List: Historyczny.
Witaj moja znana mi nieznajoma. Napisz proszę, co tam u Ciebie słychać?
Piszesz, że lubisz jednak taki błyszczący taki perłowy. Szczerze, faktycznie coś w tym jest.
Ale jestem zasmucony troszkę, bo zamiast napisać coś o sobie w ostatnim liście, to piszesz bym to ja opisał własną osobę.
http://www.youtube.com/watch?v=6Vvj_JQoMgA
Wiesz dobrze, że ja o sobie pisać nie lubię i dlatego też, opisze dwie króciutkie HISTORYJKI, które w jakiś sposób pośredni jak i bezpośredni są związane z moja osoba. Nie opisze obydwóch w całości w jednym liście nawet jednej, podzielę te historyjki na kilka małych fragmentów. Pamiętasz? Rozmawialiśmy już na ten temat.
A więc zacznijmy.
Gniezno, 20 listopada, rok 1944.
Poniedziałek
Stanisława ( lat 20- Mistrz Fryzjerstwa), pracownica przejętego przez III Rzeszę zakładu fryzjerskiego tylko dla żołnierzy niemieckich.
Zygmunt (lat 26- Mistrz Ślusarz-Tokarz), pracownik przymusowy małego warsztatu ślusarskiego zajmującego się małymi naprawami tylko dla III Rzeszy.
Stanisława wstała o 5: 00 rano i przemyła się nad miednicą zimnej wody, by wyszykować się i narzeczonego Zygmunta do pracy. Zrobiła czerstwy chleb ze smalcem i kawę zbożową nie pierwszej świeżości na śniadanie. Obudziła ukochanego i powiedziała:
-Wstawaj masz na stole jedzenie i zapakowane drugie śniadanie do pracy.
Mężczyzna wstał ,przemył się wodą i ubrał , podszedł do stołu by się posilić.
Przy stole narzeczona Zygmunta odezwała się ponownie:
-Wiesz, że jest już listopad, a my nie mamy ani bryłki węgla i ani szczapki drewna na zimę?
-Wiem, wiem, ale co ja mogę poradzić? Może Tobie się uda załatwić jakiś kwit na węgiel? No przecież ten jeden oficer do Ciebie się migdalił, co jakiś czas przynosi Tobie, a to czekoladę, a to cukier, czasami tez szare mydło. Poproś go o kwit na węgiel, może da?
- Poproszę, ale wiesz, że dużo ryzykuję, a jak będzie chciał „COŚ więcej” od poklepywania po pośladkach? To wiedz, że nie wytrzymam i zabiję SKURWYSYNA, a wtedy to będziemy musieli uciekać do lasu.
- Nie! wtedy to ja GNOJA zaszlachtuje jak świnie, no i uciekniemy do lasu!
- No jedz już i pij, bo się spóźnimy. Powiedziała to Stanisława głaszcząc Zygmunta po głowie.
Zjedli ubrali płaszcze i buty zabrali kluczę i wyszli z mieszkania na chodniku pocałowali się delikatnie i wyruszyli każde w swoją stronę do pracy.
Resztę opiszę Tobie w innych listach znana mi nieznajomo.
A więc napisz mi, co tam słychać u Ciebie moja Droga znana mi nieznajomo.
Pozdrawiam serdecznie i wysyłam całusa.
PS: Pisałaś też, że ostatnio źle spałaś i nie mogłaś zasnąć. Powiedz mi, co stosujesz na bezsenność?
---------------
M44G
2013-09-21 18:22:57
Komentarze (1)
Napisz komentarz
Zaloguj się, aby mieć możliwość komentowania