Szklane deszcze - Rozdział 5

Anne

Buty Anne głucho uderzały o podłogę w szkolnym korytarzu.

Znowu. Znowu się spóźni. I już nie było szans, że ominie ją gniew przewodniczącego. Teraz biegła prosto do niego.

Zdyszana dopadła klamki pokoju Samorządu i weszła, poczekawszy chwilę, aż uspokoi jej się oddech.

- Spóźniłaś się równo jedenaście minut, Evans – oznajmił przewodniczący, gdy tylko przekroczyła próg. Nawet nie podniósł wzroku znad wypełnianych przez siebie papierów. - Usiądź gdzieś, zaraz zastanowimy się nad karą.

- Przepraszam - mruknęła Anne niechętnie, ale doszła do wniosku, że skoro przewodniczący zwracał się do niej po nazwisku, musiał być naprawdę zirytowany.

Rozejrzała się po pokoju w poszukiwaniu jakiegoś krzesła.

Pomieszczenie było rozmiaru klasy, bo i początkowo właśnie klasą było. Kiedy w ich szkole dobudowano drugi budynek, zostało kilka już nieużywanych pomieszczeń takich, jak to. Anne słyszała, że przez kilka lat nikt z nich nie korzystał, dopiero obecny przewodniczący przekonał dyrekcję, by przekazać je do użytku Samorządu i kółek uczniowskich. Teraz wszystkie osiem ławek, które zostały w klasie, stały złączone pośrodku pomieszczenia, a dokoła nich poustawiany był tuzin krzeseł. Anne profilaktycznie usiadła na tym, które znajdowało się najdalej przewodniczącego.

- Czy ty się mnie boisz? - mruknął chłopak wyraźnie rozbawionym głosem.

- Czy ty się uśmiechasz? - odpowiedziała Anne pytaniem na pytanie, pochylając się, żeby zobaczyć jego twarz.

Przewodniczący w końcu podniósł głowę.

- Już mówiłem, ja zawsze jestem poważny. A ty masz mówić do mnie per przewodniczący.

Anne zaśmiała się cicho.

- To musi być nudne – powiedziała, uśmiechając się lekko. - Zawsze masz ten sam wyraz twarzy.

Chłopak pokręcił głową, powoli wstał i do niej podszedł. Obrócił krzesełko, na którym siedziała do siebie i oparł ręce po obu stronach jej głowy.

- Nie zawsze mam ten sam wyraz twarzy – powiedział cicho, ale przerażająco. - Jak się zdenerwuję, wyglądam inaczej.

Anne wiedziała, że powinna się już nie odzywać. Może nawet przeprosić. Ale nie mogła, naprawdę nie mogła się powstrzymać.

Powoli podniosła dłonie do twarzy przewodniczącego i przyłożyła palce wskazujące do kącików jego ust. Nawet jeśli chłopak się zdziwił, nie okazał tego po sobie. Anne powoli przesunęła palce, sprawiając, że się ''uśmiechnął''.

Starała się opanować drżenie ramion, ale wiedziała, że jeszcze chwila i wybuchnie śmiechem.

- Cholernie zabawne – mruknął przewodniczący. - Teraz ja, okay?

I wtedy odwaga ją opuściła. Trzęsąc się ze strachu, opuściła ręce.

Po raz pierwszy zobaczyła, jak przewodniczący się uśmiecha, ale to nie był taki uśmiech, jaki chciałaby zobaczyć. To był naprawdę przerażający uśmiech.

Chłopak też podniósł dłoń i przyłożył do jej policzka.

- Mam straszną, naprawdę straszną ochotę cię uderzyć – wyszeptał, patrząc na nią, jakby próbował zapamiętać każdy szczegół jej twarzy. - Nikt mnie tak nie irytuje jak ty, Anne Marie. Ale… Może wcale nie chcę zrobić ci krzywdy? Może po prostu chcę… - Delikatnie przesunął palcem po jej ustach.

- On chce ci urwać język! - zawołał ktoś, wbiegając do pomieszczenia, a Anne razem z krzesełkiem upadła na ziemię.

Przewodniczący podszedł do niej powoli i uniósł do pionu.

I wtedy go zobaczyła.

- Cześć, Anne – powiedział chłopak w drzwiach, szczerząc się wesoło.

