że może być odebrane dwuznacznie.
Mam nadzieję, że całość też zrobi podobne wrażenie.
Poncki może dlatego, że przeważnie trafiałem na to wyrażenie w stosunku do padających trupów.
krajew34
No tak, w rzeczywistości to jest określenie dotyczące martwej zwierzyny leżącej koło siebie, ale w przenośni jak ktoś śpi bo wczesna pora to można trochę ponaciągać, że też pokotem. Chyba? Prawda?
Poncki kwestia dyskusyjna bym powiedział, osobiście bym tego nie użył, co do żyjących, jednakże zawsze można stwierdzić, że leżeli jak nie żywi. Ale tak jak mówiłem znawca ze mnie żaden.
Napisz komentarz
Zaloguj się, aby mieć możliwość komentowania