Opko - Pułapka
- Kocham cię i chciałbym ci oddać wszystko, ale niewiele mam. Odnoszę wrażenie, że ta sytuacja mnie przerasta.
- Nie martw się, kochany. Zaopiekuję się tobą. Wszystko będzie dobrze.
Mniej więcej wtedy wiedzieli już, że są sobie przeznaczeni.
***
Małżeństwem byli już bardzo długo. Znali się na wskroś i mimo wielu różnych chwil ich uczucie nigdy nie wygasało.
Pracownik fabryki pralek i szpitalna pielęgniarka byli rodzicami trójki pięknych, dorosłych już dzieci - najwspanialszych istot na świecie. Wesołe i szczęśliwe od urodzenia, zdeterminowane i odważne w młodości, napawały dumą i ochotą do trwania na świecie. Stanowili zgraną i pomimo przeciwności szczęśliwą rodzinkę.
Jak wiadomo, w życiu, jednak nie zawsze jest kolorowo, w zasadzie to pogoń za krótkimi momentami, w których jest przyjemnie. Reszta to głównie stres i harówka, jeżeli chce się wyciągnąć z niego coś więcej.
Podczas jednej z kłótni o rachunki, mężczyzna wybiegł z domu, by rozładować powstałe napięcie. Złość zaprowadziła go do okolicznej knajpy, gdzie siadł przy barze i machnął na barmana.
- Ja stawiam - usłyszał z odległości kilku krzeseł wzdłuż barowego blatu. Był niemal przekonany, że gościa tam wcześniej nie było.
- Dzięki, ale poradzę sobie.
Wysoki wytatuowany na twarzy i nadgarstkach oprych, bo takie przyprawiał wrażenie, wstał i nieprzyjemnie skrócił dystans, siadając na krześle tuż obok.
- Ależ ja nie twierdzę, że sobie nie poradzisz. Po prostu dla towarzystwa byłem uprzejmy. To nic wielkiego. Więc jak, browarek na mój koszt?
- Czego chcesz?
- Pogadać.
- O czym?
- O życiu.
Spojrzał na oprycha, który w zasadzie miał całkiem przyjacielski wyraz twarzy. Tylko w źrenicach coś gorzało niedobrego.
- Dobra. Płać.
- Cieszę się, że się zgodziłeś. - po tych słowach wystawił do barmana dwa palce, a ten przyniósł dwa piwa. Oprych w geście wyłożył na stół kwotę dużo większą niż należność, a uśmiechem dał do zrozumienia, że reszty nie trzeba.
- Ciekawe, co chciałbyś wiedzieć? - zaczął zniesmaczony delikatnie pracownik fabryki
- Coś o twoim życiu. Na przykład co cię trapi przyjacielu?
- Przyjacielu? Nie znam cię człowieku, czemu myślisz, że potrzebuję przyjaciela?
- Oczywiście, że potrzebujesz. Każdy potrzebuje przyjaciela. Szczególnie takiego który może coś w twoim życiu zmienić. Czy chciałbyś zmienić coś w swoim życiu? Tylko bądź ostrożny, czego sobie życzysz?
Przygnieciony tym pytaniem, zamyślił się na chwilę. Przecież nie musi od razu opowiadać pikantnych szczegółów ze swojego pożycia. Ta myśl przywołała wspomnienie nie tak dawnej kłótni z małżonką, a w zasadzie to całokształt życia, w którym czuł się bezradny w stosunku do tego, co zawsze chciał ofiarować najbliższym. Posmutniał. Schował twarz w dłonie i powiedział nadłamanym głosem:
- Czasem chciałbym to wszystko zacząć od początku… Jak Ci na imię?
Podniósł głowę, lecz w miejscu, gdzie siedział wcześniej oprych nie było nikogo. Zobaczył jedynie swoje przygnębione odbicie w lustrze wiszącym na ścianie naprzeciwko. Wzdrygnął się i zastygł zdziwiony, zawiedziony i lekko przestraszony. Po chwili mu przeszło, więc wzruszył ramionami, wzdychął i wziął się za piwo.