- Cześć, Chris – odpowiedziała dziewczyna lekko roztrzęsionym głosem.

Bo to była Anne. I ze wszystkich osób, które mogły wbiec, kiedy była w tak krępującej sytuacji, jak zawsze dopisało jej szczęście i zobaczył ją akurat ten chłopak.

Akurat chłopak, który jej się podobał.

- Chyba kazałem ci posprzątać w… - zaczął przewodniczący, puszczając dziewczynę.

Anne zachwiała się, ale po chwili stanęła już w miarę pewnie.

- Posprzątałem – przerwał Chris przewodniczącemu. - I w damskiej też. Więc chyba już jestem wolny, nie?

Gdyby wzrok mógł zabić, Chris już by nie żył.

- Widzę, że znasz już wiceprzewodniczącego, Evans – mruknął przewodniczący, wyraźnie wściekły, choć jego twarz pozostała bez wyrazu. Ponownie zwrócił się do Chrisa. - Słyszałem, że dzisiaj masz zawody. Idź, zrób parę kółek wokół szkoły.

- Już się robi – oznajmił chłopak wesoło. - Ale Anne też dzisiaj gra. Może pobiegasz ze mną, co?

- Evans jest mi tu potrzebna – powiedział przewodniczący, zanim dziewczyna zdążyła chociaż otworzyć usta. - Będzie segregować dokumenty

Chris wzruszył ramionami i wyszedł.

A Anne zaczęła nienawidzić przewodniczącego.

Średnia ocena: 5.0  Głosów: 10

Zaloguj się, aby ocenić

Komentarze (25)

  • Anonim 31.08.2015
    Czytałam wcześniej :3
  • Ronja 31.08.2015
    Wreszcie!!! Cudo :D Uwielbiam to opowiadanie, serio. Wywołuje u mnie natychmiastowy uśmiech :) Niby nic wielkiego się tu nie dzieje, a jednak. W ogóle to jestem pod wielkim wrażeniem, że w tym wieku piszesz tak lekko i zgrabnie. Nie przestawaj!
  • Ichigo-chan 31.08.2015
    Dzięki, Ronja, aż mi się miło zrobiło ^-^
    Shiro-chwalipięta
  • KarolaKorman 01.09.2015
    I ja ucieszyłam się widząc kolejną część :) Jak zawsze zabawnie i lekko, na 5. Też czekam na kolejną część :)
  • Ichigo-chan 01.09.2015
    Dziękuję Karola ^-^
  • Drassen Prime 05.09.2015
    A ja się żem spóźnił i żem nie widział wcześniej :C Czekam na kolejną część, bo czuję, że wyniknie z tego spotkania z przewodniczącym "coś"... Na pewno coś :P Walę piątkę, bo styl nadal płynny, błędów ortograficznych brak, interpunkcja tak średnio... Naprawdę dobrze ci to wychodzi, choć zaczęłaś na Opowi szybciej, niż ja, to osiągnęłaś większy poziom niż ja w wieku 16 lat. Dobra, to zdanie było długi i zagmatwane, idę sobie, a ty pisajaj dalej :D
  • Ichigo-chan 05.09.2015
    Dzięki Drassen :D (wcale nie czekałam na okazję, żeby wypróbować odpowiedzi) Nie przesadzaj z tym poziomem xD Czytając o Domenicu (tak, trochę czytałam) to jeszcze mi do tego daleko XD
    A nad interpunkcją pracuję xD i nad kolejnym rozdziałem też ;)
  • Drassen Prime 05.09.2015
    *Drassen się jara*
    Szkoda, że jeśli coś tam czytałaś, to coś tam nie skrobnęłaś w tym komie :c
    Tak czy siak, mi odpowiedzi nie działają, nawet nie widzę różnicy w tym, jak ktoś odpowiada XD
    Domenic to jest mój teraźniejszy poziom, żebyś ty widziała moje pierwsze opki tutaj ;_;
  • Ichigo-chan 05.09.2015
    *Ichi szuka, szuka* skomentowałam np. Baba Jagę (Babę Jagę?) xD
    Na pewno nie było aż tak źle ;D
  • Drassen Prime 05.09.2015
    Było, oj uwierz... Zresztą, nie ważne, idę obczaić tego koma, bo nie pamiętam XD
  • Numizmat 19.10.2015
    "Evans" - Nie traktuję taki rzeczy jako przypadki :P
    "Usiądź gdzieś, zaraz zastanowimy się nad karą". - Może klapsy? ;)
    "- Już mówiłem, ja zawsze jestem poważny. A ty masz mówić do mnie per przewodniczący". - coś czuję, że w prawdziwej ten szkole ten koleś nie miałby życia, za to nieustanną gnębe.
    "Mam straszną, naprawdę straszną ochotę cię uderzyć" - Czyli jednak będą klapsy? xDD
    "I w damskiej też. Więc chyba już jestem wolny, nie?" - Czyli przewodniczący każe swojemu zastępcy czyścić jakąś łazienkę, a on czyści dwie?? Co za przydupas.
    "Evans jest mi tu potrzebna – powiedział przewodniczący, zanim dziewczyna zdążyła chociaż otworzyć usta. - Będzie segregować dokumenty" - akurat :D

