Poprzednie częściMyrsky cz. 1 Myrsky cz. 2 Myrsky cz. 3

Myrsky cz. 6

"Proszę Niebo moje,

daj mi z wiatru stroje,

daj, proszę małe podmuchy,

zrobię sobie z nich poduchy,

kochane małe wietrzyki,

będę wam opowiadać wierszyki"

Słowa rymowanki niosły się po szczytach traw, trącając je wesoło. Pia podśpiewywała, biegając beztrosko po łące, a jej kręcone włosy kołtuniły się na wietrze, tworząc małe gniazda. Eemeli często żartował z córki, mówiąc, że jest częścią ziemi, bo nie uznaje butów, w rękach nosi wszelkie małe stworzenie, a na głowie szykuje dom dla ptaków. Wszyscy się z tego bardzo śmiali, ale on nie do końca żartował. Kiedy patrzył w oczy swojej córeczce, wiedział, że ona widzi więcej i więcej rozumie niż inni. Jakby zaglądała do samego wnętrza człowieka, odnajdując w nim wszystko co najlepsze i najgorsze zarazem, a jednocześnie otaczała dobro i zło ogromną czułością.

W tym czasie Pirjo modliła się gorliwie. Klęcząc wśród wysokich traw, wznosiła ręce ku niebu. Opuszczała je tylko na chwilę, by pogładzić troskliwie zaokrąglający się brzuch. Nawet nie zauważyła, kiedy wesoła rymowanka ucichła, a jej malutka córeczka zniknęła. Nie zauważyła, że trawa ugina się w różnych kierunkach jakby czesana różnymi grzebieniami, straciła poczucie czasu, a może to czas gdzieś się zatracił?

Pia leżała w trawie z wielkim guzem na czole i obdartym kolanem. Zgubiła słowa swojej rymowanki, jakby wypadły z kieszeni w trakcie biegu. Wszystko wokół zawirowało aż nastała ciemność.

– Hej, malutka! Jak się miewasz? – zapytał ktoś szeptem. Dziewczynka nie odpowiedziała, wystraszyła się, nie wiedząc, kto pyta. Nauczyła się, że milczenie bywa najlepszą odpowiedzią. Kiedy zdarzyło jej się coś zepsuć lub być nieposłuszną, przestawała odpowiadać na pytania, aż rodzice się poddawali. Tak chciała zrobić i tym razem.

– Kolanko pewnie piecze. Pozwól, że podmucham.

Pia rzeczywiście poczuła delikatny, chłodny podmuch w miejscu skaleczenia.

– Wiesz, że czeka cię bardzo, ale to bardzo poważne zadanie?

– Niby jakie? – zapytała w końcu zaciekawiona, bo nawet mama nigdy nie dmuchała na jej ranki.

– Będziesz miała brata, którego otoczysz opieką.

– Braciszka? – zapytała z zachwytem.

– Tak braciszka, który będzie obdarzony wielką, wielką mocą.

– Jaką?

– Będzie mógł sprawić, że zacznie padać deszcz, albo bardzo wiać, albo nawet zesłać błyskawice.

– O! – wykrzyknęła zaskoczona, ale szybko posmutniała. – Też chciałabym mieć jakąś moc.

– Ty już masz wielką moc. To jest moc miłości. Bez ciebie braciszek nie będzie umiał robić tych wszystkich rzeczy.

– Nie rozumiem…

– A widziałaś kiedyś wiatrak?

– Tak. Widziałam taki z ogromnymi ramionami.

– To wyobraź sobie, że twój brat jest takim wiatrakiem, a ty, kochana, będziesz jego wiatrem.

– Uhm… a ty kim jesteś?

– Też wiatrem, ale takim trochę innym. Zawsze będę gdzieś w pobliżu, żeby ci pomagać. Pamiętaj o tym.

– Myślałam, że wiatr jest zły. A ty jesteś miła.

– Wiatrów jest wiele i są bardzo zmienne. To też zapamiętaj.

Ostatnie słowa wydawały się rozciągnięte przez echo, odbiły się w ciemności kilka razy, aż nastała cisza.