Później wypił też piwo oprycha i tak jak siedział, zasnął.
***
Obudził się w poczuciu, że coś się zmieniło. Czuł się, silniejszy, zdrowszy - młodszy. Rozejrzał się. Kompletnie nie rozpoznawał sufitu, tak, jak i pokoju, w którym stało łóżko i meble na modłę PRL-u. Znał układ pomieszczeń - standardowe M1 z płyty. Mieszkał kiedyś w identycznym, lecz był pewien, że w tym konkretnym nigdy nie był. Podniósł tyłek z łóżka i udał się do łazienki opłukać twarz, bo nie rozumiał nic z tego, co się dzieje. W lustrze zobaczył twarz, którą już kiedyś widział. Twarz chłopaka, który kręcił się koło jego żony jeszcze za czasów, kiedy nie byli małżeństwem.
- Zaraza. Co jest grane?
Na pralce koło zlewu leżały papierosy. Zapalił jednego, potem drugiego. Stał i przyglądał się sobie - nie sobie. Na skroni zauważył małe ranki, jakby świeżo wypalone piętno gorącą pieczęcią.
Rozumiał z tego wszystkiego coraz mniej.
Czuł, że na zewnątrz może znaleźć jakieś odpowiedzi. Znalazł ubrania - nic w jego guście, ale goły iść nie mógł. Ubrał się w to co było i wyszedł.
Wszystko, co napotkał na zewnątrz sprawiało wrażenie, jakby go ktoś wyrwał z teraźniejszości i wsadził w przeszłość. Próbował sobie to poukładać w głowie, ale nie potrafił znaleźć logiki, w tym czego doświadczał.
Przemierzał znane mu uliczki miasta, w którym już od dawna nie był. Od wielu lat mieszkał przecież w innym mieście. Wtedy ją zobaczył. Również młodą. Zamyślona i piękna. Wyszła w zasadzie zza rogu parę metrów przed nim i szła prosto na niego, więc zaczepił ją bez zastanowienia, odruchowo:
- Cześć! Muszę przyznać, że wyglądasz nawet piękniej niż cię zapamiętałem? - znał ją przecież doskonale, nie przyszło mu do głowy, że ona może go nie znać wcale. Zarumieniła się i odpowiedziała:
- Dziękuję, to bardzo miłe z twojej strony, ale wybacz, spieszę się na spotkanie.
- Zaczekaj, daj mi tylko chwilkę. - wtedy zdał sobie sprawę, że ona nie ma prawa wiedzieć, kim on jest naprawdę.
Zatrzymała się i spojrzała na niego pytająco.
- W zasadzie, to nie wiem, od czego zacząć, mam ci tak wiele do powiedzenia.
- Lepiej zacznij od czegokolwiek. Nie będę tu stała wieczność.
Roześmiali się, a on zaczął jej opowiadać o przyjemnych momentach z ich wspólnego życia, które tak dobrze pamiętał. Wreszcie o małżeństwie i o dzieciach. Jak rosły i jak stawiały pierwsze kroki jak wydoroślały.
Dziewczyna nie rozumiała nic z tego, co mówił. Uznała, że po prostu fantazjuje, lecz rozmowa z tym obcym jej przecież facetem, o jej przyszłości, małżeństwie i dzieciach nie była krępująca. Wręcz przeciwnie, czuła się coraz swobodniej i coraz większą przyjemność sprawiało jej to niecodzienne towarzystwo.
W pewnym momencie, kiedy rozmawiali, zaczęło się robić ciemno, więc chłopak odruchowo rzucił okiem na zegarek. Spostrzegł datę oraz godzinę i przypomniał sobie szczegół z dalekiej przeszłości - teraźniejszości.
- Przecież ty miałaś się dziś ze mną spotkać.
- Nie. Miałam się spotkać z kimś innym, to prawda, ale już za późno. Poza tym to nudziarz i wolę ten czas spędzić z tobą.