    Ten rozdział trochę jak taki wstęp do kiepskiego pornosa, ale cały czas śmieszny. Znowu uśmiech nie schodził mi z twarzy.
  • Slugalegionu 19.10.2015
    1) Teraz ja, okay? ~ Jak już mówiłem, okej zamiast okey.

    Nope, nope i jeszcze raz nope. Miłość z nienawiści nie istnieje oraz czemu do jasnej cholery "pan przewodniczący" mówi do bohaterki po nazwisku? To nie Japonia, a Polska. Dobra, później może doczytam, ale na razie ciągle mam moją listę.
  • DeadHuman 19.10.2015
    Świat jest bardziej przedstawiony jako Ameryka, nie Polska, zważając na imiona ;) Poza tym, kraj nie został określony, więc równie dobrze może być fikcyjny.
  • Slugalegionu 19.10.2015
    W Ameryce uczniowie też mówią sobie po imieniu: )
  • Ichigo-chan 19.10.2015
    Ichi nawet w podstawówce mówiła po nazwisku. W sumie wszyscy tak mówili, jeśli nie byli jakoś szczególnie blisko. I zgadzam się DeadHuman (mogę DH? xD), akcja dzieje się w Ameryce. A formę "okay" częściej widuję w książkach itp.
    Ale dzięki za komentarz. Tak dla zasady
  • DeadHuman 19.10.2015
    Slugalegionu
    Zauważ, że tego nie podważyłem...
    Ale jak już o tym mowa...
    To owszem, mówią do siebie po imieniu, ale jeśli się nie znają bądź wstydzą, nie lubią, to mówią po nazwisku. Jest to tam częstsze niż w Polsce ;)
  • Slugalegionu 07.11.2015
    Zdyszana dopadła klamki pokoju Samorządu ~ Samorządu małą i idę dalej.
  • Rasia 24.10.2015
    1. "Nawet jeśli chłopak się zdziwił nie okazał tego po sobie" - przecinek po "zdziwił"
    Podejrzewam, że i tak się rozwinie pomiędzy nimi romans ;D Twoje opowiadanie ma to do siebie, że nie porusza ważnych tematów, ale jest dobrze napisane i bardzo przyjemnie się je czyta jako odskocznię od jakichś poważniejszych tekstów. Takie też są bardzo potrzebne. Zostawiam 5 :)
  • Ichigo-chan 24.10.2015
    Dzięki ^^ *w dość oczywisty sposób chce uniknąć odpowiedzi na podejrzenia o rozwinięcie romansu*
  • Haruu 01.11.2015
    Eyyy, kocham przewodniczącego xD 5
  • Neli 28.12.2015
    Popracuj nad opisami, przydałoby się ich więcej. ;)
  • alfonsyna 30.12.2015
    Cóż, ja i tak wiem, że romans będzie :D i nic już więcej nie mówię :D
  • Ichigo-chan 30.12.2015
    (kurcze, wydało się)
  • Shiroi Ōkami 26.08.2016
    "A Anne zaczęła nienawidzić przewodniczącego." ~ Dopiero teraz? XD
  • Paradise 04.05.2017
    Ah ten pan przewodniczący <3 wysuwa się na prowadzenie w moim rankingu ulubieńców :D zostawiam 5 i szybko czytam dalej :D

Napisz komentarz

Zaloguj się, aby mieć możliwość komentowania