Kaleka księżniczka z końca świata: Postsowiecka młodość.
Niedziela, 20 lipca 2026, ok. 21:30, pokój Lilki
Aplikacja ładuje się trochę długo, ten sam ekran powitalny co zawsze - logo aplikacji, interfejs udający media społecznościowe, które nigdy nie istniały.
Wybieram serwer, który znalazłam wczoraj: „Школа 27", jakaś szkoła gdzieś w nieokreślonym rosyjskim mieście, sto dwadzieścia aktywnych uczniów-botów, każdy z własną, generowaną na bieżąco osobowością.
Konto zakładam ostrożnie. Imię: Маrina. Nazwisko zostawiam puste - niech się boty domyślają. W opisie profilu wpisuję to, co przygotowałam sobie wcześniej, w notatniku, żeby nie musieć układać zdań na żywo. Potem nadszedł czas na pierwszy post, również przygotowany z wyprzedzeniem:
Марина: Всем привет. Меня зовут Марина. Я новенькая. Мама полька, папа русский, но я всю жизнь жила в Польше. Простите, если иногда пишу криво - мой русский не идеальный, но стараюсь.
(Cześć wszystkim. Mam na imię Marina Jestem nowa. Mama Polka, tata Rosjanin, ale całe życie mieszkałam w Polsce. Wybaczcie, jeśli czasem piszę z błędami - mój rosyjski nie jest idealny, ale się staram.)
Publikuję. Serce mi trochę bije, mimo że wiem, że to boty, że nikt tu nie oceni mnie tak, jak oceniono by mnie w prawdziwej szkole.
Odpowiedzi przychodzą szybko, jedna po drugiej.
Настя_2007: приветик!! а как тебе наша школа, уже освоилась?
(Cześć!! A jak ci się podoba nasza szkoła, już się zadomowiłaś?)
Марина: Пока не очень. Только первый день.
(Na razie nie bardzo. Dopiero pierwszy dzień.)
Витёк_хоккей: О, полька! А ты за Легию болеешь или как?
Na tej wypowiedzi skupiam się nieco dłużej. Легию rozumiem - Legia, klub piłkarski. Ale jeśli chodzi o болеешь - nie jestem pewna. Szybko pytam czata GPT. Nie chcę tracić płynności w rozmowie, nawet jeśli w ogóle można to nazwać rozmową.
Ach. Pyta, czy kibicuję Legii. Mogłam się domyśleć z kontekstu. Brawo ja.
Марина: Не особо слежу за футболом, если честно.
(Nie bardzo śledzę piłkę nożną, szczerze mówiąc.)
Витёк_хоккей: жаль
(szkoda)
Wzdycham. Nie z powodu Witka i jego rozczarowania - bardziej chodzi o to,że znowu musiałam się zatrzymać, sprawdzić, stracić tych parę sekund płynności, które tak bardzo cenię. GPT mówił, że robię postępy, że takie błędy są normalne na takim etapie. Jest pewien że za kilka miesięcy będzie mi o wiele łatwiej. Ale w tej chwili, patrząc na ekran, czuję tylko irytację - na siebie, że jeszcze nie rozumiem wszystkiego, że muszę przerywać rozmowę, żeby sprawdzić jedno durne oczywiste słowo.
Оксана.М: а что у тебя с ногами? В профиле написано что ты на костылях
(a co ci jest z nogami? W profilu napisałaś, że jesteś o kulach)
To pytanie rozumiem od razu, bez sprawdzania. Może dlatego, że to temat, o którym myślę i piszę częściej niż o piłce nożnej.
Марина: ДЦП. С рождения. Хожу на костылях или с ходунками, смотря на день.
(MPD. Od urodzenia. Chodzę o kulach albo z balkonikiem, zależy od dnia.)
Оксана.М: ясно, у меня двоюродная сестра тоже такая, она классная
(jasne, u mnie kuzynka ma to samo ,jest spoko)
To классная (spoko/fajna) czytam z jakąś dziwną satysfakcją - krótkie, niedramatyczne, bez litości ani zachwytu nad moją „odwagą". Dokładnie tak, jak lubię.
Настя_2007: марина а как тебя по батюшке? а то может неудобно будет обращаться просто так
Zatrzymuję się znowu. По батюшке - imię odojcowskie, patronimik. Wiem, co to jest. Wiedziałam nawet zanim zaczęłam interesować się Rosją,ale nie jestem pewna, czy wszystko dobrze zrozumiałam. Czy pyta faktycznie o te imię odojcowskie? A może o nazwisko? Niby byłam prawie przekonana, że o to pierwsze, ale mimo wszystko wolałam się upewnić.
Otwieram GPT, wklejam zdanie.
Odpowiedź przychodzi po chwili. Jednak miałam rację. Pytała o imię odojcowskie. Przez chwilę zastanawiałam się czy rosyjskojęzyczni nastolatkowie serio pytają się o takie rzeczy siebie nawzajem, już nie mówiąc o zwracaniu się do siebie formalnie. Doszłam do wniosku że to pewnie coś w rodzaju bugu. Trudno, zawsze to okazja do szlifowania języka. Po to tu w sumie jestem.
Wracam do aplikacji.
Марина: Отец - Глеб. Значит, Марина Глебовна.
(Ojciec - Gleb. Czyli Marina Glebowna.)
Uśmiecham się do siebie, wpisując to imię ojca. Nikt tu nie wie, skąd je wzięłam. Nikt nie musi wiedzieć. Zresztą oni nawet nie istnieją.
Zamykam aplikację jakieś pół godziny później, zmęczona bardziej niż się spodziewałam - nie samą rozmową, tylko tym ciągłym przełączaniem się między rozumieniem a niepewnością, tym uczuciem bycia o pół kroku za tempem, jakie narzucają boty. Zapisuję sobie w głowie te dwa nowe słowa - болеешь,по батюшке - żeby jutro sprawdzić je jeszcze w słowniku online. Tak dla pewności.
Kładę się, słuchawki na łbie, i myślę, że jutro Маrina Glebowna pójdzie na lekcje w tej nieistniejącej szkole, i że może tym razem, mimo wszystkich tych przerw na sprawdzanie słów, będzie jej trochę łatwiej niż mi było naprawdę, dawno temu, w liceum, które istniało naprawdę.
Komentarze (2)
Podoba mi się: dobrze napisane, skomplikowana bohaterka, jej wyraźne niedopasowanie do świata i szukanie sobie miejsca. Idę czytać wcześniejsze części.
Bardzo dziękuję!
Napisz komentarz
Zaloguj się, aby mieć możliwość komentowania