- Nie, zaczekaj powinnaś się z nim zobaczyć, to bardzo ważne. On to ja, to znaczy ja to on. Chodzi o to, że to z nim powinnaś się spotkać. To znaczy ze mną, czyli z nim…
Delikatnie wtargnęła w jego atak paniki:
- Nie martw się, kochany. Zaopiekuję się tobą. Wszystko będzie dobrze.
Słowa te urzekły go i stopniał jak kostka lodu w szklance wódki. Powoli i z przyjemnością porzucił wątpliwości i opory. Pozwolił sobie zapomnieć, kim jest, a kim nie jest i dał się ponieść chwili. W końcu był znów młody i ona znów była młoda.
***
Dziewczyna jeszcze spała. Naga, pachnąca i piękna. Wstał cicho i udał się do łazienki. Zapalił światło. W lustrze patrzył na niego oprych spotkany niedawno w barze.
- Zatem wybrałeś. Twoje życzenie teraz się spełni. Zaczniesz wszystko od nowa. W zamian zabieram trzy dusze, które już się nie narodzą.
Oprych w lustrze wskazał ręką na głowę przerażonego chłopaka, a zabliźnione już piętno zaczęło znikać z jego skroni z ogromnym pieczeniem.
Kiedy ból minął w lustrze znów stał chłopak, którego nie znał i którym nie był i nie chciał być, a łzy jego płynęły rzewnym potokiem.
Komentarze (113)
Bardzo dobreeeee z zaskakującą puentą ??
Na początku chciałem z tego zrobić drabble, ale ograniczona ilość tekstu całkowicie popsułaby klimat.
Cieszę się, że Ci się podoba ?
Dobre, tajemnicze, Wciągające.
Miło słyszeć ? Jeden z tych tekstów, które przychodzą znienacka i nie chcą odpuścić puki nie zostaną napisane.
Puki to zapewne od pukania, póki co, nie ma innej opcji.
?? póki oczywiście. Stuki puki ?
Dobry tekst, wciągający. Moja ocena to 5 ;)
Zapraszam przy okazji na swój profil :)
Domi51
Dziękuję, chętnie odwiedzę ?
Poncki↔Dobrze napisane i z pomysłem. Przeważnie w życiu, nie ma nic za darmo. Coś zyskujesz, coś tracisz.
Trza być czujnym, gdy coś przychodzi... za łatwo↔Pozdrawiam?:)
Dokładnie. Jest nawet takie przysłowie wywodzące się z marketingu: "Jeżeli jest napisane, że coś jest za darmo to znaczy że to Ty jesteś produktem."
Fabularnie jest nawet nieźle, może dlatego, że jest mocno kliszowato. Językowo widać pewną nieporadność, szczególnie w dialogach, które są takie drętwe i nic niewnoszące, że można je zupełnie wyeliminować, i tekst nic by nie stracił. Interpunkcja kulawa. Zdarza Ci się wrzucanie w akapit zbyt wielu zdań prostych, co zakłóca rytmikę tekstu, ale to akurat nie dziwi, bo widać problem ze składaniem zdań wielokrotnie złożonych.
Teraz dowody:
Wysoki wytatuowany na twarzy i nadgarstkach oprych, bo takie przyprawiał wrażenie, wstał i nieprzyjemnie skrócił dystans, siadając na krześle tuż obok.
- Ależ ja nie twierdzę, że sobie nie poradzisz. Po prostu dla towarzystwa byłem uprzejmy. To nic wielkiego. Więc jak, browarek na mój koszt?
- Czego chcesz?
- Pogadać.
- O czym?
- O życiu.
Spojrzał na oprycha, który w zasadzie miał całkiem przyjacielski wyraz twarzy. Tylko w źrenicach coś gorzało niedobrego.
W zasadzie we fragmencie masz wszystkie wymienione przeze mnie błędy.
Zdanie wielokrotnie złożone:
Wysoki wytatuowany na twarzy i nadgarstkach oprych, bo takie przyprawiał wrażenie, wstał i nieprzyjemnie skrócił dystans, siadając na krześle tuż obok.
Zbyt wiele informacji, więc się nie mieszczą, przez co zdanie wygląda potworkowato.