Dopiero wieczorny chłód sprawił, że Pia przebudziła się z głębokiego snu. Kiedy wstała, ujrzała na horyzoncie resztki zachodzącego słońca, rozlanego czerwienią po równinie. Ogarnął ją zachwyt, jakiego nigdy wcześniej nie doświadczyła. Łzy wzruszenia potoczyły się po pulchnych policzkach, ale wiatr osuszył je, zanim zdążyły sięgnąć brody. Dziewczynka czuła się inaczej, jakby odmieniona i choć zapomniała nie do końca zrozumiałą rozmowę, to wiedziała, że od tej chwili wszystko będzie inaczej.

W drodze powrotnej do domu napotkała rodziców i mieszkańców wioski, przeczesujących pole. Nie wiedzieli, że znaleźli właśnie dziewczynkę, w której włosach zamieszkał wiatr.

Następne częściMyrsky cz. 7 Myrsky cz. 8 Myrsky cz. 9

Średnia ocena: 5.0  Głosów: 6

Zaloguj się, aby ocenić

Komentarze (4)

  • pasja 2 miesiące temu
    Znowu zwrot akcji przed narodzinami.
    Beztroska zabawa dziewczynki rozpoczyna kolejny dzień, etap życia w rodzinie… pokaleczonej czasem. (Nigdy nie uciekniemy od przeszłości, nigdy nie pogodzimy się z tym, że kiedyś popełniliśmy coś złego. Jednak można powrócić i naprawić. Czy duma ojca przewyższa nad rozsądkiem?)
    „Kiedy patrzył w oczy swojej córeczce, wiedział, że ona widzi więcej i więcej rozumie niż inni”… czuł swój ciężar i nie potrafił go zrzucić… „Jakby zaglądała do samego wnętrza człowieka, odnajdując w nim wszystko, co najlepsze i najgorsze zarazem, a jednocześnie otaczała dobro i zło ogromną czułością”… tylko dzieci tak potrafią myśleć i zbierać zło i dobro do jednej dłoni. (On nie potrafił tego zrobić. Myślę, czy warto się tak katować?)
    "Pirjo modliła się gorliwie. Klęcząc wśród wysokich traw, wznosiła ręce ku niebu. Opuszczała je tylko na chwilę, by pogładzić troskliwie zaokrąglający się brzuch"… Błogosławiony stan powinien nieść radość dla obojga rodziców. Matka nawet nie była świadoma, że męski potomek narodzi się z wielką mocą. I będzie musiała go porzucić.
    "Będziesz miała brata, którego otoczysz opieką… dziewczynka otrzymała moc w opiekowaniu się rodzeństwem, jednak nie zatrzyma brata przy sobie?… „Będzie mógł sprawić, że zacznie padać deszcz, albo bardzo wiać, albo nawet zesłać błyskawice”… burzany brat dostanie od niej imię i po części pamięć… "Ty już masz wielką moc. To jest moc miłości. Bez ciebie braciszek nie będzie umiał robić tych wszystkich rzeczy… A jednak musiała pozostawić brata na polecenie ojca.
    Ten sen w którym trwała odmienił ja i poczuła się inną, chociaż nie do końca rozumiała sennej przepowiedni. Wkrótce zmierzy się ze swoją misją.
    Wtajemniczasz nas coraz głębiej w fantastyczny świat swojej opowieści.

    Pozdrawiam!
  • Justyska 2 miesiące temu
    Pasjo, Twoje analizy są niesamowite. Dzięki, trafiasz w sedno:)
  • Dekaos Dondi 2 miesiące temu
    Justysko↔Jeno film nakręcić:)
    Tyle już Pasja napisała w komentarzu, ale dodam, że jest w tym tekście, cały czas jakaś nieokreślona tajemnica.
    Klimat trochę baśniowy, ale jest jeszcze coś, czego nie potrafię określić.
    Poza tym ładnymi zdaniami, tkasz opowieść. Widzi się to. No i ten wierszyk na początku.
    Też fajny pomysł. No i wiatr, przyrównanie do wiatraka... i inne takie:))
    Czytać będę następne:)↔Pozdrawiam:)↔%
  • Justyska 2 miesiące temu
    Dzięki DD. Film? Czemu nie :) wiatr od zawsze mnie inspiruje, ta historia musiała powstać.
    Pozdrawiam!

Napisz komentarz

Zaloguj się, aby mieć możliwość komentowania