Kaleka księżniczka z końca świata: Wrodzy bracia
10 września 2026, czwartek, 1:14, pokój w ośrodku w Wielkopolsce
Krystyna śpi w jej części naszego dwupokojowego molochu, oddycha ciężko, tak jak zawsze po dniu pełnym moich zabiegów, kiedy jest zmęczona bardziej mną niż sobą. Ja nie śpię. Leżę z telefonem podniesionym nad twarzą, jasność ekranu obniżona do minimum, słuchawki na uszach, chociaż nic w nich nie gra - po prostu nie chcę słyszeć, jak Krystyna oddycha.
Scrolluję TikToka. Filmik o jakimś rosyjskim mieście, potem drugi, trzeci, aż trafiam na coś o granicy polsko-ukraińskiej - archiwalne zdjęcia, muzyka w tle, nic szczególnego. Schodzę do komentarzy, bo zawsze schodzę do komentarzy, to mój sposób na sprawdzanie, jak dobrze rozumiem już to, czego się uczę.
„Польша всегда была холопом то у немцев, то у русских, ничего не изменилось" (Polska zawsze była pachołkiem to Niemców, to Rosjan, nic się nie zmieniło)
Czytam to dwa razy, żeby się upewnić, że dobrze rozumiem każde słowo. Rozumiem. To akurat nie boli, tylko jest głupie.
Schodzę niżej.
„поляки худшие расисты в европе, это все знают"(Polacy to najgorsi rasiści w Europie, wszyscy to wiedzą)
„пора уже поделить эту польшу между германией и россией, как раньше было" (czas już podzielić tę Polskę między Niemcy a Rosję, tak jak kiedyś było)
Ktoś reaguje na ten komentarz śmiejącą się buźką. Trzydzieści dwa polubienia. Sprawdzam profil autorki - Ukrainka, sądząc po fladze w bio, dwadzieścia dwa lata, filmiki o gotowaniu i jakimś kocie.
Nie wiem, czemu akurat to mnie rusza. Może dlatego, że to nie jest jeden zgorzkniały troll z awatarem bez zdjęcia, tylko ktoś z twarzą, z kotem i przepisem na barszcz w najnowszym filmiku.
Zamykam aplikację. Otwieram ją z powrotem po trzydziestu sekundach.
Myślę o dziadku, z którym spędziłam pierwsze szesnaście lat mojego życia pod wspólnym dachem, rozmawiającym po chachłacku że swoją żoną a moją babcią, o kiszce ziemniaczanej, którą robi Krystyna dokładnie tak, jak ją nauczono, o książce z rosyjskimi bajkami, którą czytałam jako dziecko tyle razy, że pamiętam całe zdania na pamięć. Myślę, że ktoś, kto napisał ten komentarz o podziale Polski, pewnie by się zdziwił, że ta sama kultura, którą chce mi odebrać kawałek kraju, siedzi we mnie od dziecka jak coś oczywistego, niewartego nawet nazwania.
Nie wiem, czy mam prawo się tym przejmować. Nie wszyscy tak piszą. Może nawet nie większość. Ale jest ich na tyle dużo, żebym musiała przewijać przez dłuższy czas, żeby trafić na coś neutralnego.
Gleb by pewnie tego nie napisał. Nie wiem, skąd ta pewność, nigdy go nie pytałam, bo przecież on nawet nie wie, że ja istnieję, ale trzymam się tej myśli, jak tonący chwyta się brzytwy.
Krystyna mamrocze coś przez sen. Odkładam telefon na chwilę, ekranem do dołu, na kołdrę. Za dziesięć minut wezmę go z powrotem. Wiem to już teraz.
Komentarze (1)
/10 września 2026, czwartek, 1:14,/ – teraz jest 09. 2026?
/po chachłacku że swoją żoną/ – ze
Ciekawe refleksje; chyba wszyscy mamy 🦘🍀
Napisz komentarz
Zaloguj się, aby mieć możliwość komentowania