Dialogi:
Wysoki facet z pokrytą tatuażami twarzą sprawiał wrażenie oprycha. Bez ceregieli podszedł bliżej, po czym usiadł na krześle obok. Zaproponował piwo i rozmowę o życiu.
W tekście różne rzeczy można zrobić na sto różnych sposobów. Ważne jest, żeby autor wiedział, dlaczego pisze w wybrany sposób. Zapychanie tekstu watą w stylu:
-Dzień dobry!
- Dzień dobry!
Nie ma najmniejszego sensu. Niepotrzebnie zwalnia narrację i powoduje znużenie u czytelnika.
Interpunkcji nie będę wskazywał, od tego jest słownik.
Polecam poczytać trochę więcej dłuższych tekstów i zwrócić uwagę na przedstawione problemy. Z góry zaznaczam, że nie musisz się zgadzać z moimi uwagami. Za pisanie odpowiada autor, ja odpowiadam tylko za czytanie.
Pozdrawiam.
M.
Faktycznie tamto zdanie opisujące faceta możnaby zmienić/przeszlifować. Co do dialogu zgodzić się nie mogę.
W mojej ocenie, osobę/bohatera ocenią się, poznaje na podstawie opisu, ale również na podstawie sposobu w jaki się wypowiada.
Mógłbym napisać, oczywiście, że zwrócił się w sposób bezpośredni i opisywać co mówił, jak mówił, ale odrębną kwestię stanowi to, że nawet najmniejszy dialog w dłuższym tekście przełamuje "ścianę tekstu", wizualnie ułatwiając czytanie segmentując tekst. Jestem zdania, że to właśnie nieprzerwana "ściana" tekstu przeważnie działa nużąco na czytelnika.
Zwroć uwagę, że nie ma tam przecież
- dzień dobry
- dzień dobry
Jest wymiana, zdań. Krótkich co prawda ale niosą ze sobą tyle ile powinny i w zasadzie nic poza tym.
Interpunkcja, jest problemem staram się nad tym pracować, ale jeżeli wpada do głowy pomysł i chce się go szybko ziścić szczegóły takie jak przecinki idą w kąt, razem z diabłem ?
Dzięki za poświęcony czas. Doceniam.
Zgodnie z sugestią, zwrócę uwagę na wpomniane szczegóły w innych tekstach.
Pozdrawiam
P.
P.S. Powiesz mi co znaczy M.?
Poncki
"W mojej ocenie, osobę/bohatera ocenią się, poznaje na podstawie opisu, ale również na podstawie sposobu w jaki się wypowiada."
Oczywiście się z tym zgodzę, ale zwróć uwagę, że nigdzie nie napisałem, że opowiadanie nie potrzebuje dialogów. Napisałem, że w Twoim opowiadaniu najczęściej nic nie wnoszą. Od ściany tekstu odcinają się tylko wizualnie. Brakuje im treści. Dlatego chciałem się upewnić, czy zadałeś sobie pytanie: Po chuj mi dialog w tym miejscu?
Pisanie to głównie umiejętność postawienia właściwych pytań.
M. to pierwsza litera nicku, którego używam na portalach literackich.
P.S. Tak, dobrze przeczytałeś ;)
Alienator
Przyznam, że w trakcie pisania takiego pytania sobie nie zadałem. Działań bardziej instynktownie niż technicznie. Zadając sobie jednak teraz to pytanie stwierdzam, że sumie to tak. Uważam, te akurat te są potrzebne. Subiektywnie ?
A jam jeden nick na jednym portalu literackim ?
Alienator
Dodam jeszcze, że tutaj dialog ma na celu pokazać, że bohater nie ma ochoty gadać, walczy z pokusą, ale ostatecznie przegrywa. Mało tego daje się zmanipulować do spuszczenia wszystkich osłon mentalnych i jednak zaczyna wylewać swoje życie. Bez dialogu moim zdaniem byłoby sucho i bezpłciowo.
Poncki "bohater nie ma ochoty gadać, walczy z pokusą, ale ostatecznie przegrywa. Mało tego daje się zmanipulować do spuszczenia wszystkich osłon mentalnych i jednak zaczyna wylewać swoje życie."
