Kaleka księżniczka z końca świata: Ci, którzy wiedzą lepiej.

Piątek, 17 lipca 2026, godz. 22:40, pokój Lilki

 

Leżę na łóżku z telefonem nad twarzą, słuchawki na uszach, dom o tej godzinie był już cichy. Czateria działa w tle, tak jak zawsze wieczorami - głównie z przyzwyczajenia, nie mam żadnego konkretnego celu, który by stał za moim logowaniem się do tego ludzkiego śmietnika. Naprawdę, zaczynam się zastanawiać,czy przypadkiem nie jestem jakąś masohistką

 

Ktoś pod nickiem Marek_zdrowie_naturalne pisze do mnie po raz trzeci tego wieczoru. W końcu akceptuję zaproszenie. Coś mi świta, że kiedyś z nim pisałam.

 

Marek_zdrowie_naturalne: czytałem że mpd da się wyleczyć terapią komorkowa w niemczech, znajoma jeździła i syn zaczął chodzić normalnie po dwoch latach

 

Patrzę na to zdanie chwilę dłużej, niż powinnam.

 

KalekaKsiężniczkaLilka: Mam prawie 31 lat, MPD od urodzenia, nie od wczoraj. wiem co mi jest. Najwyraźniej ten chłopak ma lekką postać MPD, co nie znaczy że go wyleczono,tylko że terapia poprawiła znacznie jego stan,ale to nie jest to samo.

 

Marek_zdrowie_naturalne: no właśnie dlatego mówię, może nikt ci nie powiedział o nowych metodach, lekarze w polsce często nie informują pacjentów. a ten chłopak naprawdę jest już zdrowy, nawet prawie biega, jeździ rowerem. pewnie nawet lekarze nie chcą wiedzieć, że możesz się wyleczyć.

 

Odkładam telefon na sekundę, jakby to mogło anulować wypełniające mnie wkurwienie. Nie anulowało. Ni cholery.

 

KalekaKsiężniczkaLilka: Jestem w rehabilitacji od ósmego miesiąca życia. Znam więcej fizjoterapeutów niż ty ludzi w ogóle. Nie potrzebuję żebyś mi tłumaczył czym jest moja własna niepełnosprawność.

 

Marek_zdrowie_naturalne: nie chciałem cię urazić, tylko dużo osób się poddaje bo nikt im nie powie że jest szansa na normalne życie.

 

To zdanie akurat najbardziej mnie rusza, bardziej niż wszystkie poprzednie razem wzięte. Poddaję się. Jakby trzydzieści lat rehabilitacji, turnusów, ćwiczeń, których czasami mam serdecznie dość, było niczym.

 

KalekaKsiężniczkaLilka: Nikt się nie poddaje. po prostu nie wszystko da się wyleczyć. Tyle w temacie.

 

Nie odpisał już nic więcej, tylko ktoś inny wysłał zaproszenie. Zaczął od tego ile mam lat, czy jestem wolna, standardowy zestaw. Wygaszam ekran telefonu i przez chwilę patrzę w sufit, na plamę wilgoci w rogu, którą matka obiecała zamalować jeszcze wiosną.

 

Nie jestem wkurwiona na to, że ktoś nie rozumie, czym jest MPD - większość ludzi nie rozumie i to normalne. Wkurwiona jestem, że ktoś, kto nie wie nic o mojej niepełnosprawności rzuca mi złote rady, z pewnością siebie godną światowej klasy neurologa. Gdybym doradzała takiemu Markowi w kwestii jego pracy, wychowaniu jego dziecka, o czymkolwiek, co zna z własnego doświadczenia lepiej niż reszta świata - mniemam,że też nie byłby zachwycony. Tacy jak on myślą że robią dobry uczynek pochylając się nad biedną kaleką, dając jej iskierkę nadziei. W ich głowach ma to sens, szkoda tylko że logika i medycyna nie podzielają takich „szlachetnych” poglądów.

 

Wracam do telefonu, wchodzę na bloga, żeby napisać coś na ten temat, ale w połowie zdania rezygnuję. Nie chce mi się dzisiaj tłumaczyć tego światu po raz kolejny.

Średnia ocena: 0.0  Głosów: 0

Zaloguj się, aby ocenić

    Napisz komentarz

    Zaloguj się, aby mieć możliwość komentowania