- Czego chcesz?
- Pogadać.
- O czym?
- O życiu.
- Dobra. Płać.
Serio to wszystko tu widzisz?
Alienator
W tych czterech linijkach kładłem nacisku mniej na to co mówią a bardziej na to jak jak. Szybkie burknięcia mają dać do zrozumienia z jednej strony "odwal się człowieku, nie widzisz, że nie mam ochoty gadać?" a z drugiej "nie, nie, nie, kolega, nie odpuszczę ci tak łatwo". W odpowiedzi na uporczywość słyszymy w skrócie komunikat "dobra, rozumiem, że sobie nie dopuścisz, a mi się nie chce tej dyskusji przeprowadzać, więc kup to zafajdane piwo, i mów co tam masz do powiedzenia". Na koniec klucz "cieszę się, że wyraziłeś zgodę" niespodzianka - kontrakt. A wszystko w pastylce z czterech linijek bo żadnemu z nich nie chce się tracić czasu na więcej słów.
Tak to mniej więcej widzę. Takie coś chciałem oddać. Widać nie wyszło...
Poncki Popatrz, spłodziłeś już drugi akapit, żeby opisać, co miałeś na myśli i rzecz ciągle nie jest do końca jasna. Tymczasem upierasz się, że udało Ci się zrobić to samo w kilku linijkach suchego dialogu.
Jako czytelnik nie siedzę w głowie autora. Nie dowiem się, co autor miał na myśli, jeśli autor wyraźnie tego nie zaznaczy.
Nie mylić: wyraźnie z dosłownie.
Cieszy, że bronisz swojego tekstu, ale obawiam się, że w tym przypadku Ci się nie uda, bo tekst posiada zbyt wiele mankamentów.
Alienator
No właśnie się nie upieram, że mi się udało ?
Napisałem przecież: widać, nie wyszło...
Wyszło natomiast trochę trudniej, więc czytelnik będzie zmuszony troszkę pokombinować. Mogę być w tej kwestii wymagający ponieważ wiem, że czytelnik też odemnie wymaga ?
Zgodzę się, że tekst nie.jest doskonały, ale ja nie dąrze do doskonałości tylko swoich prywatnych celów. Również w zakresie literatury.
Niemniej, tak jak zaznaczyłem wcześniej, jestem nadwyraz wdzięczny za bogatą recenzję i krytykę ?
Poncki ty czasem jesteś tak ckliwy, że aż tandetny ...
Dziękuję! Biorąc pod uwagę Twój zmysł estetyczny to Twoje słowa są jednym z najwspanialszych komplementów jakie mogłem przeczytać.
Normalnie zapłakałem nad Twoim komentarzem...
Poncki Tylko nie pisz że widzisz odbicie lustra w moim profilowym
Znaczy że znam twojego sobowtóra chyba :D
Poeman , chciałbym, lecz nie mam tak bujnej czupryny.
Poncki Z czupryną się da załatwić, ale rysy te same prawda?
Mocno podłużny profil, aczkolwiek mieszczący się w średniej europejskiej
Może masz na imię Wacław?
Poeman
Jeśli chodzi o rysy, to moje można uznać za przeciętne do tego stopnia, ze często rodzina miał myli z kimś innym.
Miał myśli = mnie myli
autokorekta
Poncki Czyli cała rodzina ma ciebie za zwykłego ....
Mocne wyznanie
Wacław Poncki
Poeman dla ciebie mogą być i Wacław vel Wacek. Skolko ugodno
Poncki A masz pełną czapeczkę, czy może uciętą końcówkę?
Poeman rozumiem, że zapoznałeś się z resztą twórczości twierdząc, że bywam ckliwy.
Poncki i nudny na dodatek czasem tak, że można by tym ludzi torturować, aczkolwiek widać że wykształcony bystry gość, a tacy często mają moją przychylność mimo błędów
Poeman
Ciekawie mnie, że nagle się zjawiasz i węszysz jak foxterier. Czyżbyś przeboleć nie mógł mojej sprzeczki z lubą brytfaną?
Poncki Przestań snuć te swoje teorie spiskowe, bo ja się kiedyś udławię ze śmiechu :)
Poeman
Nie martw się, nie zamierzam Cię dławić ?
Poncki Kim jesteś z wykształcenia?
Poeman
A z tą nudą świetnie Cię rozumiem. Nie raz byłem świadkiem jak studenci przysypiają na wykładzie.
Poeman
Powiem tak. Mam skończoną szkołę podstawową.
Poncki Zmieściłeś się do osiemnastego roku życia, czy musiałeś kończy zaocznie?
Poeman,
rzutem na taśmę.
Poncki Jak tata w strażackiej tancbudzie?
Poeman
Ale dość już o mnie. Co Cię sprowadza. Napisałeś do mnie tak bezpośrednio, że mam wrażenie jakbyśmy się znali od liceum. Skąd wziąłeś swój przeuroczy nick Poeman?
Poeman
Wybacz nie monitoruję poczynań Twojego taty.
Poncki To rodzinna tajemnica ze pojawiłeś się na tym świecie przez przypadek?
Poeman
Żadna tajemnica. Możesz przeczytać o tym w Biblii. Każdy może, to przecież najpopularniejsza książka.
Poncki Wersety o sodomitach?
Poeman
Nie. O spisie powszechnym w Betlejem.
Poeman
Wyrzuć to z siebie wreszcie, przecież widzę, że za wszelką cenę chcesz mi nawrzucać.
Zapewniam Cię, że jak powiedziesz z jakiego powody ulży Ci na sercu.
Poeman
A tak, męczysz się bidoku jak lis w sidłach...
Poncki Lis w sidłach, dobre
Poncki Dlaczego miałbym tobie nawrzucać?
Byłeś w dzieciństwie poniżany, że teraz o takie rzeczy prosisz, to chyba można wyleczyć
Nie wiem czemu próbujesz. Ty mi powiedz. Ja nie czytam Ci w myślach. Mogę jednak z kontekstu wyczytać, że ewidentnie masz jakiś problem, ale zwyczajnie po męsku masz cykora.
Poncki Widzisz, ja próbuję pogadać, a ty mi intelektualne łamigłówki rzucasz, więc dociekam sedna, bo nic co ludzkie nie jest mi obce, powinieneś to znać z podstawówki
Poeman
Rozumiem. Zatem w Internecie jestem po prostu Poncki. Nic poza tym nie musisz wiedzieć. I nie mówię tego złośliwie, po prostu cenię sobie swoją prywatność.
Poncki Często ciebie tutaj ludzie obrażają?
Poeman
O czym chcesz pogadać?
Poeman
Hmm, nie wiem, chyba, żeby mnie ktoś obraził to musiałbym czuć się obrażony. Zatem nigdy.
No może raz. Ale to już nie istotne.
Wtedy się pewnie dowiedziałeś prawdy
Poeman
No sęk w tym, że nie. Widzisz, wtedy waśnie ktoś bardzo obłudny postanowił wyłgać kilka słów, znaczenia, znaczenia których sam nie rozumiał.
Lecz doszedłem później do wniosku, że był człowiekiem na tyle nieinteligentnym, że jakakolwiek złość z mojej strony byłaby niemal przejawem agresji wobec niepełnosprawnego.
Więc odpuściłem sobie.
Nie możesz ludziom odbierać odmiennego do twojego, zdania o sobie
Nie zamierzam. O mnie każdy ma zdanie jakie ma.
Jakakolwiek przywara, którą ktoś zamierza mnie zaetykietować jest tylko słowem.
Zauważ, że mało kto mnie tu zna osobiście i mało kto wie cokolwiek więcej na mój temat. Zatem czym są te przywary jak nie pustymi słowami?
Poncki Lubisz o sobie prawić co?
Poeman
Kompletnie nie. Już raz zwróciłem Ci na to uwagę, ale postanowiłeś ciągnąć dalej, więc z czystej uprzejmości pozwalam ciągnąć.
Poncki Myślisz że nie zuważyłem że to podpucha, kipisz atencją jak knur jajami :)
Poeman
Myślę, że to Twoja nadinterpretacja.
Poeman
To co, poopowiadasz coś o sobie? Np. jaki jest Twój weltszmerc?
Poncki Mam takiego kumpla co uczy w technikum polonistyki, pragnie aby jakaś uczennica się z nim przespała, ale one wolą hip hop niż poezję, też wychodzi z siebie aby pokazać jaki z niego kogut, i jak bardzo błyszczą się jego piórka
Poeman
Hip hop to też poezja.
Poncki Czyli próbowałeś na hip hop zaliczyć też?
Poeman
Zaś mam o sobie mówić?
Poeman
To jest prywatna część mojego życia.
Poncki Też myślę że nie ma się czym chwalić ;)
Poeman
Dziękuję.
Poncki Znam granicę, nie chcę twojego upokorzenia
Poeman
Teraz to kłamiesz kolega. Od początku próbujesz mnie upokorzyć.
Poeman
ze skutkiem byle jakim ale próbuj...
Poncki Wystarczy że sam się wysławiasz ...
Poeman
Noico zrobisz?
Poncki Nic, będę się przyglądał twoim wpisom, a powinienem coś zrobić?
Poeman
Daleki jestem od tego, aby dawać Ci rad życiowych.
Wygląda na to, że już swoją drogę wybrałeś.
Ja mam swoją i przeczucie palące, że rozbieżną.
Poncki Nic do ciebie nie mam, lubię się trochę ponabijać z takich intelektualnych gogusiów
Poeman
Czyli coś tam jednak masz. Czym chata bogata.
A dlaczego?
Poeman
Nie wiem. Pogadaj może z jakimś psychologiem ciężko mi powiedzieć czemu nie leżą Ci ludzie inteligentni.
Poncki Twój tok rozumowania jest dosyć ciekawy, wszędzie węszysz konflikt, nie potrafisz na chłodno podchodzić do słów?
Poeman
Czyli jak?
Poncki Nie nazwałem ciebie inteligentnym, a intelektualnym gogusiem
Poncki Kochaj świat, kochaj ludzi, bądź otwarty, wyjdź z tej skorupy kopmleksów i urojeń prześladowczych
Poeman
Ok.
Poncki To tak łatwo nie działa, nie nabierzesz mnie, aczkolwiek to krok w dobrym kierunku
Poeman
Kurczę, a było blisko chociaż?
Poncki Aż tak po omacku błądzisz, nie chcę ciebie obnażać za bardzo
Poeman
Proszę ojce, nikomu nie powiem...
Poncki O widzisz, wyczułem pozytywne wibracje, przestałeś czuć się osaczony,
https://www.youtube.com/watch?v=xJh_tYip-ns&list=RDMMWGU_4-5RaxU&index=10
Masz jakiś dobry sprzęt do muzyki?
Pokaż jakiej słuchasz muzyki
Za duży wyczyn?
https://www.youtube.com/watch?v=890z0skXQzI
Ostatnio takiej.
Poeman
a sprzęt jak sprzęt, gra to chyba dobry...
Poncki Ty jesteś wydmuszka
Poeman
Nie mów tak. Proszę. To bardzo przykre...
Nie no jasne, przecież pisałem że nie chcę ciebie obnażać, to może spróbuj jeszcze raz z muzyką link XD
Poeman
ok
to ten zobacz
https://www.youtube.com/watch?v=d6rZD6njd-s
Poncki https://www.youtube.com/watch?v=hcm55lU9knw XD
Poeman
oj kocham wręcz harmonię!!!
Poncki Tak, wschodnie geny niewątpliwie, do tego pewnie bimber
Poeman
Widzę, że próbujesz mnie rozgryźć. Zróbmy może podsumowanie co już zdążyłeś ustalić?
https://www.youtube.com/watch?v=J9ll0BAxB8s&list=PLM-uuzlAg61QF2mUluvKdOrtR5syl7Vit&index=45
a to?
Napisz komentarz
Zaloguj się, aby mieć możliwość komentowania